• Foto-01.jpg
  • Foto-02.jpg
  • Foto-03.jpg
  • Foto-04.jpg
  • Foto-05.jpg
  • Foto-06.jpg
  • Foto-07.jpg
logo2

 

Pedagogia Romów

Wywiad przeprowadzony 02. marca 2012 z Ks. Bpem dr hab. Székely János[1]

przez ks. Dra Piotra Berkowicza


1. Ekscelencjo, Księże Biskupie, wiadomo, że Ksiądz Biskup od pewnego czasu podejmuje szczególną posługę duszpasterską, a mianowicie pracuje z mniejszością narodową, to jest węgierskimi Romami. Dlaczego Ksiądz Biskup podjął się takiej pracy, jakie przesłanki i motywacje temu przyświecały?

Po święceniach kapłańskich, decyzją Pasterza diecezji zostałem skierowany do pracy duszpasterskiej w Érsekvadkert. Miejscowość tą zamieszkiwała znaczna liczba Romów, około 10% wszystkich mieszkańców - to były właśnie osoby pochodzenia cygańskiego, ale na przykład w szkole już 30% dzieci było z rodzin Romów. Kiedy trafiłem do tej parafii żadne dziecko z rodziny cygańskiej nie chodziło na religię, jedynym kontaktem z tymi dziećmi było spotkanie gdzieś na ulicy czy ewentualnie przy szkole. Nauczyłem się grać na gitarze cygański hymn i razem z tymi dziećmi śpiewaliśmy na podwórku szkolnym. Powoli, ale w coraz większej liczbie, dzieci zaczęły przychodzić na religię, nigdy w pojedynkę tylko w małych grupach, siadały w tyle, można było wyczuć, że trochę czują się niepewnie, wśród większości dzieci węgierskiego pochodzenia. Postanowiłem, że zabiorę te dzieci na wycieczkę autokarową. Dzieci, które pochodziły z biednych rodzin po raz pierwszy miały szansę wyjechania. Po powrocie do domu jeden z chłopców, który brał udział w wycieczce, zaprosił mnie w gościnę do swego domu. Zaproszenie oczywiście przyjąłem i poszedłem do tej rodziny. Jak się okazało przyjęli mnie z wielką radością, śpiewali i opowiadali o sobie. W tej wiosce Romowie mieszkali na jednej ulicy, więc wieść o tym, że ksiądz był u jednej z rodzin szybko się rozeszła, na koniec spotkania w tym małym domu byli już wszyscy cygańscy mieszkańcy tej wioski, a na pożegnanie przewodzący tej grupy wygłosił mowę z okazji tego spotkania. I tak zaczęła się moja praca wśród Romów. Kiedy zostałem posłany przez Księdza Arcybiskupa do innych zajęć, zawsze starałem się służyć tej społeczności wychodząc na przeciw by dać świadectwo przekazowi ewangelicznemu, że Jezus przyszedł do najbiedniejszych, grzeszników i opuszczonych. Kiedy zostałem wyświęcony na biskupa, akurat był wakat w duszpasterstwie Romów po ostatnim biskupie, który przeszedł na emeryturę i decyzją Księdza Kardynała Pétera Erdő, który świadom był podejmowanej wcześniej przeze mnie służby wśród Romów, została mi właśnie powierzona ta posługa.

 2. W mediach spotyka się wiele różnych opinii na temat tej grupy społecznej – narodowej. Chciałbym zapytać, jak wygląda sytuacja religijna węgierskich cyganów, czy można powiedzieć, że większość z nich to katolicy? Jaka jest ich relacja względem Boga i codzienna praktyka życia wynikająca z wiary w Boga?

