• foto_nr_01.jpg
  • foto_nr_02.jpg
  • foto_nr_03.jpg
  • foto_nr_04.jpg
  • foto_nr_05.jpg
  • foto_nr_06.jpg
  • foto_nr_07.jpg
logo2

Ks. Jan Buras1. Proszę Księdza Jana, czas upływa, minęło już wiele lat od naszych wspólnych i częstych rozmów, od wspólnego pieszego pielgrzymowania do Częstochowy. Minęło też wiele lat od mojej trzyletniej pracy w rodzinnej parafii Księdza, jaką była Tarnowska Wola. Wiele też zmieniło się w życiu Księdza. Najpierw praca w diecezji lwowskiej, potem na chwilę w przemyskiej a teraz w Łuckiej, w Zamłyniu, powiecie Lubomil. Tu Ksiądz jako wikariusz generalny diecezji łuckiej na Wołyniu postanowił zorganizować Centrum Integracji. Proszę powiedzieć, skąd taka myśl się zrodziła?

W 2002 roku decyzją wojewody wołyńskiego zostały przekazane obiekty po byłym Sanatorium Przeciwgruźliczym Caritasowi Diecezji Łuckiej. O tym miejscu wiedziałem od początku mojej pracy w tej diecezji. Najpierw po pięciu latach pracy w Kurii Diecezjalnej, zgodnie z wcześniejszą umową z Księdzem Biskupem Marcjanem Trofimiakiem - Ordynariuszem Diecezji, złożyłem rezygnację z pełnionej funkcji. Powoli dojrzewała myśl, aby w tym miejscu, czyli z Zamłyniu na Polesiu, stworzyć Centrum Integracji pomiędzy ludźmi różnych narodów, kultur, tradycji religijnych. Właśnie w miejscu, gdzie w przeszłości wydarzało się wiele zła (czas II wojny światowej a szczególnie rok 1943), postanowiłem zorganizować dzieło, które będzie promieniować dobrem.

Miejsce to stwarza doskonałe warunki do realizacji zamierzonego celu. Położone jest bowiem na pograniczu Polski i niedaleko granicy z Białorusią. Oprócz tego na Wołyniu chrześcijaństwo ma wymiar wieloaspektowy, jest kościół prawosławny jako dominujący, kościół greckokatolicki oraz kościół rzymsko-katolicki oraz kościoły protestanckie. A więc cel integrowania narodów bardzo dobrze wpisuje się w to środowisko. Ponadto nie ukrywam, że w dalszym etapie realizacji projektu, będzie stworzenie Domu Pogodnej Starości, aby poszerzyć działalność tej inicjatywy. Są też w planie dalsze projekty mające wymiar międzypokoleniowy i międzynarodowy.

 

2. Jak mi wiadomo, jest to pierwsza tego typu inicjatywa w diecezji i druga na Ukrainie. Pierwszy tego typu kościelny ośrodek zbudował w Gródku Podolskim ks. Władysław Wanags. Ośrodek tworzony przez Księdza – jak usłyszałem - ma mieć charakter międzynarodowy. Do pracy w nim mają przyjeżdżać wolontariusze z różnych państw, w tym także z Polski. Ma on wypełniać różnorakie zadania, w tym także służyć integracji międzypokoleniowej. Młodzież do niego przybywająca powinna poznawać wszystkie wartości, jakie niesie starość. Czy zatem będzie możliwość odbywania praktyk a zarazem zdobywania doświadczenia przez dla naszych Studentów KUL-u?

Warto na początku zaznaczyć, że wolontariat na Ukrainie jest jeszcze na etapie początkowego rozwoju. Natomiast w innych krajach Europy ta idea wolontariatu jest dość powszechna i bardzo dobrze funkcjonuje w bardzo w wielu obszarach życia społecznego. Przynosi ona bardzo wiele korzyści obustronnych – zarówno dla członków wolontariatu jak i korzystających z jego świadczeń. Uważam zatem, że dla studentów KUL-u będzie okazja, aby włączyli się w tę pracę i zdobywali wiele nowych, interesujących doświadczeń. Chcę dodać, że od trzech lat tego typu grupa wolontariatu już przybywa z Lublina w celu opieki nad polskimi cmentarzami. A więc już dziś zapraszam studentów KUL-u do włączenia się w przygotowanie Ośrodka do prowadzenia działalności oraz w różne programy jego działalności.

 

3. Proszę powiedzieć, czym charakterystycznym będzie się wyróżniał Ośrodek? Mam na uwadze formy pracy, programy, cele, zadania, funkcje.

