• Foto-01.jpg
  • Foto-02.jpg
  • Foto-03.jpg
  • Foto-04.jpg
  • Foto-05.jpg
  • Foto-06.jpg
  • Foto-07.jpg
logo2


Abp Andrzej Dzięga

 

Karta Praw Rodziny – aktualność przesłania

 

1. Wprowadzenie

Narasta w świecie, także w Polsce, dyskusja nad rodziną, prowadzona przez różne środowiska. W tej dyskusji, obok socjologów, teologów, psychologów, filozofów, ekonomistów i innych środowisk, uczestniczą także – co wydaje się oczywiste - prawnicy. Jednym z trudniejszych obszarów tej dyskusji okazuje się być problem podmiotowości wspólnoty osób tworzących rodzinę i żyjących jak rodzina, która to podmiotowość dla jednych jest czymś oczywistym, a która jednocześnie inne środowiska, w tym prawnicy, z dużą konsekwencją negują, jako niemożliwą do zdefiniowania i wkomponowania w strukturę podmiotów prawa. W roku 1983 Stolica Apostolska, odpowiadając na postulaty z całego świata, ogłosiła urzędowo, wobec całego świata, Kartę Praw Rodziny[1]. Bez wątpienia Dokument ten jest wyznacznikiem myśli i troski Jana Pawła II, który najpierw zainspirował wspomniany Synod Biskupów, a następnie ogłosił Kartę. Skoro – zgodnie z tytułem i treścią tego Dokumentu - rodzina ma swoje prawa, można więc także stawiać pytanie o podmiotowość tej wspólnoty. Warto także podjąć refleksję nad samym rozumieniem praw rodziny po upływie jednego pokolenia.

Wśród szeregu zagadnień, dyskutowanych obecnie w odniesieniu do prawnych regulacji wobec rodziny, znajduje się także kilka kwestii, mających charakter nie tyle formalno-prawny, ile raczej społeczno-prawny lub nawet filozoficzno – prawny. W grupie tych ostatnich należy osadzić przede wszystkim zagadnienie godności rodziny. Wśród zagadnień o charakterze ściśle formalno-prawnym warto wyodrębnić problem dookreślenia momentu rozpoczęcia oraz skuteczności prawnej ochrony dziecka poczętego, zaś wśród zagadnień o charakterze społeczno-prawnym coraz bardziej do głosu dochodzi problem ogólnego rozumienia i traktowania spraw rodziny ‘jako takiej’ przez polityków czy najwyższych urzędników w państwie. Obok problemu ochrony i realizacji praw człowieka, właśnie kwestie dotyczące praw rodziny, wyrastających bezpośrednio ze sposobu rozumienia rodziny, stają się dzisiaj coraz bardziej wyrazistym wyznacznikiem kultury prawa.

 2. Problem określenia godności rodziny jako wspólnoty osoby

W wyżej zarysowanym kontekście należy usytuować bardzo istotne pytanie o rozumienie godności rodziny. Jest to bez wątpienia ściśle związane z szerszym, w pewnym sensie z bardziej fundamentalnym, zagadnieniem godności osoby. Mówi się o godności dziecka, o godności rodziców, o godności rodziny jako wspólnoty osób. Mówi się tu o godności, rozumiejąc ją jako element antropologii, który istotnie kształtuje jakość spojrzenia na rodzinę. Często mówi się za Janem Pawłem II o błędzie antropologicznym, który – jeżeli jest obecny w punkcie wyjścia rozważań o człowieku – rzutuje w sposób konieczny także na efekty tych rozważań[2]. W punkcie wyjścia, w założeniach wstępnych dyskusji, chodzi o pozornie niewielką różnicę, ale w dalszych analizach, a szczególnie we wnioskach, pokazuje się już zupełnie inne podejście do człowieka i inny system wartościowania. Podstawowym elementem tego błędu antropologicznego jest rozumienie człowieka w ujęciu naturalistycznym, któremu brakuje odniesienia do dziecięctwa Bożego. Pojawia się tu naturalne pochodzenie i zupełny brak teologicznego aspektu. To ujęcie błędu antropologicznego ma też aspekt następny. Przyjmuje się, zgodnie z prawdą, że człowiek to osoba autonomiczna, jednostka. Czy jednak z natury swojej człowiek ma pozostać ‘autonomiczny absolutnie’, wskutek czego jest rozumiany jakby „obok innych”, czy nawet „przeciwko innym”? Czy też należałoby zawsze dopowiadać, że człowiek jest autonomiczny, ale w rozumieniu ‘zawsze z innymi’, z natury swojego istnienia ‘zawsze z innymi’. Takie ujęcie pozwala na formalne wprowadzenie aspektu społecznego, wspólnotowego, indywidualności osoby ludzkiej. Przy konsekwentnym wdrożeniu takiego rozumienia w codzienność wszystkich dyskusji byłoby to bardzo ubogacające ten obszar dyskusji także nad problemem praw człowieka i praw rodziny. Konsekwentne wprowadzenie bowiem tego aspektu pozwala na silniejsze mówienie także o powinnościach człowieka a nie tylko o prawach człowieka. Także na rozumienie godności człowieka, godności osoby ludzkiej, takie rozszerzone spojrzenie może mieć wyraźnie korzystny wpływ. Godność tę bowiem wyznaczają zarówno prawa osoby jak też powinności osoby. Odrębną kwestią byłaby tu sprawa faktycznego zaakceptowania i podjęcia tych powinności. To jednak dla samego pojęcia godności człowieka wydaje się być wtórne.

