• Foto-01.jpg
  • Foto-02.jpg
  • Foto-03.jpg
  • Foto-04.jpg
  • Foto-05.jpg
  • Foto-06.jpg
  • Foto-07.jpg
logo2

Często spotkać ją można idącą ulicami miasta Stalowej Woli. Sylwetka jej lekko pochylona, niskiego wzrostu, twarz zamyślona, małymi krokami zdążająca ku przodowi. Czasem zatrzymuje się na chwilę, aby nabrać nowych sił, bądź po to, by wzrok jej spoczął na kimś lub na czymś. Jest znana wszystkim nie tylko kapłanom miasta, ale także wielu innym mieszkańcom. Codziennie odwiedza znajomych, każdego darzy życzliwością, uśmiechem, choć sama jest cierpiącą, doświadczoną krzyżem. Nosi w sobie bagaż różnych doświadczeń. Mimo tego, zawsze obdarowuje swoim uśmiechem, dobrym słowem, a niejednokrotnie dzieli się upominkiem, niespodzianką, bo to dla niej radość życia – dzielić się tym, co się samemu posiada. Przez wielu zwana dobrym aniołem, matką kapłanów, osobą uczynną, z sercem pełnym miłości i dobroci.

Zapytasz pewnie, kto to jest? Kim jest ta osoba? Jest to „dobry duch” noszący imię Władysława. Urodzona k. Ropczyc, woj. podkarpackie. Lata szkolne i młodzieńcze spędziła  na Podkarpaciu. Tu wzrastała i nabierała mądrości życia. Tu też podjęła naukę w Liceum Pedagogicznym w Ropczycach. Uczyła się wówczas postawy solidarności i otwartości dla innych, mając pięcioro rodzeństwa. A kiedy weszła w wiek dorosły, w 1952 roku wyjechała do Koszalina, gdzie następnie kontynuowała naukę w 2-letnim Studium Nauczycielskim w Słupsku. Zaangażowana w Sodalicję Mariańską, uczyła się wielu kwestii, zdobywała organizacyjne doświadczenie. Swój wolny czas przeznaczała na pracę w poradni rodzinnej. Przepisywała wielu kapłanom, znajomym na maszynie setki stron tekstu. Spędza tu swoje życie do roku 1992, pracując początkowo jako nauczycielka a następnie jako pracownik administracyjny w Urzędzie Wojewódzkim w Koszalinie. Doczekała się tu emerytury, lecz tylko w sensie zawodowym.

Po osiągnięciu wieku emerytalnego przeprowadza się do Stalowej Woli, gdzie mieszka do dnia dzisiejszego. Niespokojny jej duch, nie pozwala jej na spokojne, bezczynne życie. Mając teraz nieco więcej czasu wolnego, swoje siły, czas, zdolności, zdobyte umiejętności, doświadczenie, wykorzystuje na rzecz służby Bogu, Kościołowi i ludziom. Włącza się w różne akcje kościelne, charytatywne, jak np. Koło Misyjne. Posiada obszerny i wypełniony grafik odwiedzin osób chorych, samotnych, potrzebujących. Spieszy by nieść im radość, miłość, pocieszenie, nadzieję. Idąc na spotkanie niesie zawsze coś dla ciała, coś co jest wyrazem autentycznej miłości i pamięci ludzkiej.

W zamian za ten dar serca, zdobyła nie tylko wśród kapłanów, ale także osób świeckich wielki szacunek, uznanie, przyjaźń, zaufanie. To niecodzienna postać, która jak anioł kroczy uliczkami miasta niosąc wielką dobroć bezinteresowną. Często w jej ręku gości bukiet kwiatów, które na osłodę duszy i serca niesie drugiemu człowiekowi. Niby sama kwiat dobroci wręcza innym kwiaty miłości. Jest jak wiosna budząca nowe nadzieje, wlewa w puchary codzienności wodę ożywiającą i wzmacniającą siły. Dla wielu często jest słońcem, nadzieją, oparciem. Bóg obdarzył ją wielkim charyzmatem służby Bogu i ludziom.

Codzienną, wytrwałą modlitwą ogarnia sprawy wszystkich spotkanych na swej drodze. Bezsenny czas, jaki często jej towarzyszy, wypełnia wołaniem do Pana, polecając utrudzonych, umęczonych, dotkniętych cierpieniem, samotnością, niezrozumieniem od innych. Rzadko ku sobie kieruje rozmowy. W zatroskaniu ludzkim przywołuje będących w potrzebie. Ona czuje, czym żyje Kościół, czym żyje drugi człowiek. Ma ogromne wyczucie, intuicję wrodzoną. Jak papierek lakmusowy odczytuje w innych to, co kryje się w sercu osoby spotkanej. Taka jest nasz droga, oddana, pamiętająca o nas Pani Władzia.

A cóż my Ci damy, cóż Tobie możemy ofiarować? Przecież Ty masz tak wielkie serce, Ty masz tak wiele w nim dobra, Ty masz tak wiele autentycznej i szczerej miłości, że nasze skromne słowa, życzenia czy działania nie dorównają Ci nigdy. Niesiemy Ci więc wieniec życzeń i modlitwy. Przecież to Twój dzień Imienin – Władysławy. „Niech Ci Pan błogosławi i strzeże. Niech Ci Pan swój pokój da”. Nie tylko dziś jesteśmy z Tobą, nie tylko dziś o Tobie pamiętamy. Ale dziś składamy Ci życzenia, ale dziś składamy podziękowania. Czynię to w imieniu wielkiej rzeszy „szczęśliwców”, którzy na swej drodze spotkali Ciebie.

 Amicus