• foto_nr_01.jpg
  • foto_nr_02.jpg
  • foto_nr_03.jpg
  • foto_nr_04.jpg
  • foto_nr_05.jpg
  • foto_nr_06.jpg
  • foto_nr_07.jpg
  • foto_nr_08.jpg

Jest Pani Profesor wieloletnim i znanym w wielu środowiskach pedagogiem, nauczycielem akademickim, człowiekiem o wielkim i gorącym sercu, pełniła w swoim życiu wiele znaczących funkcji głównie związanych ze szkolnictwem wyższym. Jest także Pani autorem wielu publikacji książkowych, artykułów naukowych, członkiem wielu Międzynarodowych Rad Naukowych i innych organizacji, organizatorem wielu międzynarodowych konferencji naukowych, spotkań, sesji. Jak mi wiadomo otrzymała Pani Profesor wiele znakomitych odznaczeń, wyróżnień za swoją wieloletnią pracę na rzecz nauki zarówno na Ukrainie jak i w Polsce czy innych krajach Europy. Od pewnego czasu stała się Pani Profesor wielkim orędownikiem bł. Jana Pawła II. Wielokrotnie byłem świadkiem przywoływania Jego nauczania podczas różnych konferencji naukowych, sesji, spotkań czy prowadzonych zajęć dydaktycznych. Po kierunkiem Pani Profesor powstało wiele cennych prac naukowych na temat bł. Jana Pawła II.

„Nie jest sztuką ojcem zostać. Ojcem być - temu trudno sprostać” - mówi niemieckie przysłowie. Czy na takie wyzwanie gotowy jest dziś mężczyzna, który w sumie dopiero co sam wyrósł z placu zabaw, a już musi bawić własne dzieci? Jan Paweł II rolę mężczyzny ujął zaledwie w czterech, ale za to bardzo mocnych, punktach: „(...) powołany jest do zabezpieczenia równego rozwoju wszystkim członkom rodziny przez: wielkoduszną odpowiedzialność za życie poczęte pod sercem matki; troskliwe pełnienie obowiązku wychowania dzielonego ze współmałżonką; pracę, która nigdy nie rozbija rodziny, ale utwierdza ją w spójni i jedności; dawanie świadectwa dojrzałego życia chrześcijańskiego”. Czy współcześni tatusiowie, a szczególnie ci nastoletni są gotowi do podjęcia takiego wyzwania? Warto też pamiętać, że następne pokolenia dojrzałych i odpowiedzialnych ojców zależą od wychowania mężczyzn przez tych, którzy w tej chwili borykają się z trudami ojcostwa.

To nic, że nastały długie, chłodne, zimowe wieczory. Ciepło Twojego serca może rozpalić życie innych i dać im to, czego oczekują na co dzień. Być może nuta samotności w te długie wieczory zawitała w ich życie. Ale Ty możesz stać się dla nich ciepłem, oparciem, nadzieją, szczęściem – trzeba tylko w to uwierzyć. Może warto więc wykonać choćby jeden gest, jeden mały i drobny uczynek dla nich a wówczas i życie Twoje jak i innych zabłyśnie iskrą światła nadziei, tej nadziei, która szczególnie teraz winna nam towarzyszyć w tym czasie szczególnym. Jesteśmy bowiem w okresie Adwentu – czasu oczekiwania, czasu nadziei na przyjście Pana. Zwykle każdego dnia czekamy na kogoś, na coś. Nie zawsze jednak te oczekiwania się spełniają. Niech więc zamieszczony poniżej materiał stanie się dla nie tylko dla Ciebie nutą nadziei, radości i szczęścia. Być może materiał ten stanie się Twoją inspiracją do nowych działań na rzecz drugiego człowieka. Twoja radość może stać się radością innych, Twoja nadzieja może obudzić nadzieję u innych.

Współpraca ludzka oparta na życzliwości, pełnym zrozumieniu, otwartości i wzajemnym poszanowaniu zawsze przynosi wspaniały i często jakże oczekiwany owoc. Istotnym jest, aby odnaleźć wspólną drogę, a jej trudy pokonywać razem wspomagając siebie nawzajem. W czasach, gdy jesteśmy często świadkami niezdrowej rywalizacji, bezwzględnej konkurencji, stworzenie klimatu z drugim w duchu zasad chrześcijańskich, nie należy do częstych zdarzeń. Jak się jednak okazuje, należy czasem dość wnikliwie spojrzeć wokół siebie, a przekonamy się, że żyją obok nas ludzie, których serca, umysły są w pełni otwarte na współpracę. W dniu 04 grudnia 2012 roku w Regionalnym Centrum Edukacji Zawodowej w Nisku odbyło się spotkanie prof. Nelli Nyczkało i ks. prof. Jana Zimnego z Dyrektorem tegoż Centrum dr Marcinem Pilarskim. Zasadniczo głównym tematem było omówienie kierunków współpracy pomiędzy Centrum a Katedrą Pedagogiki Katolickiej oraz Szkołami zawodowymi Ukrainy.

