• Foto-01.jpg
  • Foto-02.jpg
  • Foto-03.jpg
  • Foto-04.jpg
  • Foto-05.jpg
  • Foto-06.jpg
  • Foto-07.jpg
logo2

1.  Pamiętam, był rok 1999, gdy podczas pewnych uroczystości spotkaliśmy się. To był moment początku naszej współpracy, która z czasem poszerzała się, obejmując różne obszary życia. W sumie od tamtego momentu niemal przez cały czas pracuje Pan na polskiej ziemi służąc obu Narodom. Proszę powiedzieć, czy na przestrzeni tych ponad 20 lat zauważył Pan rozwój owej współpracy?

  Jak najbardziej. Pamiętam, że na to nasze spotkanie pojechałem z lekkim lękiem w sobie. Z programu wynikało, że będzie mowa o świętych, polsko-węgierskich królewnach. Ja cały czas myślałem tylko nad tym, jaki raport będę mógł o tym napisać, ponieważ sprawy duchowo-sakralne wówczas wcale nie należały do zwykłych stosunków polsko-węgierskich. Takie tematy były raczej szeroko omijane, a tylko w ostateczności zajmowano się tematyką Kościoła lub wiary. Ja natomiast byłem bardzo zaskoczony tym, jaki ogromny potencjał, baza kontaktów i współpraca kryje się za tą nieodkrytą jeszcze dla dyplomacji kurtyną. Szczególnie tutaj w Polsce, gdzie Kościół niewątpliwie należy do najważniejszych sił, mający wpływ na społeczeństwo. Był to duży błąd nie wykorzystania wcześniejszego tej bazy szerokich możliwości. Nic dziwnego, że traktowałem to odkrycie za moje specjalne zadanie, czego głównym celem było umocnienie współpracy między Kościołami naszych krajów. Zaimportować z Polski jak najwięcej wartości duchowych i intelektualnych (w duchowości chrześcijańskiej), żeby umocnić nasz, bardzo zlaicyzowany i duchowo upadły kraj. Zresztą natchnienie na to, dostałem z pamiętników śp. Kard. Mindszentyego, który raz tak napisał: w XX. wieku kilka razy pomagaliśmy bratniemu narodowi, Polsce, ale przyjdzie czas, kiedy to my będziemy potrzebować pomocy, a wtedy będziemy mogli liczyć na pomoc od Polaków. Wtedy pomyślałem sobie, że to właśnie teraz nadszedł ten czas. Polski Kościół, swoją mocną wiarą i duchową postawą zawsze był dla mnie przykładem. Na podstawie historii obu narodów, a przede wszystkim poprzez naszych wspólnych świętych jesteśmy wręcz wskazani na współpracę i wzajemne wspieranie się w umacnianiu ducha. W tej chwili nie ma już takich problemów w dyplomacji. Tego dobrym przykładem jest, że obecny przewodniczący węgierskiego Parlamentu, który w zeszłym roku prowadził narodową pielgrzymkę Węgrów na Jasną Górę. To jest bardzo radosne wydarzenie dla mnie.

 2.  Nie ukrywam, że do przeprowadzenia tego wywiadu skłoniła mnie przypadająca w tym miesiącu 164 rocznica na Węgrzech „Wiosny Ludów”, ale też obchodzony dziś „Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej”. Dodam, że 12 marca 2007 parlament węgierski przyjął stosowną deklarację (poparło ją 324 posłów, nikt się nie wstrzymał, nikt nie był przeciw). Analogiczną uchwałę podjął przez aklamację Sejm RP 16 marca 2007 roku. Czym jest dla Pana jako dyplomaty Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej?

  Przede wszystkim jest to kolejny akcent tego niezwykłego zjawiska, czym jest przyjaźń polsko-węgierska. Jest to fenomen na skałę europejską, a może i światową. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, dlaczego to tak jest. Ani polska, ani węgierska historiografia, nie odkryła jeszcze, gdzie się znajduje geneza naszej przyjaźni. Dla mnie jest to jasne, że jest to dar Stworzyciela dla naszych narodów, która ma swoją mistykę i ponadziemski charakter. Jak można nie dziękować za ten dar?