 Szczególną cechą Romów jest to, że nie mają zbyt dużej spuścizny, swojej własnej kultury. Byli ludem koczowniczym. Tysiąc lat temu wyszli z Indii. Prawdopodobnie rozpoczęło się to ze względu na rozwój muzułmańskich narodów, które zaczęły podbijać Indie i to zapoczątkowało, że duże grupy ludności stamtąd rozpoczęło wędrówkę na zachód. Po długiej i ciężkiej drodze dotarli na Bałkany i stamtąd pod wpływem ekspansji Turków, na przełomie czternastego i piętnastego wieku przechodzą na zachód i północ Europy i tak trafiają na Węgry. W czasie tej wędrówki bardzo dużo zatracili i zapomnieli ze swojej pierwotnej kultury, dlatego też zauważalnym jest wśród Romów to, że kulturę i religię przejmują od ludności zamieszkującej - to miejsce gdzie się osiedlają. Przykładem na to może być choćby, Syria gdzie możemy się spotkać z Romami, którzy są wyznania muzułmańskiego. U nas ze względu na to, że my jesteśmy krajem w większości katolickim, wśród naszych Romów, także jest przewaga tego wyznania. Pozostałością tego, że w czasie swoich wędrówek spędzili bardzo dużo czasu na Bałkanach. Można zauważyć u nich pewne przywiązanie do prawosławnych praktyk religijnych, na przykład bardzo dużą wagę przywiązują do obrazów świętych, często palą świece. Mimo, że praktykują pewne kościelne praktyki, nie możemy powiedzieć, że z Kościołem jako takim są w zażyłej łączności. Jedną z przyczyn jest to, że nie bardzo asymilują się z miejscową społecznością, swoje miejsca zamieszkania zawsze budowali poza terenem miast i wiosek, dzieci rzadko posyłali do szkoły. Swoją wiarę bardziej przeżywają w rodzinie, np. w domu bardzo często modlą się, ale tylko swoimi słowami ponieważ, nie znają modlitw, którymi posługuje się na codzień Kościół. Takim momentem, kiedy jeszcze bardziej kierują swoje życie ku modlitwie jest na przykład pogrzeb, wtedy cała rodzina zbiera się na modlitwie, ale znowu są to ich własne modlitwy z jednym wyjątkiem, modlitwa: „Ojcze nasz”, która jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Możemy powiedzieć, że co prawda nie jest to wiara bardzo sformalizowana, to jednak bardzo mocno oparta na głębokich uczuciach. Kiedy mówimy o relacjach Kościół - Romowie zauważamy pewnego rodzaju przepaść między nimi a Kościołem, jest to spowodowane w większości mentalnością tego narodu, Kościół poniekąd też zaniedbał się w tej dziedzinie, bowiem można podjąć wiele działań, stworzyć  wiele możliwości duszpasterskich. To właśnie Kościół - jako ten bardziej otwarty na świat - powinien zacząć z wielką mocą zasypywać tę lukę.

 3. Na chwilę pozostawmy sprawy religijne. Proszę powiedzieć, jaki jest status społeczny Romów na Węgrzech i czym ta grupa wyróżnia się na codzień?

 Jeśli mówimy o sytuacji społecznej Romów i biorąc pod uwagę nie tylko Węgry, ale takie kraje jak: Rumunia, Słowacja, Czechy, gdzie jest duża liczba ludzi tego pochodzenia, należy zauważyć pewną zależność między systemem kształcenia a rynkiem pracy. W czasach komunistycznych, gdzie istniał tak zwany przymus pracy, Romów wciągnięto w system pracy i szkolnictwa. Na początku lat siedemdziesiątych prawie każdy zdolny do pracy, węgierski Rom pracował, co spowodowało łatwiejsze wejście do normalnie funkcjonującego społeczeństwa. Także w szkolnictwie, znacząco powiększyła się liczba osób, które na przykład ukończyły szkołę zawodową a nawet wielu ukończyło maturę czy studia. Po zmianie systemu na kapitalistyczny, w związku z częstymi zwolnieniami, w pierwszeństwie właśnie Romów zwalniano. W 1993 roku mieliśmy już około osiemdziesiąt procent bezrobotnych Romów. Od tego czasu sytuacja ta się utrzymuje, jest to powodem zwiększenia przestępczości wśród tej społeczności, a także, jeśli chodzi o szkolnictwo zauważyć można, że Romowie nie wierząc w możliwości podjęcia pracy nie chcą podejmować nauki. Właśnie szkolnictwo i rynek pracy są od siebie zależne. Musi być jasna polityka edukacji dla Romów, ale także jasna i pomocna polityka w tworzeniu miejsc pracy dla nich po ukończeniu szkoły. Jeśli tego nie zrobimy nie ma szans na polepszenie sytuacji tych osób.

 4. Wokół tej grupy krąży bardzo wiele – często niezbyt pozytywnych opinii. Proszę powiedzieć, jakie najczęściej Ksiądz Biskup zauważa problemy pedagogiczne wobec tej grupy zarówno w wymiarze rodzinnym jak i społecznym?