Pewno nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło, gdy studenci powracający ze Lwowa nie zapomnieli o złożeniu wizyty w szpitalu ks. prof. Marianowi Wolickiemu, wieloletniemu Dziekanowi. Pamięć o osobach, które wiele uczyniły jest naturalną cechą, a przynajmniej tak powinno być. Stąd też pomimo późnych godzin popołudniowych, wstąpiliśmy na chwilę w odwiedziny by wyrazić pamięć i wdzięczność za wiele lat posługi a także podzielić się radościami serc z racji doświadczenia uczty dobra, miłości i życzliwości, jaką przeżyliśmy we Lwowie. A dobre słowo, jakie chcieliśmy skierować pod adresem ks. Profesora, leczy smutek, więc przybyliśmy z dobrym słowem, radością i pamięcią. A pamięć tę wyrażamy w modlitwie, której każdemu z nas wiele potrzeba.

To kolejny dzień pobytu w prastarym mieście Lwów. Jest 26 XI 2012 roku (poniedziałek). Pogodny poranek wita nas świeżym powietrzem, a kadeci zaprawy porannej oznajmiają nam, że pora cieszyć się pięknym jesiennym dniem, który przejdzie w pamięci do historii. Jeszcze lekki zmrok. Pobudka i udajemy się do kościoła położonego na terenie koszar, by rozpocząć nowy dzień z naszym Panem. Liturgia Mszy świętej w świątyni, która jest bastionem dla tych, którzy przygotowują się do służby w nadzwyczajnych sytuacjach. Jesteśmy świadkami, jak młodzi adepci z porankiem dnia wstępują do kościoła na krótką modlitwę. Po Eucharystii idziemy na śniadanie. Obsługa nadzwyczajna. To młodzi służą młodym. Obfitość stołu zachęca nas nie tylko do sowitego śniadania, lecz także do bliższego poznania młodych Ukrainy. To podwójna uczta. To cieszy i raduje serce, że można budować wspólnotę ducha, życia, bliskości serca i umysłu.

To niecodzienna – można powiedzieć - wyprawa, podróż, wycieczka, pielgrzymka! Nazwa nie jest istotna, ważny jest cel, idea, wola uczestników. A jadą do swoich, tzn? Właśnie! Jadą w listopadowy dzień do Tych, którzy przed laty będąc w ich wieku, oddali życie za Ojczyznę - Polskę. Jedziemy razem! Jesteśmy w komplecie, czyli 24 adeptów i weteran. Jest jeszcze półmrok. Dochodzi godzina 7 rano - niedziela. Pora ruszać. Przed nami niemal 200 km. Kierunek Lwów. W składzie głównie członkowie Interdyscyplinarnego Koła Naukowego Studentów „Nowoczesne Kształcenie” działającego w ramach Wydziałów KUL w Stalowej Woli wraz ze swym kuratorem. W imię Boże! Piękny – jak na jesienną porę – dzień. Jeszcze życie uśpione. A we Lwowie na nas czekają żywi i umarli. Żywi, czyli ci, którzy otworzą bramy gościnnych serc i drzwi. A zmarli? – to Ci, którzy mając niewiele lat, bądź jeszcze będąc wówczas rówieśnikami obecnych adeptów oddali swoje życie w imię wolności.

To prawda, że bywają sytuacje, iż ktoś oddaje swoje życie, aby ktoś drugi mógł żyć. Takich przykładów można przywoływać wiele, i to opartych na faktach jakie miały miejsce obok nas. Jednak tym razem nie chodzi o konkretny epizod mający miejsce w polskiej rzeczywistości, chociaż i takich zapewne można by było się doszukać. Tym razem to tytuł filmu, jaki został zaprezentowany przez Koło Naukowe Studentów Prawa „Viribus Unitis” w Stalowej Woli. Czytelnik tego tekstu, jeśli miał okazję zobaczyć ów film, będzie dobrze zorientowany jaki jest w nim poruszony główny problem. Trzeba przyznać, że film ma bardzo wiele wątków, aspektów, które wymagają odrębnego omówienia. Wśród wielu są głównie wątki prawne, psychologiczne, pedagogiczne, społeczne.