• Foto-01.jpg
  • Foto-02.jpg
  • Foto-03.jpg
  • Foto-04.jpg
  • Foto-05.jpg
  • Foto-06.jpg
  • Foto-07.jpg
logo2

Św. Grzegorz z Nyssy

 

O naśladowaniu Boga

 

1. Co znaczy być chrześcijaninem

1. Postępuję wobec ciebie jak ci, którzy zobowiązani są płacić możnym codzienne daniny i przez wiele dni nie są w stanie uiścić należności. Gdy tylko nadarzy im się okazja, natychmiast spłacają dług. Tak też ja regularnie powinienem wysyłać do ciebie listy (dla chrześcijan bowiem obietnica jest zobowiązaniem). Skoro jednak w minionym czasie, wbrew swej woli, w ogóle do ciebie nie pisałem, teraz pragnę uzupełnić braki. Zamierzam przesłać ci dłuższe pismo, tak, by odpowiadało temu, co zazwyczaj znajduje się w kilku oddzielnych listach.

2. Aby w długim piśmie uniknąć czczej gadaniny, byłoby dobrze, jak sądzę, naśladować w nim styl naszych wspólnych rozmów. Pamiętasz, że ich tematem była zawsze praktyka cnót i ćwiczenie się w pobożności. Zawsze umiejętnie odpowiadałeś na moje słowa i nigdy nie przyjąłeś niczego, co najpierw nie zostało zbadane i omówione. Ja zaś odsuwałem poszukiwania — zawsze, gdy oddalały się od toku rozmowy, oraz rozwiązywałem pojawiające się kwestie.

3. Także teraz pod każdym względem byłoby lepiej, gdyby twoja wnikliwość mogła ożywiać naszą rozmowę. Byłby to zysk dla nas obu: moglibyśmy wzajemnie się widzieć — a cóż jest bardziej przyjemnego dla mnie w tym życiu? — twój umysł zaś, niczym plektron pobudzałby moją starą lirę. Chociaż pozostajemy złączeni duchowo, życie jednak zmusiło nas, byśmy byli oddaleni od siebie. Dlatego konieczne jest, bym przyjął także twoją rolę, jeśli w trakcie tego rozważania zrodzi się jakaś wątpliwość.

4. Byłoby dobrze dla pisma wyznaczyć najpierw temat pożyteczny dla duszy, po jego ustaleniu natomiast zająć się nim. Jako główną podejmijmy więc kwestię: Co znaczy być chrześcijaninem? Jej podjęcie zapewne nie będzie daremne.

Sens nazwy chrześcijanin

5. Jeżeli dokładnie zrozumiemy, co znaczy nazwa chrześcijanin, otrzymamy wielką pomoc do życia cnotliwego, starając się przez godne postępowanie prawdziwie stać się tym, co nasze określenie wyraża.

6. Gdy bowiem ktoś pragnie nazywać się lekarzem, retorem czy geometrą, nie chciałby być oskarżany o niewłaściwe używanie takiego tytułu, gdyby kiedyś okazało się, że nie jest tym, kim się określa. Przeciwnie, jeśli rzeczywiście pragnie nosić taką nazwę, będzie starał się uwiarygodnić ją swoim sposobem życia, by nie używać jej fałszywie.

Podobnie my, jeśli w naszych poszukiwaniach odnajdziemy prawdziwy sens nazwy „chrześcijanin”, chcielibyśmy być tym, co imię to wyraża w odniesieniu do nas. Wtedy nie będzie stosować się do nas opowiadanie o małpie, przytaczane wśród pogan.

Opowieść o małpie z Aleksandrii

7. Mówi się, że pewien kuglarz w Aleksandrii tak wyćwiczył małpę, by zgrabnie wykonywała ruchy taneczne. Nałożył jej maskę tancerza i odpowiedni strój, wokół niej zaś ustawił grupę tancerzy i śpiewaków. Stał się przez to sławny. Małpa bowiem poruszała się i wyginała w takt muzyki, a ruchami i wyglądem potrafiła doskonale ukryć swą naturę. Gdy publiczność była zadziwiona niezwykłością widowiska, jakiś dowcipny widz wpadł na zabawny pomysł, by pokazać widzom, że małpa jest tylko małpą.

