• Foto-01.jpg
  • Foto-02.jpg
  • Foto-03.jpg
  • Foto-04.jpg
  • Foto-05.jpg
  • Foto-06.jpg
  • Foto-07.jpg
logo2

WojciechZiarno marzenia zawsze potrzebuje czasu, by dać pożądane wyniki. A w dodatku jeśli nasze marzenia zamieniamy na plany, wówczas wszystko staje się możliwe. Dlatego snucie marzeń jest częścią wyznaczania celów, jeśli jeszcze do tego jesteśmy w stanie sobie wyobrazić czy coś wymarzyć, to możemy do tego dążyć i osiągnąć. Żeby coś w życiu osiągnąć, trzeba porostu mieć dużo odwagi, samozaparcia i wytrwałości. Trzeba umieć poświęcić się realizacji swoich marzeń. Zapewne świadomy takiej refleksji jest Pan Wojciech K., który realizuje swoje życiowe marzenia na drodze kariery muzycznej. Pochodzący z muzycznej rodziny, stąd muzyka w jego życiu jest od urodzenia. Dysponuje przepięknym barytonem o niespotykanej, pięknej barwie. Zadebiutował szerokiej publiczności jak i jego brat Adam w programie telewizyjnym „Mam talent” w 2016 roku mistrzowskim wykonaniem piosenki „Can’t help falling in love” Elvisa Presleya, a następnie w 2017 roku niezwykłym wykonaniem piosenek „Surrender” i „Torna a Surriento”. W styczniu 2017 r razem z bratem nagrali debiutancką płytę pt. „Marzenia się spełniają” , a w październiku 2017 roku płytę „Najpiękniejsze pieśni neapolitańskie”. Śpiewającego Wojtka można posłuchać i zobaczyć najczęściej w filharmoniach i domach kultury na terenie całego Kraju jak i poza jego granicami. By jednak nieco szerzej poznać myślenie, marzenie Wojtka w dniu 22 lipca br. odwiedziłem go w Koluszkach – w domu rodzinnym przeprowadzając z nim wywiad.

AdamNa co dzień widzimy wiele rzeczy i pytamy: dlaczego takie one są? Bywają tacy, którzy marzą o rzeczach, których nie ma i wprost stawiają tezę, dlaczego by nie mogły zaistnieć. Wszyscy musimy mieć jakieś marzenia i nadzieję, że możemy osiągnąć coś więcej niż mamy. Szczęśliwi są Ci, którzy mają marzenia i są gotowi zapłacić cenę, która pozwoli je zrealizować. Przed paroma dniami spotkałem się z Adamem K., dziś mającym 17 lat życia i jak wielu jego rówieśników - ma wielkie marzenia. Pozornie niby nic nadzwyczajnego, bo każdy z nas wciąż ma lub miał marzenia, które wypełniały jego życie. Adam należy do osób, które już po części spełniły swoje marzenia, można powiedzieć, jest na drodze realizacji swoich marzeń. Wiemy, że marzenia nie spełniają się tylko tym, którzy na marzeniach pozostają. Należy podejmować trud ich realizacji. Mój rozmówca od najmłodszych lat stara się realizować swoje marzenia. Adam zadebiutował szerokiej publiczności w programie telewizyjnym „Mam talent” w 2016 roku mistrzowskim wykonaniem piosenki „Delilah” , a następnie w 2017 roku piosenką „O sole mio”, „A vucchella”, „Dziwny jest ten świat” i „Biały Krzyż”. W styczniu 2017 r razem z bratem Wojciechem nagrali debiutancką płytę pt. „Marzenia się spełniają” , a w październiku 2017 roku płytę „Najpiękniejsze pieśni neapolitańskie”. Koncertuje sam, z bratem Wojciechem, ale najczęściej z rodzicami na terenie całego Kraju i poza jego granicami. Aby coś więcej poznać z marzeń Adama w dniu 22 lipca br. udałem się do Koluszek na spotkanie z Rodziną Kaczmarek. Przeprowadziłem z Adamem wywiad stawiając mu kilka pytań.

