• Foto-01.jpg
  • Foto-02.jpg
  • Foto-03.jpg
  • Foto-04.jpg
  • Foto-05.jpg
  • Foto-06.jpg
  • Foto-07.jpg
logo2

 W dobie współczesnej cywilizacji, która charakteryzuje się egoizmem, człowiek stał się „homo videns”, „homo viator”, „homo interneticus”, „homo technicus”. Wydawać by się mogło, że taki człowiek dzięki owym technikom posiada wielu przyjaciół, bliskich osób czy  szczerych interpersonalnych relacji, kontaktów, przyjaźni. Wirtualna rzeczywistość, możliwości częstej lokomocji, era obrazu wydawać by się mogło, iż stwarzają ku temu sprzyjające możliwości. Jak się jednak okazuje, są to złudne i wręcz zgubne formy prowadzące do różnego rodzaju wyniszczenia bycia z drugim człowiekiem. Już dziś nie potrzeba odwiedzin, spotkań rodzinnych, sąsiedzkich, a i coraz częściej koleżeńskich czy przyjacielskich, bowiem wystarczy czatowanie, telefon, mail, skype.

Pozornie nowoczesne techniki, komunikatory niby łączą ludzi, niby je komunikują, ale w konsekwencji prowadzą do wyniszczenia wspólnotowości, wyobcowania z bycia razem, bycia z drugim człowiekiem. Jak pokazują badania, im większy rozwój technik multimedialnych, rzekomo służących zbliżeniu ludzi do siebie, tym więcej i częściej mamy do czynienia z osamotnieniem człowieka, społeczeństwa, chorobą sierocą.

Jak się więc okazuje, współczesnemu człowiekowi, często cierpiącemu na samotność, która prowadzi do wielu różnych patologii, zjawisk, lęków, chorób, desperacji, depresji, zaburzeń, potrzeba obecności drugiego człowieka. Niejednokrotnie obecność drugiej osoby staje się już pewnego rodzaju terapią. Bywa często, iż krótka wizyta u samotnej osoby, jakże wysoko jest ceniona, a jednocześnie stanowi wielki niekiedy historyczny dar. Każdy z nas może być wielkim skarbem dla drugiego człowieka, kimś wyjątkowym i wartościowym. Być może dla świata jesteśmy tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteśmy całym światem. Warto więc o tym pamiętać, bo niekiedy odnosimy takie wrażenie, że nie dostrzegamy swojej wartości i wyjątkowości dla drugiego człowieka. Gdy dajemy mu swój czas, otrzymamy to samo, a częściej jeszcze o wiele więcej. To ważne, by nie bać się otworzyć na dar drugiego człowieka i przyjąć go takim, jaki jest. W końcu, jak uważał Jean-Paul Sartre „szczęściem jednego człowieka jest drugi człowiek”. Należy pamiętać o tym, co mówił Albert Camus, że świat bez miłości jest martwym światem i zawsze przychodzi godzina, kiedy człowiek zmęczony błaga o twarz jakiejś istoty i serce olśnione czułością”. Zwykle na etapie dyspozycji sił, zdrowia, uważamy, iż jesteśmy samowystarczalni. Potrzeba jednej chwili słabości, doświadczenia, a szybko się przekonujemy, że ten drugi człowiek staje się dla nas wielką potęgą siły, witalności, nadziei, dobrego samopoczucia.