8. Gdy bowiem wszyscy wznosili okrzyki i oklaskiwali zręczność małpy, poruszającej się rytmicznie w takt muzyki i śpiewu, on, jak mówią, rzucił na scenę suszone owoce, lubiane przez tego rodzaju zwierzęta. Gdy tylko małpa ujrzała migdały rozrzucone przed tanecznym chórem, nie wahała się ani przez chwilę: nie myślała już o tańcu ani oklaskach czy też o pięknym stroju. Pobiegła do migdałów i zaczęła zagarniać je pełnymi rękoma. Aby zaś maska nie przeszkadzała jej w jedzeniu, natychmiast zdarła ją z siebie pazurami, niszcząc swe sztuczne przebranie. Tym samym zamiast podziwu i pochwał wywołała u widzów śmiech, a pod strzępami maski ukazał się jej szkaradny i śmieszny wygląd.

Znaczenie anegdoty

9. Nie wystarczyły małpie maska i przebranie, by uznać ją za człowieka; łapczywość ujawniła bowiem jej naturę. Podobnie dzieje się z ludźmi, którzy dobrze nie ukształtowali swej natury wiarą: skoro szatan podsunie im łakocie, szybko okazują się kimś innym, niż wskazuje ich nazwa.

10. Na swym targu zła diabeł oferuje łakomym ludziom już nie suszone figi, migdały itp., ale próżną chwałę, ubieganie się o zaszczyty, żądzę zysku, szukanie przyjemności i inne tego rodzaju rzeczy. Przez to łatwo dają się uwieść dusze postępujące jak małpy: to ci, którzy tylko udają, że są chrześcijanami przez naśladowanie jedynie zewnętrzne, gdy jednak pojawi się chwila namiętności, niszczą maskę umiarkowania, łagodności czy jakiejś innej cnoty.

11. Konieczne jest więc właściwe zrozumienie, czym jest „chrześcijaństwo”. Być może w ten sposób staniemy się tym, co określenie to wyraża, a nasza przemiana nie ograniczy się jedynie do czystego wyznawania i przybrania nazwy, ale wobec Tego, który widzi rzeczy ukryte (Mt 6,6), pokażemy, że jesteśmy inni, niż to się wydaje.

 

2. O doskonałości

Wstęp: odpowiedź na prośbę Olimpiosa

1. Pragniesz poznać ważną dla ciebie kwestię: jak osiągać doskonałość przez życie cnotliwe, tak by pod każdym względem stać się nienagannym. Chciałbym znaleźć w sobie taki wzór, gdyż wolałbym udzielać nauki raczej za pomocą przykładów niż słów. Moja rozprawa na temat duchowych dóbr byłaby bardziej wiarygodna, jeśli życie przemawiałoby razem ze słowami. Chociaż życzyłbym sobie, by kiedyś tak się stało, obecnie jednak nie jestem w stanie dać ci przykładu. Aby jednak nie okazało się, że nie mogę ci pomóc w tym, co wiedzie do celu, postanowiłem podjąć rozważanie, ku czemu winno zmierzać prawdziwe życie. I to właśnie będzie punkt wyjścia mojego wykładu.

Nazwa „chrześcijanin” pochodzi od Chrystusa

2. Nasz dobry Pan Jezus Chrystus pozwolił nam dzielić z Nim Jego imię, będące przedmiotem czci. Nie jesteśmy bowiem określani żadną inną nazwą, która mogłaby się do nas odnosić. Bez względu na to, czy ktoś jest bogaty czy biedny, wysoko czy nisko urodzony, czy też sławny z racji swych czynów lub godności, żadne z tych określeń nie odgrywa roli. Dla wierzących w Chrystusa jedyna ważna nazwa to „chrześcijanie”.

