• Foto-01.jpg
  • Foto-02.jpg
  • Foto-03.jpg
  • Foto-04.jpg
  • Foto-05.jpg
  • Foto-06.jpg
  • Foto-07.jpg
logo2

Wysokie płotyDoskonale zdajemy sobie sprawę, że są wartości bez których żyć nie można. Wiele zależy od naszej osobistej aksjologii, która była w nas kształtowana na przestrzeni wielu lat. Pytając dziś, w miarę świadomego człowieka, o wartość naszego życia „dziś” zapewne usłyszymy, że jest nim życie, zdrowie. Życzenia owego życia i zdrowia w naszą stronę i nie tylko płyną na falach eteru w różnych konfiguracjach. Obok zasadności takich życzeń słyszymy też o apelach dotyczących dzisiejszego zagrożenia wobec człowieka. Wciąż rodzi się pytanie które jest bez odpowiedzi: jak długo trwać będzie to, co zwiemy pandemią. Wielokrotnie stało się tak, że to co zdobyliśmy, szybko utraciliśmy. Można posiąść bogactwo, a jednak pozostać biednym nie tylko fizycznie. Bieda człowieka ukryta w jego sercu jest bardziej niebezpieczna niż materialna. Może i dziś aktualna pozostaje maksyma, że jeżeli w życiu powiodło Ci się bardziej niż innym, to zbuduj dłuższy stół, a nie wyższy płot. Zda się zauważyć, że na wysokie płoty przyszła dzisiaj powszechna moda. Warto zapytać. Jaki ich cel i sens? Ochrona, izolacja przed człowiekiem?. Boimy się ludzi? Czy aż tak groźni są? Czy dzisiejsza sytuacja nie zmieni nam hierarchii wartości? Może niebawem przyjdzie czas, że wysokie płoty znów zamieniać będziemy na otwarte przestrzenie by na chwilę zobaczyć sąsiada? Budować będziemy ścieżki by spotkać człowieka.

Czas nadzieiKurcze (wielkanocne), to przecież już jutro Niedziela Palmowa! Za tydzień Święta Wielkanocne, a to przecież święta nadziei. Jest czas na zmartwychwstanie, na nowe życie, na wiosnę i w końcu na trochę więcej nadziei. Ale w tym roku jakoś kiepsko z nadziejami. Czy to jednak te święta za szybko przyszły, czy to już taka aura pod psem (za przeproszeniem psów), nie bardzo dobrze to wszystko wygląda. Przyczyna tkwi w czymś innym. Jakoś niby wiosna, a tyle wokół chłodu, straszno wokół, więc optymizm, nawet wspierany hasłem „damy radę”, jakoś się w narodzie plenić nie chce. Na dodatek patrząc na polski skłócony parlament zdaje się, że jesteśmy w czasach relacji jak Soplice z Horeszkami, Paweł z Gawłem albo po prostu jak pies z kotem. Mało tego, dzięki obecnie rządzącym i opozycji łuski spadły nam z oczu i zobaczyliśmy w końcu, że Święta Rzeczypospolita otoczona jest przez samych wrogów, którzy na jej cześć i dobra czyhają. Nie o tym jednak miałem pisać. Tać to przecież idą ŚWIĘTA, a czasu do nich niewiele zostało. Zawsze radość i nadzieję niosą. Jednak pewna nuta smutku zawiesiła się na pięciolinii naszego życia.

FranciszekTak zaczyna się usłyszana przez nas Ewangelia. Od tygodni wydaje się, iż zapadł wieczór. Na naszych placach, ulicach i miastach zebrały się gęste ciemności; ogarnęły nasze życie, wypełniając wszystko ogłuszającą ciszą i posępną pustką, która paraliżuje wszystko na swej drodze. Czuje się je w powietrzu, dostrzega w gestach, mówią o tym spojrzenia. Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy. Podobnie jak uczniów z Ewangelii ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie ważni, wszyscy wezwani do wiosłowania razem, wszyscy potrzebujący, by pocieszać się nawzajem. Na tej łodzi… jesteśmy wszyscy. Tak jak ci uczniowie, którzy mówią jednym głosem i wołają w udręce: „giniemy” (w. 38), tak i my zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy iść naprzód każdy na własną rękę, ale jedynie razem. Łatwo odnaleźć się w tym opisie. Trudno zrozumieć postawę Jezusa. Podczas gdy uczniowie są naturalnie zaniepokojeni i zrozpaczeni, On przebywa na rufie, w tej części łodzi, która idzie na dno jako pierwsza. I co czyni? Mimo rozgardiaszu śpi spokojnie, ufając Ojcu – tylko wówczas widzimy w Ewangelii Jezusa śpiącego. Kiedy następnie został zbudzony, uciszywszy wiatr i wody, zwrócił się do uczniów z odcieniem wyrzutu: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” (w. 40).