Dużo się mówi o godności człowieka. Cóż to naprawdę znaczy? Z jakich źródeł wyrasta - to wiemy. Czym skutkuje – wiemy. Czym jednak naprawdę jest godność człowieka – istnieją pewne różnice w interpretacjach. Chodzi mi w tym przypadku nawet nie tyle o dyskusje ściśle filozoficzne, ile o dyskusję w środowiskach prawników. Mówimy bowiem nie tyle o porządku Objawienia ale przede wszystkim o porządku natury, możliwym do poznania i przyjęcia drogą logicznego rozumowania (czyli przez wszystkich, niezależnie od ich światopoglądu), jeszcze bez konieczności poznawania światłem wiary. Poznanie człowieka w świetle wiary, jako dziecka Bożego, a szczególnie jako wiernego ucznia Jezusa Chrystusa (co jest dodatkowym wyznacznikiem godności osoby ludzkiej), tylko wzmaga ten porządek natury człowieka, dodaje mu dodatkowych racji i pobudza osobę do skuteczniejszego zaakceptowania i realizacji tego porządku.

Z powyższych uwarunkowań musi też wyrastać rozumienie godności rodziny[3]. Warto więc zapytać wprost o rozumienie tego pojęcia, a szczególnie o własne aspekty tego pojęcia, nowe w relacji do rozumienia godności osoby ludzkiej. Nie da się tego zagadnienia bliżej sprecyzować bez uwzględnienia specyfiki małżeńskiej więzi osób oraz charakteru więzi rodzinnych wyrastających z faktu przekazania życia. W tym zakresie podstawową przesłanką wyznaczającą rozumienie godności rodziny staje się godność osoby, ale w relacji do najbardziej szczególnej płaszczyzny, a jednocześnie głębi ludzkiego, osobowego funkcjonowania, jaka dochodzi do głosu w momencie zawarcia małżeństwa przez mężczyznę i kobietę, a następnie, w momencie przyjęcia przez nich daru nowego życia i podjęcia funkcji rodzicielskich. Te nowe zadania w sposób istotny wyznaczają zakres aktywności ludzkiej tych osób, wpisanej w ich ludzką naturę, i dlatego stają się jednym z najbardziej istotnych wyznaczników godności rodziny. Drugim wyznacznikiem godności rodziny musi być obszar relacji rodzinno-społecznych, to znaczy pewne zadania, które tak ukształtowana i funkcjonująca rodzina nieustannie podejmuje na rzecz szerszego społeczeństwa, jako swoista szkoła życia społecznego. Trzecim wyznacznikiem, chociaż jakościowo pierwszym, jest z natury rzeczy swoista teologiczna wartość wspólnoty małżeńskiej, wspólnoty przecież sakramentalnej, a także wspólnoty rodzinnej, podejmującej i realizującej zadania otrzymane od samego Boga, w zakresie kształtowania osobowości i duchowości człowieka.

Myślę, że te przesłanki powinny stać się impulsem do dalszej dyskusji nad godnością rodziny, rzutującą na jej pozycję zarówno w Kościele, jak i w społeczeństwie, w tym także na prawa rodziny.