3. Ponieważ łaska ta została nam dana z góry, winniśmy dobrze zdać sobie sprawę z jej wielkości tak, by godnie wyrazić wdzięczność Bogu, który hojnie nas obdarował. Również nasze życie ma potwierdzać wszystko, do czego zobowiązuje znaczenie tego doniosłego słowa.

4. Jak wielki jest ten dar, przez który możemy dzielić swą nazwę z Panem naszego życia — stanie się dla nas jasne, gdy poznamy znaczenie imienia „Chrystus”. Warto więc uświadomić sobie, co rozumiemy wzywając tym słowem w modlitwach Władcę świata i w co wierzymy przyzywając Go tym imieniem ze czcią. Kiedy to pojmiemy, jasno zdamy sobie sprawę, jaką gorliwość winniśmy okazać w postępowaniu. Imię to zaś stanie się naszym nauczycielem i drogowskazem życia.

Św. Paweł jako wzór w naśladowaniu Chrystusa

5. Przyjmując św. Pawła jako przewodnika, znajdziemy najpewniejszą drogę, by zyskać jasność w sprawach, o których mówimy. On bowiem najlepiej ze wszystkich zrozumiał, kim jest Chrystus. Ukazał też, jak powinien postępować chrześcijanin, który swą nazwę przyjął od Chrystusa. Apostoł naśladował Go wiernie do tego stopnia, że sobą samym uosabiał swego Pana. Przez naśladowanie tak dalece przemienił kształt swej duszy i upodobnił się do pierwowzoru, iż zdawało się, że to nie Paweł żyje i przemawia, ale sam Chrystus. On sam zresztą to potwierdza, mając pełną świadomość tego, co stało się jego udziałem: „Usiłujecie doświadczać Chrystusa, który przeze mnie przemawia” (2 Kor 13,3), oraz: „Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20).

Imiona Chrystusa

6. Apostoł wskazał także, co oznacza imię Chrystus, mówiąc, że jest On „mocą i mądrością Bożą” (1 Kor 1,24). Nazwał Go także: pokojem (Ef 2,14), niedostępną światłością, w której mieszka Bóg (1 Tm 6,16), uświęceniem i odkupieniem (1 Kor 1,30), arcykapłanem (Hbr 4,14), Paschą (1 Kor 5,7), narzędziem przebłagania dla dusz (Rz 3,25), odblaskiem chwały i odbiciem istoty Boga (Hbr 1,3), Stwórcą świata (Hbr 1,2), duchowym pokarmem i napojem (1 Kor 10,3-4), skałą (1 Kor 10,4) i wodą (J 4,13n), fundamentem wiary (1 Kor 3,11), kamieniem węgielnym (Mt 21,42), obrazem niewidzialnego Boga (Kol 1,15), Bogiem wielkim (Tt 2,13), głową Ciała — Kościoła (Kol 1,18), pierworodnym nowego stworzenia (Kol 1,15), pierwszym spośród tych, co pomarli (1 Kor 15,20), pierworodnym spośród umarłych (Kol 1,18), pierworodnym wśród wielu braci (Rz 8,29), pośrednikiem między Bogiem a ludźmi (1 Tm 2,5), Jednorodzonym Synem (J 3,18), uwieńczonym chwałą i czcią (Hbr 2,7.9), Panem chwały (1 Kor 2,8), początkiem wszechrzeczy (Kol 1,18). Powiedział również o Nim: jest On Początkiem (tamże), a także królem sprawiedliwości, królem pokoju (Hbr 7,2), królem wszystkich rzeczy, którego moc i panowanie nie mają granic (por. Łk 1,33).

7. Paweł odnosi do Chrystusa te i wiele innych nazw, których nie sposób wyliczyć. Jeśli zestawimy je wszystkie ze sobą i rozważymy sens każdej z nich, uzyskamy pewien obraz znaczenia imienia Chrystus. Wskażą one Jego niewypowiedzianą wielkość, o ile tylko jesteśmy zdolni pojąć to w naszej duszy.