Kapryśne dzieckoJest czwartek 23 lipca br. Siedzę przy jednym ze stolików hotelu w Polsce by spożyć śniadanie. Jako, że należę do osób obserwujących ludzkie zachowania, tym razem nadarzyła się szczególna okazja. Na śniadanie z czterolatkiem przybyli w dość młodym wieku rodzice. Od początku dało się zauważyć, że czterolatek ma wręcz bardzo dobry zadatek na terrorystę. Właściwie wyglądało z jego zachowania, że już niejeden fakultet ukończył z tej dziedziny i był dobrym uczniem. Doskonale sobie radził w tym, by wszelkie jego życzenia nawet te najbardziej kapryśne mogły być spełnione. Po dojściu do lady z wiktuałami młody „terrorysta” krzykiem, w trybie rozkazującym wskazywał co chce, a czego nie chce. Jego matka z wieloma tatuażami nie wyglądała na osobę znającą nawet podstawowe zasady pedagogiczne. To raczej ją i „mięczaka” ojca należałoby skierować do specjalnego ośrodka by chociaż w stopniu minimalnym poznali podstawową wiedzę dotyczącą zasad rodzicielstwa. Młody „terrorysta” kaprysił i to nie tylko co do wiktuałów, ale nauczyń, serwetek, sztućcy, stolika – właściwego wszystkich elementów składających się na spożycie posiłku. W pewnym momencie sobie pomyślałem, szkoda, że nie ma tu moich rodziców, którzy jedynie ukończyli dwie klasy szkoły podstawowej. Zapewne ów terrorysta w dość krótkim czasie przyswoił by sobie wszelkie zasady bon tonu.

Pokoleniowa różnicaMimo zmian kulturowych, cywilizacyjnych, istnieje nadal problem w tym, że dotychczas chyba nie było tak dużej przepaści pomiędzy kolejnymi generacjami jak to ma miejsce dzisiaj. Starsze pokolenie z młodym czy o wiele młodszym i odwrotnie z reguły nie znajdują wspólnego języka, wspólnego tematu, wspólnego poglądu na dany temat. Niejednokrotnie różnica wiekowa, a tym samym różnica w doświadczeniu życiowym, nie jest łatwą barierą do pokonania. Trzeba wiele dobrej woli z obu stron by się wzajemnie zrozumieć. Na szczęście spotyka się wiele sytuacji, które urzekają nas z racji na dobre relacje jednego pokolenia z drugim. Według młodych to starzy się wciąż czegoś czepiają, wciąż mają jakieś uwagi, pretensje. Młodym zaś brakuje pokory i myślą, że wszystkie rozumy zjedli! Dziś ten proces zachodzi kilkakrotnie w ciągu życia jednego człowieka, którego mentalność nie jest w stanie nadążyć za tak rewolucyjnymi zmianami. Ludzie starszego pokolenia, gdyby chcieli w pełni dostosować się do istniejących warunków, musieliby dokonać kompleksowej restrukturyzacji osobowości, a i tak zmiana ta niekoniecznie zostałaby zaakceptowana przez młodsze pokolenia. Dlaczego? Warto zapoznać się z tekstem niżej zamieszczonym, który być może chociaż w części wyjaśni nam te nurtujące kwestie.

W czasie wywiaduPowiadają, że spotkać człowieka to szczęście, ale spotkać człowieka mądrego i dobrego to nadzwyczajne szczęście – dziś niemal graniczące z cudem. W dniu 21 lipca br. miałem sposobność przeprowadzić wywiad z Panem Mecenasem Arturem F., którego bogate a zarazem pełne doświadczenia życie uformowało go na człowieka myślącego, mądrego, dobrego, uczciwego. Tak więc mając sposobność postanowiłem zadać mu kilka prostych pytań na które otrzymałem iście filozoficzne a jednocześnie budujące odpowiedzi. Tytułem wstępu chcę zaznaczyć, że Panu Mecenasowi dziś liczącemu 89 lat życia, wciąż dysponującemu wspaniałą pamięcią, umysłem analitycznym, głęboką refleksyjnością, los nie szczędził chwil radości, ale o wiele więcej chwil cierpienia, bólu, osamotnienia. Tułaczy los nauczył go bardzo wiele. Urodzony w Warszawie, przeżywający dzieciństwo w Łodzi, potem w okolicy Miechowa, gimnazjum w Szczecinie, studia prawnicze w Łodzi - przeżył wiele chwil graniczących z cudem. Na nieco dłużej ponownie zatrzymał się w Szczecinie, gdzie do 80. roku życia pracował najpierw jako sędzia, a potem jako radca prawny. Należy podkreślić, że smak wojennego i sierocego chleba ukształtował w nim serce wrażliwe, skore do pomocy drugiemu człowiekowi. Dziś z pewnym żalem dokonuje oceny współczesnych postaw ludzkich pozbawionych troski o drugiego człowieka, o Polskę, o Kościół, o wartości ludzkie i chrześcijańskie.