Błogosławić światuTe słowa wypowiedziane przez Jezusa podczas burzy na morzu, gdy Apostołowie nieco zasnęli, a dziś powtarzane często w chwilach wątpliwości, niezrozumienia, lęku i strachu - zdaje się są dziś bardzo aktualnymi. Chcę na początku zaznaczyć, że treść tego tekstu jest przemyślana, przemodlona i odzwierciedla głosy wielu ludzi wiary, którzy na łamach różnych mediów w podobny sposób się wyrażają, odnoszą do sytuacji jaką obecnie przeżywamy. Tym razem jednak, chodzi o dość delikatną materię uwagi. Nie chciałbym treścią poniższej refleksji nikogo urazić bądź dotknąć z racji na godności, tytuły, pozycję społeczną czy inne kryteria określające status społeczny. Mimo rygorystycznych zaleceń w miniony wtorek (24.03.) wraz z Ks. Abpem Andrzejem Dzięgą (metropolitą szczecińsko-kamieńskim) wybrałem się do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej by w czasie określanym pandemią, epidemią, sprawy Polski, diecezji, własne i wielu osób proszących o modlitwę Maryi polecać. Z kolei będąc na Śląsku Dolnym i Górnym w dniu wczorajszym (czwartek - 26.03) dane mi było spotkać wiele osób, które do mnie jako kapłana kierowały prośbę, by kościoły w Polsce były otwarte, by Kościół nie opuszczał wiernych w takich chwilach jaką teraz przeżywamy. W grupie moich rozmówców była młodzież, byli ludzie nauki, ludzie pracujący w służbie zdrowia, administracji itp. Nie ukrywam, że poprzez te spotkania doznałem swoistego rodzaju wstrząsu, który w czasie – gdy powracałem do domu – stał się przedmiotem osobistego zamyślenia, refleksji, głębokiej zadumy.

W stronę nadzieiW chwilach niepewności, zagrożeń, trudności człowiek w sposób naturalny szuka pomocy, schronienia, ratunku. Dla ocalenia życia czy zdrowia człowiek jest w stanie poświęcić niemal wszystko. Nie bez znaczenia powtarzamy, że najważniejsze jest życie i zdrowie. Docenia je szczególnie ten, kto choćby raz znalazł się w sytuacji zagrożenia własnego życia lub zdrowia. Dziś takich osób jest bardzo wiele. Ileż to różnych rozwiązań szuka ludzkość by uchronić się od niebezpieczeństwa epidemii. Podejmowane są różnorakie wysiłki by tym, którzy Zawsze z Maryjąsą lub będą zagrożeni w jakiś sposób pomóc. Chociaż bywają i tacy, którzy nie zdają sobie sprawy, że i oni mogą znaleźć się w sytuacji zagrożenia, tworzą ryzyko. Służby stają na wysokości zadania by w sposób ludzki, dostępny na bazie środków medycznych, ochronnych z heroicznym poświęceniem pracują dla innych. Kościół z kolei apeluje, zachęca, wzywa do modlitwy – i słusznie bo dla większości, a może dziś już dla każdego jedyna pomoc i nadzieja, w Bogu. Idąc za głosem serca dane mi jest by u stóp Pani Gietrzwałdzkiej polecać dzisiejsze sprawy każdego, który ufa Panu. Ilekroć tu przybywałem przez lata zawsze doświadczałem rzeszy wiernych nie tylko z Polski. Kiedy przybywałem tu w dniu wczorajszym nie spotkałem nikogo. Pustynia. Dziś udając się na Mszę święta o godz. 7:00 rano mimo uroczej pogody nie spotkałem żadnego pielgrzyma. W czasie Mszy świętej przy ołtarzu stanęło nas 5 kapłanów i jeden ministrant-młodzieniec, zaś poza ołtarzem 3 siostry zakonne i 3 osoby świeckie miejscowe.