 Wychowanie w rodzinie, ale nie tylko tam, odbywa się na zasadzie dawania przykładu, w imię zasady, że słowa pouczają, ale przykład pociąga. Wielkim problemem jest to, że rodzice pochodzenia cygańskiego nie mogą przekazać swoim dzieciom tego, co my nazywamy „mentalnością gospodarza”, bo sami tego nie otrzymali. O co chodzi w tej „mentalności gospodarza”? Mianowicie o to, że np. jeśli ktoś z cygańskiej społeczności posiada ziemię, to na myśl mu nie przyjdzie, że jej uprawianie powinno być obowiązkiem. A dlaczego tak? - ponieważ, ani jego dziadkowie ani jego rodzice tego nie robili. Wiele by pokoleń potrzeba, aby ktoś z Romów nauczył się uprawiać ziemię. Następnym problemem w rodzinie jest słabe wykształcenie, a co za tym idzie, mały zasób słownictwa. Dzieci z rodzin cygańskich trafiając do szkoły nie rozumieją co mówi do nich nauczyciel, boją się pytać, żeby nie zostać wyśmianym i od razu na starcie opuszczają się w nauce. Jeśli nawet ktoś trafi na uczelnię tam też można zauważyć braki w podstawowym wychowaniu i wykształceniu, ze względu na to, że nikt wcześniej z otoczenia się nie kształcił. Pomimo, iż w cygańskich rodzinach dzieci są kochane, jest to jednak miłość nie wymagająca, nie ma żadnych zasad, rodzice często nie mogą znieść tego, że nauczyciel jest wymagający wobec ich dziecka i trafiają w konflikt z pedagogiem. Efektem tego jest to, że dziecko zabierane jest ze szkoły i więcej tam nie trafia. Myślę, że tu jest jeszcze wiele do poprawienia.

5. Wiemy, że za wychowanie młodego człowieka odpowiada zarówno rodzina, szkoła, państwo i Kościół. Proszę zatem powiedzieć, jak te podmioty realizują swoją misję wychowawczą wobec tej grupy społecznej?

 Muszę powiedzieć, że jeśli chodzi o wychowanie Romów w węgierskiej szkole, pomimo swoich słabości, jest to wychowanie najlepsze w Europie, i z tego powodu jesteśmy bardzo dumni. Dziewięćdziesiąt procent dzieci cygańskich kończy szkołę podstawową co jest nie lada wyczynem. Dwadzieścia procent zaczyna szkoły średnie, dziesięć procent z nich kończy naukę maturą. Gdy patrzymy na liczby, może się wydawać, że są to osiągnięcia tragicznie małe, ale w skali Europy najlepsze. Wśród studentów na uniwersytetach około 2 procent, to żacy pochodzenia cygańskiego. I ta sytuacja - jak podają ostatnie badania socjologiczne - z roku na rok się poprawia. Jeśli chodzi o Kościół, na wielu polach stara się pomagać cygańskim rodzinom w wychowaniu dzieci. Na wspomnienie na pewno zasługuje Salezjańska Szkoła Średnia i Zawodowa w Kazincbarcikan. Na samym początku szkoła ta miała wielkie problemy w utrzymaniu dyscypliny, zdarzało się, że na przykład połowa uczniów nie chodziła na lekcje lub nie brało udziału w obowiązkowych zajęciach. Wbrew pozorom, dyscyplinę udało się zbudować właśnie na wierze, na uczęszczaniu do Kościoła i na śpiewie. Młodzież z wielką radością brała udział w modlitwach, gdzie był także wspólny śpiew. Spowodowało to, że powoli, ale systematycznie wzrastała frekwencja na innych zajęciach. To był początek zresztą udany choć trudny w zakresie wprowadzenia dyscypliny w szkole. Poza taką działalnością w prowadzeniu szkół, różne zgromadzenia czy parafie prowadzą tak zwane popołudniowe zajęcia, gdzie starania idą w kierunku kształcenia młodzieży i wychowaniu chociażby do minimum – czyli d odrabiania lekcji. Jest też tak zwana sieć ośrodków pedagogicznych, które starają się tak przygotować w każdy dzień dzieci do szkoły, aby dawały sobie w niej radę i nie zostały z nich usuwane, za chociażby nie otrzymanie promocji do następnej klasy. Odnosi się to głównie do dzieci ze szkół zawodowych i średnich.