Naśladować wszystkie przymioty Chrystusa

8. Skoro godność królestwa przekracza wszelką cześć, władzę i panowanie, to imię Chrystus (Namaszczony) przede wszystkim wyraża moc królewską (jej podstawą bowiem, jak dowiadujemy się z ksiąg historycznych, jest właśnie namaszczenie). W słowie „królestwo” zawiera się cały sens pozostałych imion. Dlatego, jeśli zrozumie się elementy składające się na tę nazwę, można pojąć także znaczenie jej samej, a więc władzy królewskiej, na którą wskazuje imię „Chrystus”.

9. Tak więc Pan, w swej dobroci, dał nam udział w największym, najbardziej boskim i pierwszym ze wszystkich imion. Skoro zatem zaszczyceni imieniem Chrystusa nazywamy się chrześcijanami, trzeba zatem, by widoczne było w nas wszystko, co to imię oznacza, abyśmy nie nosili tytułu chrześcijanin bezpodstawnie, lecz własnym życiem dawali świadectwo, że nimi rzeczywiście jesteśmy.

10. Byt nie powstaje na podstawie tego, jak się go określi. Przydziela się mu natomiast nazwę, na podstawie której można poznać jego prawdziwą naturę, jakakolwiek ona jest. Podam przykład: jeśli drzewu lub skale przydzielić miano „człowiek”, to czy ta roślina lub kamień byłyby człowiekiem z powodu nadanej im nazwy? Otóż, nie. Trzeba najpierw być człowiekiem, by otrzymać stosowne dla niego określenie.

Nazwy własne nie odpowiadają też podobiznom danych bytów, gdy człowiekiem nazywa się jego posąg albo koniem jego przedstawienie. By zatem coś było nazwane w sposób prawdziwy i niezafałszowany, nazwę musi wskazać rzeczywista natura tej rzeczy. Natomiast materiał, w którym wykonuje się podobiznę, nazywa się zgodnie z tym, czym on jest: brązem, kamieniem albo czymś podobnym; sztuka ludzka nadaje mu kształt, tworząc pewne wyobrażenie.

Być prawdziwie chrześcijaninem

11. Ci więc, których nazwa pochodzi od imienia Chrystus, zanim zastosują je do siebie, muszą najpierw stać się takimi, jakimi powinni być ze względu na to imię. Wiadomo, że odróżnia się rzeczywistego człowieka od podobizny, która jedynie nosi taką samą nazwę; rozróżnienia zaś dokonuje się na podstawie właściwych im cech: o człowieku mówi się, że jest istotą żywą, rozumną i myślącą, o jego podobiźnie zaś, że to nieożywiona materia, która przybrała postać ludzką przez naśladowanie. Podobnie — na podstawie ujawniających się cech — można odróżnić chrześcijanina od tego, który jedynie sprawia wrażenie, że nim jest.

12. Prawdziwego chrześcijanina wyróżniają wszystkie cechy, jakie wymieniliśmy u Chrystusa. Naśladujemy te przymioty, które jesteśmy w stanie, te zaś, których nasza natura nie może naśladować — wysławiamy i czcimy. Trzeba więc, by wszystkie określenia, wyrażające znaczenie słowa Chrystus, przyświecały życiu chrześcijanina, jedne poprzez naśladowanie, inne poprzez uwielbienie, tak aby „człowiek Boży był doskonały” (2 Tm 3,17), jak mówi Apostoł, i aby zło w żaden sposób nie umniejszało tej doskonałości.

3. O celu życia i prawdziwej ascezie

Wprowadzenie

1. Jeżeli ktoś nieznacznie oderwie swą myśl od ciała, a także uwolni się od więzów namiętności i bezmyślnych działań, po czym szczerze, czystym umysłem spojrzy na własną duszę, w jej naturze wyraźnie dostrzeże miłość Boga ku nam oraz wolę Stwórcy.

Dzięki takiemu spojrzeniu odkryje, że do istoty i natury człowieka należy pragnienie tego, co piękne i dobre; i że z naturą tą ściśle wiąże się niewzruszona i szczęśliwa miłość do rozumnego i błogosławionego Obrazu, którego człowiek stanowi odwzorowanie.