 3. Natura prawna Karty Praw Rodziny

Karta Praw Rodziny została opracowana i ogłoszona w związku ze stanowiskiem wcześniej odbytego Synodu Biskupów. W założeniu Karta była dokumentem o treści i znaczeniu powszechnym, czyli przeznaczona dla całego świata, a nie tylko dla chrześcijan, a tym bardziej dla samych katolików. Podstawowym i koniecznym adresatem Karty była i jest każda rodzina. Jako adresatów Karty Stolica Apostolska wskazała także różna instytucje państwowe i społeczne, władze państwowe oraz instytucje międzynarodowe, od których zależą losy rodzin całego świata. Karta stała się więc dokumentem, który z jednej strony miał ukazać rodzinom ich prawa wypływające z godności rodziny, zaś z drugiej strony miał być elementem ukierunkowującym działania instytucji i władz na dobro rodziny. Tak pomyślane cele Karty skłoniły Stolicę Apostolską do wprowadzenia we wstępie swoistego rodzaju zastrzeżeń. Wskazano przede wszystkim, że Karta nie stanowi wykładu z zakresu teologii dogmatycznej czy moralnej[4]. Podkreślono również, że choć Karta dzieli się na artykuły i stanowi o prawach rodziny, to nie należy jej traktować jako kodeksu narzucającego określony styl postępowania[5]. Mimo to, Karta nie jest tylko i wyłącznie deklaracją teoretycznych zasad dotyczących rodziny[6].

Czym zatem jest ów dokument, który przez samych twórców nie został nazwany kodeksem, deklaracją i wykładem? Pomocne w rozstrzygnięciu co do natury prawnej Karty może być wskazanie cech charakterystycznych ukazanych w Karcie praw. Wskazuje się, że są to prawa, które mają charakter fundamentalny, absolutny, powszechny, niepodzielny, zwięzły. Ponadto zaznacza się, że prawa określone w Karcie są niezbywalne i stanowią organiczną całość. Zdecydowane znaczenie ma też fakt, że kryterium rozstrzygającym o tych prawach jest godność rodziny[7]. Wydaje się również, że odpowiedzi na pytanie o naturę prawną Karty można doszukiwać się w stwierdzeniu, że Karta nie jest ani kodeksem ani deklaracją. Przyjęcie, że Karta byłaby deklaracją oznaczałoby, iż stanowi ona jeden z wielu głosów w dyskusji (prowadzonej na określonym forum, np. międzynarodowym), głos, który jest zauważalny, ale w żaden sposób nie wiążący. Z drugiej strony założono, że Karta nie jest kodeksem, co oznacza, że nie zawiera ona ściśle skonkretyzowanych norm prawnych ani tym bardziej jakichkolwiek sankcji za ich niezachowanie.

Biorąc powyższe pod uwagę można stwierdzić, ze Karta zawiera w sobie wskazania, które ze swej natury mogą być wiążące (dlatego nie jest deklaracją), ale ich uwzględnienie, przyjęcie i stosowanie przez określony podmiot zależy od każdego z tych podmiotów. Takie rozumienie natury prawnej Karty można odczytać z celu, jaki przed nią postawiono. Wskazano bowiem, że jej głównym celem jest przedstawienie współczesnym chrześcijanom, a także niechrześcijanom, ujęcia praw podstawowych, właściwych naturalnej i powszechnej społeczności, jaką jest rodzina. Przedstawia się więc swoistego rodzaju katalog praw zakorzenionych w naturze człowieka, które z jednej strony, jako naturalne, są dla niego wiążące, zaś z drugiej mogą być dla niego świadomie wiążące, jeśli zostaną przez niego przyjęte.

Biorąc powyższe pod uwagę można potraktować Kartę jako integralną część całej światowej dyskusji, która pośrednio lub bezpośrednio dotyka rodziny i praw jej przypisanych. Dyskusja tocząca się obecnie w świecie wokół problemów rodziny wymaga bowiem, by nie prowadzić jej tylko i wyłącznie z uwzględnieniem normatywnego punktu widzenia, interesów politycznych czy aktualnych trendów i przekonań. Współczesna dyskusja wymaga, by uwzględnić w niej elementy wpisane wprost w naturę człowieka. O takich właśnie mówi Karta Praw Rodziny.