 6. Łatwo zauważyć, że na Węgrzech mieszka dość duży procent mieszkańców Romów. Dlaczego według Księdza Biskupa zbyt niewielki odsetek tej grupy podejmuje edukację na poziomie wyższym?

 Te dwa procent młodzieży cygańskiej o którym wspominałem, że dostaje się na Uniwersytet z populacji Romów to mało, ale w Europie jest to jeden z lepszych wyników. Oznacza to, że wśród węgierskich cyganów jest znacząca liczba ludzi zdolnych i wartościowych, np.: są bardzo dobrzy muzycy czy chociażby ludowi poeci. Mamy kilku dobrych polityków: np. przedstawicielkę społeczności cygańskiej w Parlamencie Europejskim europosłankę Panią Jaroka Livie, była ona pomysłodawczynią Europejskiej strategii wobec Romów, którą Europejski Parlament przyjął podczas prezydencji Węgier w Unie Europejskiej. Także Węgierskie Stowarzyszenia Cygańskie odgrywa dużą rolę wśród podobnych instytucji w Europie. Zawsze może być lepiej, ale z tego co mamy, możemy i powinniśmy wyciągać nadzieję na przyszłość.

 7. Jakie Ksiądz Biskup widzi perspektywy dla wychowywania młodego pokolenia Romów, jakie nadzieje, ale jakie też ewentualnie trudności? Jaka zatem istnieje perspektywa w tym względzie?

 Węgierska strategia wobec Romów, która ma na celu poprawienie sytuacji socjalnej, ale także chociażby sytuacji edukacji wśród Romów polega na otworzeniu rynku pracy i pewnych możliwości dla młodych Romów kończących szkołę. Dopóki młody Rom nie będzie widział nadziei w nauce, nie ma szans na poprawę jego bytu. Musimy dać im szanse realizacji się w pracy zawodowej, Jeśli to nastąpi, jestem pewien, że więcej młodych Romów zacznie się kształcić. W celu tworzenia nowych miejsc pracy dla nich, także Kościół podejmuje różnego rodzaju akcje, zwłaszcza powiązane z rolnictwem, np. dawane im są zwierząt do hodowli czy ziemię do uprawy.

 8. Co Ksiądz Biskup radziłby zarówno pedagogom, kapłanom czy innym osobom podejmujących pracę wychowawczą wśród młodych Romów?

 Pierwsze, co mogę poradzić, to odważne otwarcie się na nich, odważnie zainteresować się ich życiem, stać się obecnym w ich życiu codziennym. Jeśli to nastąpi - już zrobiliśmy potężny krok do przodu w wywarciu na nich działań wychowawczych. Małe gesty mają dla nich wielkie znaczenie, np. jeden ze znajomych proboszczów ze względu na to, że w wiosce, gdzie pracuje jest wielu mieszkańców pochodzenia cygańskiego, włożył do Kościoła ich flagę, od razu Kościół zapełnił się tą społecznością. Ważną rolę odgrywają różnego rodzaju ruchy. Na szczególne podkreślenie zasługuje tutaj Stowarzyszenie z Hiszpanii Cursillo, które w szczególny sposób działa duszpastersko wśród cyganów. Podejmowanie pracy, czy chociażby współpracy z taką organizacją, pozwala na lepsze i owocniejsze działanie wśród Romów. Myślę, że cała tajemnica w tym, aby otworzyć się na nich, pokazać im, że są ważni dla nas, a na pewno nasza praca przyniesie dobre owoce.

 

Dziękuję Ekscelencji Księdzu Biskupowi za rozmowę.

 

 

 

 



[1] Przewodniczącym ds. Duszpasterstwa Mniejszości Narodowej Romów przy Episkopacie Węgier. Ur. 07 czerwca 1964 roku w Budapeszcie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1991 roku zaś sakrę biskupią w 2007 w Esztergomie. Studia teologiczne zakończył doktoratem na Pázmány Péter Katolikus Egyetem, na tym też uniwersytecie w roku 2004 obronił pracę habilitacyjną z teologii. W latach 2001-2005 był ojcem duchownym w Centralnym Seminarium Duchownym w Budapeszcie. W roku 2008 Papież Benedykt XVI mianował go biskupem pomocniczym Archidiecezji Esztergom – Budapeszt. Obecnie pełni urząd Rektora Instytutu Teologicznego w Esztergom.