• Foto-01.jpg
  • Foto-02.jpg
  • Foto-03.jpg
  • Foto-04.jpg
  • Foto-05.jpg
  • Foto-06.jpg
  • Foto-07.jpg
logo2

Chorobliwa zazdrosc„Miłosierdzie boskie i głupota ludzka nie znają granic” - twierdził niegdyś Einstein, Ale cóż, „życie jest tragedią dla tych, co czują a komedią dla tych, co myślą”. Trzeba zauważyć, że mądrość jest morzem płytkim, ale burzliwym, a głupota bezdennym, ale martwym. W końcu sam Sokrates powiedział: „Wiem, że nic nie wiem” i nie bez powodu zdanie to cieszy się takim uznaniem. Jest, jakby nie patrzeć, pełnym pokory przyznaniem, że nikt nie jest doskonały. Głupota to taka przypadłość, która nie szczędzi nikogo. I ludzi wykształconych dopada czasami, i tych z dużym stażem politycznym, a nawet mężów stanu potrafi capnąć. Można też podać tuziny innych przykładów ludzkiej głupoty nie tak niebezpiecznej, ale idiotycznych na pewno. Wymyślamy takie głupie rzeczy jak np. latarka, która świeci na czarno. Inne kraje też mają swoje genialne przepisy, Np. w stanie Alabama (USA) zabroniono gry w domino w niedziele, w Tanzanii ustalono limit długości włosów maksimum 36 cm a w Turcji nietrzeźwych kierowców wywozi się 30 km od miejsca zamieszkania i każe im się wracać na nogach do miasta (genialne nieprawdaż?). No dobrze, ale jaki związek głupoty z zazdrością?

Najpierw zapytajmy: czymże jest zazdrość? Brzydkim uczuciem czy nieładną postawą? Dotyczy tylko osób czy także i rzeczy, stanowisk itd.? Te pytania nie są retoryczne. Poruszam ten temat, bo wydaje mi się, że rozgościła, a raczej rozpanoszyła się na naszym globie niesamowita plaga zazdrości. Tak, nazywam to plagą, bo objęła (obejmuje) ona wszystkie wymiary życia ludzkiego, każdą warstwę społeczną i jej podmiotem czy przedmiotem może być wszystko. Coś nieprawdopodobnego się dzieje! Zazdrości się małych i wielkich rzeczy! Mającym fryzury i łysym, szczupłym i otyłym, wysokim i niskim, mądrym i głupim. A główną cechą zazdrości jest głupota, dlatego o głupocie zazdrości, przecież nikt, o zdrowych zmysłach, nie powie, że zazdrość dała mu jakąś przyjemność albo, że nauczyła go mądrości lub dała pełnię szczęścia. Owoce zazdrości pasują jak ulał do definicji głupoty: brak wiedzy o życiu, umiejętności jej stosowania, brak rozumu, bystrości, bezmyślność, tym właśnie charakteryzują się ci, którzy hołdują zazdrości (świadomie czy nieświadomie).

Uważny obserwator dostrzeże, że zazdrość zaślepia człowieka. Nakłada na nasze oczy dziwne okulary, które widzą tylko to, co inni mają i wmawiają nam (te same okulary), że nam tego brakuje. Jest też inna strona medalu. Te same okulary stają się nieprzeźroczystą masą, która nie pozwala widzieć to, co mamy i czym cieszyć się możemy. Dlatego też bardzo często zazdrość rodzi się u człowieka niewdzięcznego tzn. takiego, który nie dostrzega, nie cieszy się i nie dziękuję za to, co jest już w zasięgu jego ręki, co jest już do jego dyspozycji. Taki niewdzięcznik próbuje żyć chorobliwym poszukiwaniem tego, czego nie ma, tak chorobliwym, że wydaje się, iż teraźniejszość go nie interesuje, a żyje przyszłością, której jeszcze nie ma. Nie cieszy się ani swoimi dobrami, zdolnościami, które ma do swojej dyspozycji, ani też dobrami innych, których to zazdrości.

Patrzenie zazdrosnym okiem prowadzi do bezsensownego często śmiertelnego, bo do śmierci prowadzącego wysiłku, by coś osiągnąć. Pragnienie przeradza się w niepohamowane pożądanie. Muszę to mieć, bez tego nie mogę żyć, bo mój sąsiad to ma, moja sąsiadka ostatnio o tym mówiła. Jakbyśmy się stali obojętni, nieczuli na obecność zazdrości w naszej codzienności. Nadajemy jej różne imiona: rywalizacja, konkurencja, przedsiębiorczość, współzawodnictwo, wyścig szczurów. A ona powoli, acz systematycznie, zabiera w swoje posiadanie coraz to inne wymiary naszego serca i naszej głowy. Sieje ona niebywałe spustoszenie! Dzieci uczą się od rodziców patrzenia z pogardą na rówieśników, którzy czegoś nie mają albo są o niższym statusie społecznym; pracownicy robią wszystko, by przypodobać się pracodawcom, co w konsekwencji prowadzi do wpuszczania w maliny (żeby tego inaczej nie nazywać) swoich koleżanek i kolegów; ludzie dosłownie zajeżdżają się, by osiągnąć wymarzony pułap (ale po co, skoro nie mają czasu z niego skorzystać); patrzymy na siebie z zawiścią, dostrzegamy błędy i potknięcia innych (gdzieś w głębi cieszymy się tego powtarzając po co zadzierali nosa). Poszukujemy antidotum na plagę zazdrości. Najbardziej dostępnym i w zasięgu ręki i serca każdego jest wdzięczność pojmowana jako dostrzeganie, radowanie się tym, co posiadam (zarówno dobra materialne, jak i uzdolnienia, możliwości itd.). Z tego zrodzi się zapewne i zdolność dostrzegania tego, co mają i czym żyją inni i nie zazdroszczenia, tylko cieszenia się z tego. Być wdzięcznym to najlepsze lekarstwo na zazdrość!

Może zatem zwracanie uwagi na własną głupotę nie jest niczym złym? W świecie nastawionym na perfekcjonizm oraz szybkie, bezbłędne działanie postrzega się ją negatywnie i większość społeczeństwa wzbrania się przed dostrzeżeniem swoich wad. A może czasami warto zatrzymać się i spróbować spojrzeć na swoje zachowanie z boku? Wyzbyć się zadufania i ciągłego doszukiwania zalet? Może to właśnie ludzie umiejący stawić czoła swoim wadom, w tym niewiedzy, mają tak naprawdę pewniejsze poczucie własnej wartości oraz są wytrwalsi w dążeniu do celu niż osoby strachliwie wypierające ze świadomości możliwość bycia niedoskonałymi. Otwarte przyznanie się do tego wcale nie musi w ich wypadku oznaczać, że mają kompleksy. Dzięki byciu szczerym z samymi sobą, potrafią w większym stopniu się udoskonalać. I to nie tylko w sprawach zawodowych, lecz także w rozwiązywaniu problemów pojawiających się w relacjach z innymi. Porzucenie postawy osoby patrzącej na wszystko z góry umożliwia lepsze zrozumienie drugiego człowieka, znalezienie w sobie cierpliwości do wydawać by się mogło banalnych błędów i zmartwień. Może warto odważnie i mądrze spojrzeć do swojego wnętrza, ponieważ jak pisał Bertrand Russell: „To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy tak pełni wątpliwości”.

Amicus