 Myślę też, że marzec jest odpowiednim miesiącem na świętowanie przyjaźni polsko-węgierskiej. W tym miesiącu również obchodzimy na Węgrzech rocznicę wybuchu rewolucji węgierskiej z roku 1848. Ta rewolucja nie byłaby możliwa bez polskiej pomocy. Jako przykład możemy wspomnieć postać Józefa Bema, który swoje urodziny obchodził również w marcu. W marcu jest też rocznica urodzenia i śmierci naszego wspólnego męczennika, Jánosa Esterházygo. Jego matka była Polką, ojciec Węgrem a on sam w swojej osobie łączył najszlachetniejsze cechy charakterystyczne naszych narodów. János Esterházy zmarł męczeńską śmiercią w komunistycznym więzieniu w latach 50-tych. Kolejne przykłady tak szlachetnych osób mógłbym wymieniać dalej...

 3.  Nie ukrywam, że od ponad 30 lat sam jestem mocno zaprzyjaźniony z Narodem węgierskim. Mam tam wielu przyjaciół, współpracowników, znajomych, ich grono wciąż się poszerza. Prowadzę z wieloma ośrodkami naukowymi bardzo bliską współpracę. Proszę powiedzieć, w jakim stopniu i szczególnie w jakich obszarach Polacy najczęściej podejmują współpracę z Węgrami? Pomińmy tu płaszczyznę polityczną.

  Bardziej się cieszę z faktu, że nasze kontakty partnerskie budują się i rozrastają spontanicznie na wszystkich już płaszczyznach. Najbardziej cenię sobie jednak partnerskie kontakty między szkołami (ponieważ ta przyjaźń będzie potem dalej budowana przez naszą młodzież), samorządami i różnymi innymi organizacjami. Niedawno miałem również okazję pomóc w nawiązaniu kontaktów między katolicką organizacją polską i węgierską. Było to bardzo ciekawym zjawiskiem jak szybko udało się wybudować te wspólne kontakty. Choć często język jest niezrozumiały dla ludzi, od razu czują szczególną bliskość i sympatię do siebie, a potem można już wspólnie myśleć o konkretach, co i jak zrobić dalej...

 4. Pracując tyle lat wśród Polaków i z Polakami ma Pan zapewne wiele osobistych spostrzeżeń, doświadczeń. Proszę powiedzieć, co najbardziej Pana w nich zachwyca a co budzi niezrozumienie?

 Zachwyca mnie przede wszystkim to, ile jest podobnych wspólnych cech charakterystycznych pomiędzy Węgrami i Polakami. Nawet popełniamy te same błędy i pomyłki. Zawsze podziwiałem wyjątkową sensybilność, ale i sprytność Polaków. Nawet w najtrudniejszych sytuacjach potrafili znaleźć rozwiązanie, utrzymać ducha i dodać otuchy innym. No i ten polski idealizm. Nie przypadkiem jest właśnie Orzeł symbolem tego Narodu, który wysoko lata i doskonale rozeznaje sytuację na dole i wokół siebie. Natomiast ostatnio mam pewny niepokój co do bliskiej przyszłości tego Narodu. Niepokoi mnie szybka degradacja podstawowych wartości i podwójna miara stosowana w takich ważnych sprawach jak Kościół, Naród czy moralność. Taki stan zrodzi poróżnienie w społeczeństwie, co może prowadzić do utraty podstawowych wartości, które są w dzisiejszym świecie drogowskazami dla ludzi. Bez tych drogowskazów z łatwością może nastąpić dezintegracja... Mimo to mam ogromną nadzieję, że Polska znajdzie wyjście z tej trudnej sytuacji również.

