• Foto-01.jpg
  • Foto-02.jpg
  • Foto-03.jpg
  • Foto-04.jpg
  • Foto-05.jpg
  • Foto-06.jpg
  • Foto-07.jpg
logo2

Dopiero poranek dnia wstaje. Jest środa - 16 maja – dzień papieski. Można zapytać: czy tu na Ukrainie, w tym dniu, ktoś jeszcze pamięta w modlitwie o Janie Pawle II? Jestem o to spokojny. Wiem, że jest wiele serc i umysłów, które żyją Jego pontyfikatem. Jego obecność przed laty na tej ziemi pozostawiła niezatarty ślad pamięci. To właśnie do tego Narodu Jan Paweł skierował wówczas m.in. słowa: „Już od dawna bardzo cenię naród ukraiński. Znane mi są liczne cierpienia i niesprawiedliwości, jakich doświadczyliście. Te fakty były i nadal są przedmiotem mojej wielkiej troski. Wiem także i o zmaganiach Ukraińskiej Cerkwi Katolickiej w ciągu stuleci o zachowanie wierności Ewangelii i jedności z następcą św. Piotra. Nie mogę zapomnieć niezliczonych ukraińskich, w większości bezimiennych męczenników w przeszłości i w czasach współczesnych, którzy woleli oddać swe życie, niż wyrzec się wiary. Przypominam o tym, aby podkreślić moje poszanowanie dla Cerkwi Ukraińskiej i jej wiernych, utwierdzonych w cierpieniu”.

I dodał jeszcze: „Pragnę również wspomnieć o tych wartościach, które przechowaliście jako Wasze duchowe dziedzictwo: słowiański język liturgii, muzykę cerkiewną oraz liczne formy pobożności, które rozwijały się na przestrzeni stuleci i nadal pozostają pokarmem Waszego życia. O poszanowaniu przez Was skarbów tradycji ukraińskiej świadczy przywiązanie, które okazujecie Cerkwi Ukraińskiej oraz sposób życia, zgodny z wiarą wiekowej tradycji”.

Ruszamy z Winnicy. Słońce lekko wznosi się na horyzoncie i swą jasnością chce nam wszystkim powiedzieć: „Wstawaj szkoda dnia…”. Opuszczamy miasto wojewódzkie, liczące ponad 370 tys. mieszkańców. Miasto, położone na wschodnim Podolu, gdzie w wielu miejscach spotkać można język polski. Miasto uniwersyteckie, miasto wiary – bowiem tu m.in. znajdują się kościoły: kościół i kolegium jezuitów z I poł. XVII wieku, kościół i klasztor dominikanów z XVII wieku, kościół kapucynów z XVIII wieku. Niemal 370 km stąd do Lwowa, a do celu ponad 960 km. Trasa wiedzie przez: Chmielnicki, Tarnopol, Lwów, Użgorod, Presov, Poprad, Liptovský Mikulaś.

Trasa obfitująca w doznania estetyczne z racji na piękno przyrody a szczególnie kwitnące kasztany, których tu na Ukrainie jest bardzo wiele. Po trasie dodatkowe atrakcje – kontrole milicyjne. W sumie było ich kilka. I trzeba powiedzieć, że zawsze z wielka kulturą, szacunkiem odnoszono się do nas. Niemal wszyscy życzyli nam dalszej spokojnej i bezpiecznej podróży. To jakby inny świat, a jednak Ukraina. Wstępujemy także do przydrożnych lokali gastronomicznych na coś lekkiego. Ciepła atmosfera, miła obsługa. To tylko niektóre elementy obrazujące jak nasi sąsiedzi traktują Polaków, Słowaków. Po kilkugodzinnej podróży dojeżdżamy do Użgorodu – przejścia granicznego między Ukrainą a Słowacją. Odprawa odbyła się dość sprawie. Nie można narzekać. Widać, że pracownicy starają się, aby jak najszybciej i sprawnie odprawić podróżujących.

Wjeżdżamy na Słowację. Zmiana pogody – lekki deszcz. Do celu pozostało jeszcze niemal 300 km. Ten kraj jakże mi bliski od wielu lat. Tu mam wielu wspaniałych przyjaciół, współpracowników, znajomych. Tu czuję się jak w domu. Klimat rodzinny, ciepły, serdeczny. Po drodze spotykamy śpieszących do kościoła na nabożeństwa majowe. Miesiąc maj, miesiąc Maryjny, ma swoją moc i siłę także na Słowacji. Dochodzi godzina 19.00 – dojeżdżamy do celu – Ružomberka. Jutro czekają tu pewne obowiązki. Po nich powrót do Ojczyzny.

Po tych kilku dniach wędrowania po Węgrach, Ukrainie, Słowacji, ale też i Polski, nagromadziło się wiele wrażeń, odczuć, przeżyć. Nie sposób je opisać. To wielkie bogactwo zarówno ducha, serca i estetyki. Nasuwa się jednak wspólna myśl: Zawsze można znaleźć człowieka wokół siebie, któremu warto podarować kilka swoich cennych, a wartościowych dla niego chwil. A jeśli chcemy zdobyć prawdziwych przyjaciół, powinniśmy zacząć od robienia różnych rzeczy dla innych ludzi. Rzeczy, które wymagają czasu, wysiłku, bezinteresowności i uwagi. Jeśli chcemy zdobyć przyjaciół, powinniśmy witać się z ludźmi z ożywieniem i entuzjazmem. A z drugiej strony warto pamiętać, że żegnając przyjaciela nie należy płakać, ponieważ jego nieobecność ukaże nam to, co najbardziej w nim kochamy. Przyjaźń, jaka została nawiązana winna być podtrzymywana, stąd tak często uczestniczymy w wydarzeniach także naukowych organizowanych przez nich. Bo jeśli mamy przyjaciela, to winniśmy go często odwiedzać, gdyż ciernie i zielska zarastają ścieżkę, którą się nie chodzi.

Amicus