2. Natomiast złudzenie, jakie dają rzeczy widzialne i zmienne, posługując się nierozumną namiętnością i gorzką rozkoszą, oszukuje i zwodzi niedbałą i nieuważną duszę; i pociąga ją ku straszliwemu złu, jakie rodzi się z rozkoszy życia i niesie śmierć jej miłośnikom.

Dlatego — przez łaskę Zbawiciela — poznanie prawdy jako zbawienne lekarstwo dla duszy udzielane jest tym, którzy przyjmują je z upragnieniem. Dzięki temu znika złudzenie zwodzące człowieka i oddalają się niegodne myśli o ciele. Dusza zaś, która zyskała poznanie, przez światło prawdy prowadzona jest do boskości i do zbawienia siebie.

3. Wy, którzy godnie przyjęliście to poznanie i kierujecie swą miłość ku Bogu, postępując zgodnie z naturą właściwą duszy, zgromadziliście się pełni zapału, by wspólnie wypełniać apostolski styl życia <opisany> w Dziejach.

Pragniecie, bym skierował do was słowo, które byłoby drogowskazem i jasnym przewodnikiem na waszej drodze, oraz bym wskazał dokładnie: jaki jest cel takiego sposobu życia; jaka jest dobra, przyjemna i doskonała wola Boga (Rz 12,2) i jaka droga prowadzi do tego celu; jak powinni razem żyć ci, którzy nią zdążają, i jak przełożeni winni kierować filozoficznym chórem; wreszcie, jakie trudy muszą wziąć na siebie ci, którzy pragną osiągnąć najwyższą cnotę i przygotować godnie swe dusze na przyjęcie Ducha.

4. Domagacie się ode mnie pouczenia, nie wyrażonego jedynie słowem, lecz na piśmie, by, posiadając je w takiej postaci, można było wyjąć jakby ze skarbca pamięci, w zależności od potrzeby chwili. Aby więc zadośćuczynić waszemu pragnieniu, postaramy się mówić tak, jak poprowadzi nas łaska Ducha.

Czystość wiary

5. Wiemy dokładnie, że reguła waszej pobożności opiera się na prawdziwej wykładni wiary, według której jest jeden Bóg w błogosławionej i wiecznej Trójcy Świętej, nie podlegający zmianie, ale pojmowany i czczony w jednej substancji, jedną chwałą, jedną wolą, przy rozróżnieniu trzech Osób. Przedłożyliśmy takie wyznanie, przejęte od licznych świadków, z pomocą Ducha, który nas obmył w źródle chrztu.

6. Jesteśmy świadomi, że owo święte i nieomylne wyznanie wiary jest mocno osadzone w głębi waszej duszy. Znamy także wasz zapał i wasze zdążanie — drogą prawych czynów — ku dobru i szczęśliwości.

Dlatego pokrótce przedstawiamy wam na piśmie elementy nauki, dokonując wyboru z tego, co już uprzednio podarował nam Duch. Wielokrotnie będziemy przytaczać same słowa Pisma, aby stosownie do potrzeb nadać pewność naszym wypowiedziom i przedstawić nasze pojęcia na ten temat. W ten sposób nie sprawimy wrażenia, że pomijając łaskę z góry, sami coś wymyślamy swym nieudolnym i pospolitym umysłem, i że posługując się obcymi rozumowaniami, stwarzamy pozory pobożności, by, wynosząc się próżnymi myślami, nierozważnie wprowadzać je do Pisma.

Czystość wiary i nienaganność życia

7. Kto zatem zamierza Bogu ofiarować duszę i ciało zgodnie z prawem pobożności i złożyć Mu bezkrwawe i czyste uwielbienie, przewodnikiem swego życia winien uczynić pobożną wiarę, jaką słowa świętych głoszą nam w całym Piśmie. W ten sposób posłuszna i uległa dusza może zabiegać o cnotę, bez przeszkód uwalniać się z więzów tego życia i wychodzić z wszelkiej niewoli rzeczy małych i próżnych oraz przez wiarę i życie cała stawać się jedynie dla Boga. Wie ona bowiem dobrze, że w człowieku, który ma wiarę i jest pobożny i który prowadzi nienaganne życie, tkwi również moc Chrystusa. Jeżeli zaś w kimś znajduje się ta moc, oddala się od niego wszelkie zło oraz śmierć, która pozbawia życia.

