• Foto-01.jpg
  • Foto-02.jpg
  • Foto-03.jpg
  • Foto-04.jpg
  • Foto-05.jpg
  • Foto-06.jpg
  • Foto-07.jpg
logo2

Pod palmamiJest pełnia lata, dlatego najwyższy czas żeby napisać coś o wakacjach. Najbardziej wyczekiwany moment w roku akademickim przez studentów. Chwila wytchnienia od tych wszystkich kartkówek, sprawdzianów i pytań. Będzie można odpocząć, popływać sobie w morzu, jeziorze czy basenie. Nie trzeba będzie się o nic martwić, prawda? Otóż nie. Można się jeszcze trochę pomartwić. Nawet trzeba. Ale o co? O dobrze spędzony czas, o dobre chwile, które staną się na długo wspomnieniem. Wielu kolegom i koleżankom będą starać się zaimponować odwagą, sprytem, czy przebiegłością. Ale też wielu ten czas spędzi w pracy by zarobić na kolejny rok studiów. Może znajdą się i tacy, co spojrzą na naszą stronę i zechcą coś znaleźć lekkiego, radosnego, by nieco się odprężyć, odstresować. A do tego potrzeba nieco lekkiego, humorystycznego tekstu. Wiem również, że Polacy najbardziej lubią jeździć na zagraniczne wczasy tam, gdzie jest najmniej Polaków i wcale się z tym nie kryją. Wszyscy Polacy mają Wszystkim Polakom mniej więcej to samo do zarzucenia: robią ogólną siarę, siejąc wstyd i obciach. Ale koronawirus nie pozwoli tym razem skorzystać z pełnej wolności podróżowania. Zatem kilka humorystycznych tekstów by nieco radości pojawiło się na twarzy.

Poszedł student do piekła. No i diabeł się pyta: Jakie chcesz piekło, normalne czy studenckie? No... niech będzie normalne. No i student wchodzi, a tam impreza. Jedzenie picie, piękne kobiety - żyć nie umierać;-) Student znakomicie się bawi, nagle wchodzi diabeł. No proszę państwa na dzisiejszy dzień kończymy. Po czym podchodzi do studenta i wbija mu młotkiem gwoźdź w tyłek. Na następny dzień znowu balanga, po czym znowu na koniec dnia wbijanie gwoździa. Student nie wytrzymuje. Mam tego dosyć! Wole już piekło dla studentów, tam nie może być już gorzej! No i student trafił do piekła studenckiego. A tam? Impreza. Student pod koniec dnia przestraszony rozgląda się wokoło, a diabla z młotkiem i gwoździem nie ma. Następny dzień, też nie ma wbijania gwoździa. Po kilku dniach student się uspokoił, rzeczywiście jest lepiej niż w zwykłym piekle. No i tak balanguje dzień po dniu. Pewnego dnia pojawia się diabeł z młotkiem i wiadrem gwoździ i zaczyna swój proceder. Wbija jeden gwoźdź, drugi... Student nie wytrzymuje i krzyczy. Co jest do cholery?!!??? Sesja.

Dzień przed egzaminem profesor spotyka późnym wieczorem pijanego studenta. Student mówi do profesora: Napije się pan profesor ze mną? Gęś ze świnią się nie zadaje. Panie profesorze, ja dziś jestem taka gęś, że z każdą świnią się zadaję. Profesor zdenerwował się i odszedł. Następnego dnia oboje spotykają się na egzaminie. Profesor zadaje pytania, ale student nie potrafi udzielić odpowiedzi na żadne pytanie. Student prosi, więc o dodatkowe pytanie ostatniej szansy. Profesor zgadza się i mówi: Proszę sobie wyobrazić przed sobą dwa worki - w jednym jest złoto a w drugim mądrość. Co Pan wybierze? Oczywiście, że złoto. Źle, ja wybrałbym na pana miejscu worek z mądrością. Każdy wybiera to, czego mu brakuje. Profesor zdenerwował się i wpisał do indeksu studenta - osioł. Student wziął indeks i wyszedł, ale po chwili wrócił i mówi: Przepraszam, pan profesor podpisał się, ale zapomniał wpisać oceny.

Pewien profesor oblewał zawsze tych co nie chodzili na wykłady. Wchodzi jeden student, profesor mówi, że go nie widział na wykładach i stawia mu pałę, ale sprytny student powiedział, że na wykłady chodził, tyle że zawsze siedział za filarem. Dostał 3. Kilku następnych studentów powiedziało to samo, dostając 3. W końcu jednak profesor się zdenerwował i na drzwiach wywiesił: "Wszystkie filary są już zajęte!"

Młody człowiek zgłasza się pierwszego dnia w pracy w supermarkecie. Manager obdarza go uśmiechem, daje mu miotłę i mówi: Twoim pierwszym zadaniem będzie pozamiatanie sklepu. Ale ja jestem absolwentem uniwersytetu - odpowiada z oburzeniem młody człowiek. O, przepraszam, nie wiedziałem - mówi manager - Zaraz, daj mi tę miotłę, pokażę ci, jak to się robi.

Na jednej z uczelni student podchodził do egzaminu w sesji zerowej. Bardzo mu zależało na wcześniejszym terminie, ale też nie przygotował się jak należy. Profesor, zdegustowany stanem wiedzy młodego człowieka, otworzył drzwi i zwrócił się do oczekujących na egzamin: Przynieście siano dla osła. A dla mnie herbaty! - dodał egzaminowany.

Wojskowa Akademia Techniczna, studenci siedzą na sali i czekają na rozpoczęcie zajęć. Wchodzi oficer wykładowca, na podłodze zauważa niedopałek papierosa. Surowym głosem pyta: - Czyj to pet?! Cisza na Sali. Pyta jeszcze raz. - Czyj to pet!! Znowu cisza. - Pytam po raz ostatni czyj to pet?! Z końca sali cichy głos: - Niczyj… można sobie wziąć.

Odbywa się nabór na uczelnię. Kandydat na studenta stoi przed komisją. - Ile jest 2+2? - 3. - Nie. - 5. - Nie, dziękujemy. Wyszedł. Komisja ocenia kandydata: - Głupi, ale szukał odpowiedzi. Bierzemy. Wchodzi następny. - Ile jest 2+2? - 5. - Nie. - A właśnie, że tak, 5. - Nie, dziękujemy. Wyszedł. Komisja stwierdza: - Głupi, ale ma własne zdanie i potrafi go bronić. Bierzemy. Wchodzi kolejny kandydat. - Ile jest 2+2? - 4. - Mądry, ale nie ma już miejsc.

Samochodem jedzie trzech studentów: Maciek, Łukasz i Szymon. Maciek jest kierowcą, obok niego siedzi Łukasz, który się jąka, a za nim Szymon. Nagle Łukasz mówi: -Szy Szy Szy... Maciek: -Szybciej! Dobra! Łukasz: -Szy Szy Szy... Maciek: -Jeszcze szybciej! OK! Łukasz: - Szy Szy Szymon wypadł!