Jest rzeczą słuszną i niepodważalną, że dla wielu już sama obecność drugiej osoby jest formą terapii, która pozytywnie skutkuje w wielu obszarach jego życia: duchowego, fizycznego, psychicznego itp., o czym była wyżej mowa. Można śmiało powiedzieć, że jesteśmy stworzeni jako istota gromadna, jako istota społeczna, tak więc należy stwierdzić, że człowiek nie może obejść się bez drugiego człowieka, musi zaspokoić swój straszliwy głód braterstwa. Ludzie potrzebują innych ludzi, do tego, aby tak naprawdę poczuć się ludźmi.Potrzebują się nawzajem, są dla siebie wsparciem, dają nadzieje i pomocną dłoń w ciężkich chwilach. Uważam, że ludzie nie potrafią być szczęśliwi bez bliskiej osoby, nikt z nas przecież nie chce być skazanym na samotność, dlatego, dużo prawdy jest w stwierdzeniu Camusa. Życie nie miałoby sensu, gdyby nie było koło nas przyjaciół i ludzi, na których zawsze można liczyć. Ktoś kiedyś powiedział, że przyjaciół do śmiechu może znaleźć sobie sam i, żeby przyprowadzić mu osobę, która będzie z nim płakała, bo to właśnie jest prawdziwy przyjaciel, ten, który będzie przy nas w najgorszych chwilach. Czasem, aby samemu poczuć się lepiej wystarczy pomóc bliźniemu, wówczas nie tylko sprawiamy, że będzie się do nas uśmiechał, że zyskamy jego sympatie i zaufanie, ale również uszczęśliwimy siebie. Ludzie, którzy mają dla siebie dobre słowo w każdej sytuacji są najlepszym lekarstwem na złe dni, dlatego aby zyskać przyjaciół, trzeba samemu być przyjacielem.

Obecność człowieka już sama w sobie zniesie wielką i jakże cenną wartość. Ale czymś koniecznym jest poznanie danej osoby. Możemy postawić pytanie: co to znaczy poznać drugą osobę? Czy poznanie drugiego człowieka polega jedynie na poznaniu jego charakteru, mimiki, nawyków, pasji, zainteresowań, pracy, ambicji celów? Czy chodzi może bardziej o aktywny kontakt taki, jak rozmowa, celem poruszania różnych tematów, wymiany poglądów? Zapewne spotkamy różne teorie na ten temat. W zależności, jakie przyświecają nam intencje, cele, z takim też nastawieniem poznajemy druga osobę.

Wielokrotnie słyszymy, że między osobami często następuje przepływ energetyczny. Przebywając w towarzystwie drugiej osoby, spotykając się z nią częściej niż z innymi sami wytwarzamy między sobą ten przepływ, ale dzieje się bez udziału naszej świadomości, a tym samym bez udziału naszej woli. Wymieniamy się z tym kimś energią, czyli myślami i słowami, pozwalamy się temu komuś oglądać w sytuacjach, które czasem nie są dostępne szerszemu gronu. I w efekcie, że tak to ujmę kolokwialnie, sami „nakręcamy się” na drugiego człowieka. Tak naprawdę, sami nie zdając sobie do końca z tego sprawy, otworzyliśmy się na tego drugiego człowieka. Otworzyliśmy się, bo ten ktoś drugi, poprzez siebie, poprzez reakcje jakie w nas wywołuje i zdarzenia, które stały się naszym wspólnym udziałem (planowane lub nie) – dał nam możliwość poznania przede wszystkich samych siebie.

Działa to oczywiście w obie strony. Poznając się wzajemnie tak naprawdę odkrywamy siebie samego w drugim, a jemu z kolei pozwalamy, żeby poprzez nas dowiedział się czegoś o sobie. Na ile wobec tego zwracamy w ogóle uwagę na drugiego człowieka? Na tyle na ile jest to nam potrzebne. Może się wydawać, że to bardzo utylitarne podejście, ale tak to działa. Tak naprawdę jesteśmy bardzo praktyczni wobec świata i siebie wzajemnie. Przyciągamy więc również do siebie innych ludzi, którzy z takich lub innych powodów są nam potrzebni; takich w których możemy się przejrzeć; takich z którymi mamy się czym wymieniać, bo ten ktoś ma w sobie coś, co jest nam potrzebne do dalszej transformacji.

Poznanie drugiego człowieka może nas wzbogacić bardziej niż cokolwiek innego. O ile tylko pozwolimy na ten swobodny przepływ między nami; tak jakbyśmy urodzili się właśnie dzisiaj, a cały bagaż doświadczeń został za zamkniętymi drzwiami. Korzystajmy z niego jak z mądrej księgi, ale nie taszczmy go wszędzie ze sobą. Bo w rezultacie tylko wrzucimy do jednego worka spotkanie z kolejnym człowiekiem i przestaniemy rozumieć, co to znaczy, że coś jest prawdziwe i niepowtarzalne.

Amicus