W obecnej chwili nasza uwaga skupiona jest głównie na przygotowaniu bazy lokalowej. Nie ukrywam, że już teraz wiele inicjatyw prowadzimy w kierunku wypracowania przyszłych i stałych programów działalności tego Centrum. Dodam też, że już w ub. roku w okresie wakacji zorganizowaliśmy pierwszą letnią szkołę języka polskiego, co świadczy o stopniowym wdrażaniu określonych programów służących dobru różnych grupa społecznych. W tym miejscu dodam, że wśród uczestników letniej szkoły były dzieci należące do różnych kościołów chrześcijańskich. W trakcie pobytu w ramach programu była m.in. codzienna Msza święta odprawiana w obu obrządkach, czyli prawosławnym i łacińskim. Chcieliśmy w ten sposób także duchowo integrować wspólnoty, które mają odmienny obrządek, ale przecież mają tego samego Boga, i w miłości mamy żyć razem. Jestem przekonany, że z czasem będzie tu realizowanych wiele programów, różnymi metodami, wypełniając różne zadania, realizując pożyteczne cele zarówno religijne, społeczne, kulturalne, charytatywne. Zatem jest naprawdę bardzo wiele, wiele pomysłów i planów przed nami.

 

4. To, co zaplanował Ksiądz uczynić w Zamłyniu, zapewne dla pesymistów może wydawać się niewyobrażalne. Ale do pracy inspiruje Księdza wielki cel  – stworzyć w tym miejscu Międzynarodowe Centrum Integracji. To, że w to miejsce powinni przyjeżdżać ludzie z różnych krajów, nie budzi żadnych wątpliwości, ponieważ do Unii Europejskiej jest stąd tylko kilka kilometrów a Białoruś również znajduje się obok. Ksiądz pragnie stworzyć dogodne warunki, aby dało się razem zgromadzić ludzi różnych narodowości, różnych kultur, różnych religii i różnego wieku - młodzież i osoby starsze. Czy nie uważa Ksiądz, że założenia te są zbyt szerokie?  

Patrząc może czysto po ludzku wydaje się zadaniem bardzo trudnym a może wręcz niemożliwym, to co planujemy. Natomiast mogę już teraz powiedzieć, że zawierzając Opatrzności Bożej owe plany, zamierzenia, zadania i cele stanowiące jako wielkie wyzwanie, to wszystko nie jest ponad siły i jest to jak najbardziej realne do spełnienia. Trzeba ufać ludziom, ale też przede wszystkim należy ufać Panu Bogu. A tezę tę poniekąd potwierdza w jakimś stopniu moje dotychczasowe doświadczenie pracy duszpasterskiej.

 

5. Ponieważ moja obecna praca jest pracą akademicką, nie mogę więc w tym kontekście postawić pytania, a mianowicie, na ile studenci Ukrainy są już tutaj obecni jako wolontariusze i są zainteresowani tym dziełem?

Na chwilę obecną nie sposób by było angażować wiele grup, gdyż dzieło jest w trakcie tworzenia. A wiemy, że każdy etap tworzenia ma swoich specjalistów, wykonawców. Kiedy sprawa na tyle dojrzeje, że pomoc wolontariatu będzie możliwa, potrzebna, zapewne tak się stanie, pojawią się wówczas ludzi młodzi pełni ideału – czyli także studenci. Już na tym etapie, czyli od samego początku tworzenia dzieła ściśle współpracuję z Association Obrony Praw Młodzieży na Wołyniu. Jest to grupa ludzi młodych bardzo aktywnych i to w wielu obszarach życia społecznego. Są dla mnie często pomocą, wsparciem i wiążę z nimi wielką nadzieję w dalszej współpracy.

 

6. Wybierając się do tego miejsca, starałem się merytorycznie przygotować. Wiem, że 25 listopada 2011 roku odbyła się tutaj polsko-ukraińska wystawa ikon. Ikony - to obrazy pisane sercem i duchem wiary. Ikony tu prezentowane podczas wspomnianej wystawy, to dzieła pleneru, jaki został tutaj zorganizowany w lipcu 2011 roku. Proszę powiedzieć, co wnoszą tego typu wydarzenia w to konkretne środowisko?

Może przypomnę, że uczestnikami pleneru byli zarówno katolicy obu obrządków jak i prawosławni, Polacy i Ukraińcy. Pochylając się nad pisaniem ikon, które przecież są owocem wiary, ducha i serca, nie sposób oddzielić tego bogactwa wnoszone przez uczestników w powstające dzieło. Siła faktu i rzeczy uczestnicy wzbogacali duchowo swoją obecnością to dzieło, ten teren i całą ideę, jaka jest przygotowywana w tym miejscu.

 

7. Od kilku lat moim obszarem badań i troski jest pedagogika katolicka. Proszę powiedzieć, na ile pedagogika katolicka jest obecna w działalności tego dzieła?