8. Zło bowiem nie ma w sobie takiej siły, by oprzeć się mocy Pana, ale rodzi się w wyniku nieposłuszeństwa przykazaniom.

To, czego doznał pierwszy człowiek, teraz jest udziałem wszystkich, którzy naśladują jego nieposłuszeństwo przez wybór dokonywany dzięki wolnej woli. Moc Ducha Świętego oczyszcza natomiast tych, którzy przybywają do Niego ze szczerym umysłem, wierzą z głębokim przekonaniem i nie mają żadnej plamy na sumieniu. Powiedział bowiem Apostoł: „Nasze głoszenie Ewangelii wśród was nie dokonało się przez samo tylko słowo, lecz przez moc i przez Ducha Świętego, z wielką siłą przekonania, jak wiecie” (1 Tes 1,5). I ponownie: „Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1 Tes 5,23). To Chrystus bowiem przez chrzest daje gwarancję nieśmiertelności wszystkim, którzy na to zasługują tak, by powierzony każdemu talent przyniósł niewidzialne bogactwo — dzięki staraniom tych, którym został dany.

Moc chrztu i dar Ducha Świętego

9. Dla pozyskania duchowych dóbr, bracia, ważny jest święty chrzest przyjmowany z bojaźnią. Bogaty i hojny Duch zawsze bowiem obficie udziela się przyjmującym łaskę <tego sakramentu>. Napełnieni nią, święci apostołowie ukazali Kościołom Chrystusa owoce pełni. W tych, którzy szczerze przyjęli ten dar, Duch pozostaje według stopnia okazanej wiary. Współdziałając i mieszkając w nich, w każdym buduje dobro, stosownie do gorliwości duszy w dziełach wiary. Dokonuje się to zgodnie ze słowami Pana: kto otrzymał ową minę, został nią obdarzony po to, by przynosił zyski. Znaczy to, że łaska Ducha Świętego dana jest każdemu, by człowiek nią obdarzony mógł się rozwijać i czynić postępy.

Wzrost w cnocie

10. Dusza, odrodzona mocą Boga, winna być umacniana, aż osiągnie stan dojrzałego rozumienia w Duchu, nieustannie zraszana rosą cnoty i obfitością łaski.

Ciało niemowlęcia dopiero co narodzonego nie może pozostać w kruchym wieku, lecz odżywiane materialnym pokarmem — zgodnie z prawem natury — wzrasta do właściwej mu miary. Podobnie dusza, dopiero co zrodzona, w której przez udział w Duchu zostaje zniszczona choroba powstała na skutek nieposłuszeństwa i odnawia się pierwotne piękno, nie może pozostać stale niemowlęca, bezczynna, opieszała, nieporuszona, trwając w tym samym stanie jak po zrodzeniu. Winna natomiast odżywiać się właściwymi sobie pokarmami i wzrastać przez wszelką cnotę i trudy, aż do wielkości wymaganej przez naturę. W ten sposób, dzięki mocy Ducha i przez własną cnotę, może przeciwstawić się niewidzialnemu rozbójnikowi, który zastawia ukryte zasadzki na dusze.

11. Należy zatem wciąż zmierzać ku stawaniu się „człowiekiem doskonałym”, stosownie do słów Apostoła: „Aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według pełni Chrystusa. Chodzi o to, abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu. Natomiast żyjąc prawdziwie w miłości sprawmy, by wszystko wzrastało ustawicznie ku Chrystusowi, który jest Głową” (Ef 4,13-15). W innym miejscu Apostoł mówi: „Nie bierzcie wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne, i co doskonałe” (Rz 12,2). Przez doskonałą wolę Boga Apostoł rozumie ukształtowanie duszy przez pobożność: łaska Ducha Świętego ozdabia ją aż do najwyższego piękna, wspomagając w trudach przemiany.