Wakacyjny czasLato, a tym samym czas wakacji ma swoją logikę i dla wielu jest czasem wielkiej nadziei. Kiedy jest się dzieckiem, lato jest jednym długim dniem, zaś gdy jest się już dorosłym czas ten wygląda zupełnie inaczej. Człowiek często pakując się na wakacje nie ma najczęściej świadomości, że oprócz kremów, ciuchów i okularów słonecznych zabiera też jednak ze sobą wszystkie sprawy, problemy, kłopoty. Wielokrotnie postawiwszy walizkę w nowym miejscu czujemy nagle, że owe sprawy, problemy jednak nie zostały niestety w domu. Są wciąż razem z nami. Podobnie dzieje się z naszymi przyzwyczajeniami, zadaniami czy zobowiązaniami. Egzotyczne miejsca i autentyczne spotkania wakacyjne są twardą walutą w naszym ciągłym wyścigu na porównania z innymi a dotyczące kwestii – jak spędziłem wakacje, urlop? Nikt nie chce być turystą, wszyscy chcą być podróżnikami i to exstra. Okazuje się, że dzisiejszy wakacyjny dzień (20 lipca 2020 roku) był dniem wyjątkowym. W czym owa wyjątkowość się zaznaczyła? Niby przecież wakacje, a czas spędzony na debacie naukowej i to nad istotnymi kwestiami w towarzystwie gości spoza Polski, był prawdziwą ucztą. No cóż, widocznie i wakacje mogą stać się drogą ku rozwojowi nauki.

Prawda i kłamstwoPrzysłowie mówi. Jeden głupi potrafi więcej zaprzeczyć niż 100 uczonych udowodnić. Minął czas wyborczy i nastąpił czas oceny tegoż wydarzenia. Słyszymy różne komentarze, opinie, oceny, analizy. Chciałoby się usłyszeń prawdę, pełną prawdę. Karm siebie prawdą, a wątpliwości ustąpią. Czy można ją poznać? Czy bolesna prawda jest lepsza od pięknego kłamstwa? Warto może sobie uświadomić, że prawda daje siłę, kłamstwo osłabia człowieka. Ale nie wolno zapomnieć nam o tym, co jest gorsze? Kłamstwo wywołujące uśmiech czy prawda, która wywołuje łzy? Owszem, czasem lepiej znieść czyjąś śmierć, niż czyjeś kłamstwo. Jakże często doświadczamy stanu, że im bardziej trzymamy się prawdy, tym mniej możemy liczyć na to, że nam uwierzą. A jednak prawda jest oczekiwana. Zbigniew Herbert mówił, że podstawowym obowiązkiem „jest myśleć i mówić prawdę. Myśleć to znaczy zastanawiać się nad tym, kim jesteśmy i jaka jest otaczająca rzeczywistość. Oznacza to, siłą rzeczy, odpowiedzialność za słowo” Dzisiaj każdy mówi co chce – jest wolność słowa i dobrze i – trzeba tego bronić. Każdy musi jednak brać na siebie tę odpowiedzialność za słowo. Jednym z kłamstw tego świata jest to, że jeśli będziesz dobry dla ludzi, oni odwdzięczą się tym samym? To bzdura. Są tacy, którzy czerpią przyjemność z rujnowania innych. Jednakże niezależnie od tego, jak zgniłe serca spotkasz, warto być miłym nie po to, aby ktoś ci się odwdzięczał, ale po to, by pokazywać światu, że człowieczeństwo jednak istnieje.

Pod palmamiJest pełnia lata, dlatego najwyższy czas żeby napisać coś o wakacjach. Najbardziej wyczekiwany moment w roku akademickim przez studentów. Chwila wytchnienia od tych wszystkich kartkówek, sprawdzianów i pytań. Będzie można odpocząć, popływać sobie w morzu, jeziorze czy basenie. Nie trzeba będzie się o nic martwić, prawda? Otóż nie. Można się jeszcze trochę pomartwić. Nawet trzeba. Ale o co? O dobrze spędzony czas, o dobre chwile, które staną się na długo wspomnieniem. Wielu kolegom i koleżankom będą starać się zaimponować odwagą, sprytem, czy przebiegłością. Ale też wielu ten czas spędzi w pracy by zarobić na kolejny rok studiów. Może znajdą się i tacy, co spojrzą na naszą stronę i zechcą coś znaleźć lekkiego, radosnego, by nieco się odprężyć, odstresować. A do tego potrzeba nieco lekkiego, humorystycznego tekstu. Wiem również, że Polacy najbardziej lubią jeździć na zagraniczne wczasy tam, gdzie jest najmniej Polaków i wcale się z tym nie kryją. Wszyscy Polacy mają Wszystkim Polakom mniej więcej to samo do zarzucenia: robią ogólną siarę, siejąc wstyd i obciach. Ale koronawirus nie pozwoli tym razem skorzystać z pełnej wolności podróżowania. Zatem kilka humorystycznych tekstów by nieco radości pojawiło się na twarzy.