Jak wspomniałem wyżej, duch jaki jest obecny w tym dziele ma wymiar głęboko chrześcijański a zatem i katolicki. Praca, jaka została rozpoczęta wokół tego dzieła jest działalnością pedagogiczną, która wychowuje zarówno twórców tego dzieła jak i przybywających do niego, a także tych mieszkańców Zamłynia, którzy to dzieło otaczają. Co prawda wioskę zamieszkują wyznawcy prawosławia, ale chcę z pewnym wzruszeniem podkreślić, iż do tej wspólnoty zostałem przyjęty gorącym i otwartym sercem, bijącym na co dzień wielką życzliwością. Wszystkie projekty do tej pory realizowane, są prowadzone w duchu katolickim. Wychowują każdego, kto „ociera” się o nie w sposób pośredni czy bezpośredni. Z mojej obserwacji mogę powiedzieć, że to działanie mające charakter katolicki, ma bardzo szerokie i pozytywne oddziaływanie. Można by o tym bardzo długo mówić.

 

8. Cieszy fakt, że i tutaj na Wołyniu rozwija się idea integracji narodów i to na różnej płaszczyźnie. Proszę powiedzieć, jakie Ksiądz ma plany na najbliższe lata w kontekście tego dzieła?

W pierwszej kolejności chcemy, aby zakończyć tworzenie samej bazy lokalowej, która jeszcze wymaga bardzo wiele prac i oczywiście środków finansowych. Jednocześnie chcemy kontynuować realizację już wdrożonych programów takich jak: szkoła letnia, plener pisania ikon, przeprowadzenie spotkań z racji roku „korczakowskiego”, organizację spotkań dla służby zdrowia, pracowników samorządowych zarówno z Ukrainy jak i z Polski, organizacja plenerów artystycznych. W dalszej perspektywie pojawią się nowe i wieloletnie programy, adresowane nie tylko dla obywateli Ukrainy, Polski czy Białorusi, ale także dla obywateli innych krajów. Planów jest wiele, ale niektóre z nich muszą nieco poczekać, aby została należycie zorganizowana baza, a do tego potrzeba trochę czasu.

 

9. Już za kilka godzin powrócę do swego miejsca pracy, studentów, wykładowców KUL-u w Stalowej Woli. Czego chciałby Ksiądz życzyć młodym adeptom z Polski?

Zawsze nosiłem głęboko w swoim sercu przekonanie, że młodzi ludzie są pełni szlachetnych ideałów. Chciałbym im życzyć, by w zderzeniu tych ideałów z codziennością życia – czasem trudną i gorzką - nigdy tych ideałów nie utracili. Wręcz przeciwnie, życzył bym im, aby te ideały wzmocnione doświadczeniami życiowymi stawały się dla nich drogą życia. Życie z ideałami, jest życiem łatwiejszym, radośniejszym.

 

10. Kiedy zadzwoniłem przed paroma dniami do Księdza Biskupa Ordynariusza tej diecezji, powiedział mi: „Drzwi Centrum Integracji «Zamłynie» są otwarte dla wszystkich. Widać to po szczerym uśmiechu Gospodarza”. Mogę to potwierdzić przybywając i będąc tutaj. Ale proszę powiedzieć, czego by Ksiądz sobie życzył pracując w tym zakątku Europy?

Pracuję w tym zakątku Europy już od osiemnastu lat. I chcę powiedzieć, że wciąż spotykam się z wielką życzliwością ludzką, która inspiruje mnie do podejmowania codziennych i nowych wyzwań. A jeśli chodzi o konkretne moje życzenie, to nie ukrywam, że życzyłbym sobie, abym za dni mego życia mógł jeszcze oglądać owoc tej pracy, którą dziś i jutro będę wykonywał. Ufam głęboko, że to dzieło spełni moje marzenia i nadzieje, podzielane także przez wielu mieszkańców tej ziemi, by budować jedność narodów, jak to czynili choćby św. Cyryl i Metody.

 Rozmawiał: ks. Jan Zimny

 Ks. Jan Buras, ur. 24.11.1959 r. Ukończył Wyższe Seminarium Duchowne w Przemyślu, otrzymując święcenia kapłańskie 24.06.1985 roku. Kapłan diecezji przemyskiej. Pracował na terenie archidiecezji lwowskiej. W l. 1990-1995 proboszcz w parafii Pnikut (diec. lwowska). W l. 1995-1999 proboszcz w Złoczowie. Na krótko powrócił do macierzystej diecezji. W l. 2003-2008 kanclerzem kurii diecezjalnej w Łucku oraz proboszczem parafii katedralnej. Od 01.10.2004 r. dyrektorem Muzeum Diecezjalnego w Łucku. Obecnie wikariusz generalny.

 Obekty powstającego Centrum Integracji w Zamłyniu Obekty powstającego Centrum Integracji w Zamłyniu Obekty powstającego Centrum Integracji w Zamłyniu

Obekty powstającego Centrum Integracji w Zamłyniu Obekty powstającego Centrum Integracji w Zamłyniu

Obekty powstającego Centrum Integracji w Zamłyniu (Ukraina).

Fot. ks. J.Zimny