• Foto-01.jpg
  • Foto-02.jpg
  • Foto-03.jpg
  • Foto-04.jpg
  • Foto-05.jpg
  • Foto-06.jpg
  • Foto-07.jpg
logo2

Nowe obliczeTo już kolejna konferencja naukowa z cyklu problematyki jaka w szerokim zakresie rzeczywistości występuje w XXI wieku. Trzeba przyznać, iż współczesna cywilizacja prowadzi często człowieka w nieznane, w zaułki osamotnienia, nihilizmu, zwłaszcza wtedy, gdy życie człowieka jest w oddaleniu od Boga. A samotność – to często refren życia ludzkiego. Obserwacja codzienna jasno nam ukazuje, że coraz więcej i częściej spotykamy ludzi samotnych. Nie oznacza to, że jeśli żyjemy w grupie czy rodzinie to nie jesteśmy samotni. Niekiedy życie wśród wielu, jedynie powoduje błędne przekonanie, że taka osoba ma wokół siebie bliskich, którzy stanowią oparcie czy nadzieję. Wielokrotnie jest to błędne myślenie, bowiem rzeczywistość jest zupełnie inna. Jak się okazuje, jest to zjawisko, które dotyka wielu niezależnie od wieku, stanu czy innych uwarunkowań. Śmiem twierdzić, że jest to najgroźniejsza choroba cywilizacyjna XXI wieku. Wiele osób – a szczególnie starszych – jakąż by cenę zapłaciło, aby nie być samotnym. Możemy wielokrotnie się o tym przekonać rozmawiając nie tylko z osobami w podeszłym wieku, lecz także dziećmi, młodzieżą czy osobami w sile wieku. Owa choroba cywilizacyjna zaciąga coraz większe kręgi osób. Fakt ten, stanie się okazją, aby podjąć ten temat podczas Międzynarodowej Konferencji Naukowej nt. : „Samotność – przeznaczenie czy wybór?” zaplanowanej na 16 listopada 2021 roku (wtorek) od godz. 9:00. Organizatorem konferencji jest Akademia Wojsk Lądowych imienia generała Tadeusza Kościuszki we Wrocławiu i Fundacja Campus w Stalowej Woli. Ostateczny termin zgłoszeń mija 12.11.2021 r.  Konferencja odbędzie się w systemie zdalnym.

Można często zauważyć, że wśród nas żyją tacy, którzy budują raczej ściany, a nie mosty przyjaźni. Człowiek może wytrzymać tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najgorsza udręka, najcięższa tortura. Być może lepiej dla nich, że dotrą do granic i zrozumieją jak ważne jest, aby się odważyć, by rozmawiać z nieznajomymi, by nauczyć się gdzie można spotkać ludzi, aby unikać wracania do domu z zamiarem oglądania telewizji lub czytania książki - jeżeli tak nie zrobią, przestaną dostrzegać jakie życie ma znaczenie, samotność stanie się wadą, a długa droga powrotna do obcowania z innymi ludźmi nie zostanie nigdy odnaleziona. Zatem pozostaje przyjaźń, która jest formą obrony przed samotnością, zaś miłość to jeszcze większy strach przed osamotnieniem.

Samotność to także wybór, a więc może to być coś pozytywnego. Tak więc samotność, jako efekt totalnego i dobrowolnego wyrzeczenia, może być paradoksalnie drogą prowadzącą do jej całkowitego zaprzeczenia: do odkrycia sensu, pełni i prawdziwej wartości życia. Może być ona drogą ku odrodzeniu człowieka. Wbrew pozorom nie jest to założenie rodem z jakiejś rewolucyjnej koncepcji zmierzającej do przekształcenia i naprawy świata w duchu New Age. Przeciwnie, znajduje ono swoje uprawomocnienie w mistycznych traktatach wielkich mistrzów duchowych wszystkich epok i zakątków świata. Takiej samotności nie należy się lękać, o taką samotność należy zabiegać, jest to samotność bogata w obecność. Obecność ta daje nam wiele mocy, wiele siły i radości. I nie zastąpi nam jej nikt, nawet najbliższy przyjaciel – człowiek. Tak oczyszczeni i konsekwentnie zwróceni w stronę jedynego źródła żywej i prawdziwej Miłości, odnajdujemy siebie, odnajdujemy to, czego pragniemy, odnajdujemy sens życia. W tej sytuacji nie możemy już mówić o samotności, która jest przestrzenią wypełnioną Jego obecnością. Jeśli dobrze przeanalizujemy te słowa, jeśli wdrożymy je w życie, zapewne problem samotności, będzie oznaczał dla nas wielką przyjaźń i bycie w niej jako ktoś bardzo ważny.

I jeszcze jedna bardzo ważna kwestia. Otóż w literaturze z zakresu biblistyki bardzo rzadko można spotkać wyraźne rozróżnienie „samotności” i „osamotnienia”, gdyż często używa się tych pojęć zamiennie, nie biorąc w ogóle pod uwagę zasadniczej różnicy między zakresami semantycznymi tych pojęć, które oznaczają różne jakościowo stany ludzkie. Niewątpliwie powodem tego chaosu terminologicznego jest stosowanie terminu „samotność” w znaczeniu szerokim. Wówczas rzeczywiście mieści on w sobie termin „osamotnienie”, który w ten sposób oznacza obok „odosobnienia”, „izolacji”, „separacji”, pewien szczególny aspekt stanu samotności. Niewątpliwie oba pojęcia: „samotność” i „osamotnienie” wskazują na to, iż coś jest samo lub ktoś jest sam, bez towarzystwa innych rzeczy czy ludzi. Na pewno każdy osamotniony jest sam, jednak nie każdy człowiek będący sam – samotny jest osamotniony. „Samotność” należy zatem łączyć z odosobnieniem, odłączeniem, oddzieleniem, chwilowym odseparowaniem, odizolowaniem, natomiast „osamotnienie” wiąże się z opuszczeniem, porzuceniem, pozostawieniem kogoś samym, osieroceniem, z oderwaniem, wyobcowaniem, wyizolowaniem. Samotność może przerodzić się w osamotnienie, gdy człowiek oderwie się od świata, od ludzi, straci z nimi kontakt, tym samym opuści innych i sam skarze siebie na opuszczenie przez innych. Ale najczęściej osamotnienie jest wynikiem opuszczenia przez kogoś i w tym sensie można powiedzieć, iż jest to samotność przymusowa, swoisty szczyt samotności, który przynosi człowiekowi cierpienie.

Amicus