Wiosna nadzieiPrognozy, plany, zamierzenia, strategie, oczekiwania – jakie to są wartości dziś? Czy stanowią one dziś jakieś znaczenie? Czy mają w tym czasie jakiś sens? Jeszcze do niedawna wielu pokładało w nich wielkie nadzieje. Dla wielu to właśnie współczesna cywilizacja stała się „bogiem”. Wychodzili z założenia, że wszystko dziś można. Wszystko czy nic? Zakrólowało poniekąd przekonanie, że współczesna technika, komputeryzacja, osiągnięcia naukowe wszystko rozwiążą, wszystkiemu poradzą. Wiara czy naiwność? Różne wobec nich funkcjonowały postawy. Niepoprawni optymiści jeszcze chwilę temu wiązali z nimi wielkie nadzieje na lepsze jutro szczególnie wraz z rozpoczęciem XXI wieku, jak gdyby sam przełom dziejów rozdawał przepustki do vita nova. Przeciwko takiemu stanowisku zwykle oponują pesymiści, a skrajny ich odłam prorokował nieuchronne nadejście czasu Apokalipsy. Co jest a raczej co winno być kluczem do racjonalnych prognoz? Pytanie to można by zadać każdemu z nas. Wielu by snuło myśli filozoficzne sięgając do różnych epok i czasów by znaleźć właściwą odpowiedź. Tymczasem czy jeszcze pamiętamy o słowach wciąż aktualnych: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?” (Łk 12,20). A gdzie nasze marzenia? Życie, które kończy się na marzeniach, to udręka dla duszy. Czyli jest coś więcej? Czyż pozostać ma nam tylko udręka?

PilneW związku z trwającą nadal sytuacją powodowaną epidemią, informujemy, że zaplanowana konferencja na dzień 31 marca 2020 roku w Stalowej Woli na temat: „Ojcostwo o wielu obliczach”, odbędzie się według formuły e-konferencja. Osoby, które już się zgłosiły na konferencję czyli (przesłały „Karty zgłoszenia”) wówczas jedynie dokonują uzupełnienia formalności o których mowa niżej. Natomiast osoby, które jeszcze formalnie nie zgłosiły swego udziału w konferencji a wyrażają taką gotowość winny dokonać następujących czynności: wejść na stronę internetową pod adresem www.pedkat.pl następnie kliknąć na zakładkę „KONFERENCJE”, kliknąć zakładkę „KARTA ZGŁOSZENIA” i ją wypełnić. Po wypełnieniu zgłoszenie wysyłamy automatycznie drogą elektroniczną poprzez kliknięcie na funkcję: „Wyślij”, która znajdującej się na samym dole „Karty zgłoszenia”. Po otrzymaniu przez nas zgłoszenia, wysyłamy potwierdzenie drogą elektroniczną.

Żyj wyprostowanyPrzyszedł czas, gdy jesteś sam? Niby obok są ludzie nawet bliscy z metryki, lecz dalecy z postawy serca i rozumu. Nadszedł nieoczekiwany czas wielkiej próby, gdy dysponujesz większą chwilą dla siebie, gdy zastanawiasz się nad wieloma rzeczami. Próbujesz oszukać pustkę jaką pielęgnujesz. Najpierw myślisz: czym wypełnić kolejny dzień, jak go przeżyć bez nudy? Przecież nie można wciąż patrzeć na „złoty” ekran, dobrze też poznałeś sufit swego domu. A czas wciąż płynie jak górska rzeka. Ci, obok ciebie niby bliscy, a jakoś dalecy. Każdy ma swój świat, tworzy go na swój sposób. Wiedz, że to czas szczególny, naznaczony Krzyżem, tym Znakiem, który zawsze miał sens, który prowadził pokolenia do konkretnego celu. Usiądź w swej izdebce, w kąciku, tak po prostu. Jeśli nastanie cisza, wtedy zacznie się dialog. Usłyszysz głos, który postawi ci wile pytań. Spróbuj je przemyśleć, na nie odpowiedzieć. Pomyśl! Dlaczego to dzisiaj mamy wyższe budynki i szersze drogi, ale niższą wytrzymałość i węższe horyzonty. Więcej wydajemy, lecz mniej się cieszymy. Mamy większe domy, ale mniejsze rodziny. Mamy więcej udogodnień, ale mamy mniej czasu. Więcej wiemy, ale mniej rozumiemy. Mamy więcej lekarstw, ale mniej zdrowia.