  5. Powróćmy jednak do dzisiejszego Dnia Przyjaźni. Czego Pan życzy obu Narodom?

  Nic więcej tylko to, co jest w inwokacji naszych hymnów: „Boże pobłogosław Węgrów” i „Jeszcze Polska nie zginęła”. Dzisiaj spokojnie można by było zamienić słowa tych hymnów:: Boże pobłogosław Polskę, i jeszcze Węgry nie zginęły. Tak też pasuje! Życzę, żeby nasze narody nie zginęły ze sceny historii, a wiem, że jest to możliwe tylko poprzez błogosławieństwo Boga. Bóg nas na nowo pobłogosławi, jeżeli powrócimy do naszej misji, do naszego zadania, które otrzymaliśmy od Niego, tak jak każdy inny naród. Bez wypełnienia Bożej woli, nie można mówić ani o tożsamości, ani o świadomości historycznej. Wiemy, że obie te cechy są bardzo potrzebne dla zachowania własnego charakteru narodowego... Dlatego też jest to bardzo ważne żebyśmy się nawzajem wspierali. Po prostu życzę dalszej wytrwałej przyjaźni...

 6. Trudno w krótkim wywiadzie poruszyć wszystkich kwestii. Proszę pozwolić, że wspomnę fakt dotyczący mojej osoby. Otóż w 2007 roku otrzymałem z rąk Prezydenta Węgier Złoty Krzyż Zasługi Republiki Węgierskiej. Wiem, że tego typu wyróżnienia zobowiązują. Proszę powiedzieć, jakiego rodzaju by Pan określił oczekiwania wobec mojej osoby, jako pracownika na niwie kościelnej i świeckiej?

 Od czasu naszego pierwszego spotkania, nasza współpraca i działalność Ojca Świętego pokazały jak wiele można zdziałać z Bożą pomocą i naszymi wspólnymi świętymi. Sądzę że przyjaźń polsko-węgierska nie istniałaby bez takich osobowości, którzy poświęcili swoje życie i swoją pracę dla obu Narodów. Osobiście traktuję ojca za jednego z łączników pomiędzy tymi dwoma narodami, jestem bardzo wdzięczny za waszą pracę i oczywiście oczekuję kontynuację tej działalności...

 7. Proszę pozwolić, że dodam, iż przed dwoma laty w ramach mojej Katedry Pedagogiki Katolickiej, zaczęliśmy wydawać w języku węgierskim czasopismo naukowe „Katolikus Pedagogia”. Obecnie jego wydawanie przejęła jedna z uczelni węgierskich. Proszę powiedzieć, jakie Pan widziałby w zakresie kształcenia i wychowania katolickiego wspólne zadania, sugestie?

 Wspólne kształcenie i wychowanie młodzieży polsko-węgierskiej jest najważniejszym zadaniem podobnych instytucji. Jest to bardzo ważne również na Węgrzech. Sam premier Orban powiedział, że nawet najmądrzejsze reformy nie przyniosą rezultatów, jeśli społeczeństwo zgubi swoje moralne fundamenty. A skąd mają te fundamenty się brać, jeśli nie z wychowania i kształcenia młodzieży... Jak najbardziej potrzebne jest rozszerzenie podobnej działalności, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy zagrożona jest cała cywilizacja europejska.

  8. Chciałbym na koniec tą drogą na ręce Pana Doradcy przekazać Wszystkim Węgrom życzenia wielkiej mocy i siły płynącej z Krzyża Chrystusa, która jest potrzebna do niezwyciężonej postawy wśród wielu ataków różnych grup politycznych i ugrupowań antykościelnych. Podziwiam osobiście z jakim zaangażowaniem Węgrzy bronią wiary, wartości i zasad wynikających z Krzyża. Życzę, by dzisiejszy Naród Węgierski na miarę swego Króla św. Stefana, trwał w nieugiętej postawie i zawierzeniu wobec Boga. Panu i Rodzinie Pana życzę wiele błogosławieństwa Bożego oraz pięknych i szlachetnych doświadczeń płynących ze współpracy z Polakami.

 

Bardzo dziękuję i chciałbym również życzyć podobne łaski dla Narodu polskiego, i prosić o modlitwę za nawrócenie dla mojego Narodu...!


Z Panem dr Imrem Molnarem rozmawiał ks. Jan Zimny.