 4. Zasadnicza różność małżeństwa od konkubinatu i związku partnerskiego

Pierwsze artykuły Karty zostały celowo poświęcone małżeństwu. Jest ono bowiem traktowane jako podstawa powstania i funkcjonowania rodziny. Nie wskazuje to jednak, że sama Karta zawiera jakikolwiek nakaz zawierania małżeństwa. Prezentuje się wręcz przeciwne stanowisko, które określa, że każdy człowiek ma prawo do swobodnego wy­boru drogi życiowej, a więc do zawarcia związku małżeńskiego i założenia rodziny albo do pozostawania w stanie bezżennym[8]. W związku z powyższym, zaznaczono, że prawo do zawarcia małżeństwa może być ustawowo ograniczone jedynie wówczas, gdy owe ograniczenia wypływają z obiektywnych i poważnych wymagań samej instytucji małżeństwa, jego znaczenia publicz­nego i społecznego oraz gdy uwzględniają godność i podstawowe prawa człowieka[9]. Prawo do zawarcia małżeństwa i do założenia rodziny, powinno być wykonywane przy wsparciu moralnym, wychowawczym, społecznym i ekonomicznym ze strony społeczeństwa[10]. Samo zaś małżeństwo powinno być zawarte wyłącznie za dobrowolną i obopólną zgodą, odpowiednio wyrażoną[11], a przy tym powinno ukazywać, że mężczyzna i kobieta posiadają w nim tę sa­mą godność i równe prawa[12].

Charakterystyczne dla artykułu 1 Karty jest stwierdzenie, że związki pozamałżeńskie nie mogą być stawiane na równi z mał­żeństwami zawartymi w sposób właściwy[13]. Po 25 latach istnienia Karty, sformułowanie to okazuje się dotykać niezwykle istotnego problemu istniejącego w Polsce. Od kilku lat w kraju toczy się przecież dyskusja co do możliwości i sposobów zrównania, pod względem niektórych (przynajmniej na razie) praw związków konkubenckich i tzw. związków partnerskich ze związkami małżeńskimi. Poruszane kwestie dotyczą przede wszystkim sposobów kształtowania stosunków majątkowych między konkubentami (lub partnerami), ich wzajemnego dziedziczenia, a nade wszystko możliwości adopcji dzieci. Prowadzący dyskusję podnoszą, powołując się na zasady równouprawnienia, że konkubenci (czy partnerzy) powinni mieć takie same prawa jak małżonkowie. We wskazanej dyskusji nie podejmuje się jednak jednej, niezwykle istotnej kwestii. Chodzi o fakt, że zarówno konkubinaty[14] jak i związki partnerskie, w sensie prawnym w prawie polskim nie istnieją. Osoby, które pozostają w takich związkach, w ograniczonej liczbie przypadków są traktowane jako ‘osoby bliskie’, ale tylko na potrzeby zastosowania konkretnych przepisów w ściśle określonych stanach faktycznych. Czy zatem można przyznać uprawnienie lub obowiązek podmiotowi, który nie istnieje? Z punktu widzenia normy prawnej, odpowiedź musi być negatywna. Przyznanie uprawnienia podmiotowi (faktycznemu, ale prawnie nie istniejącemu) oznacza przyznanie takiemu podmiotowi najważniejszego atrybutu podmiotowości prawnej. Tu znajduje się ten kluczowy, a jak się wydaje, celowo ukrywany, aspekt wskazanej dyskusji. Konsekwencją przyznania bowiem chociażby jednego uprawnienia, będzie upodmiotowienie prawne związków konkubenckich lub partnerskich, a co za tym idzie otwarcie drogi do przyznawania kolejnych praw i obowiązków.

Wskazanie zawarte w Karcie, w artykule 1 pkt c, może stanowić istotny punkt prowadzonych rozważań. Twórcy Karty wyraźnie dostrzegają zagrożenia płynące z prób równouprawnienia związków konkubenckich lub partnerskich z instytucją małżeństwa, przede wszystkim w kontekście trwałości istnienia rodziny i dobra dziecka.

 5. Potrzeba wsparcia rodziny ze strony władz publicznych

W Karcie zwraca się szczególną uwagę na to, że małżonkowie mają niezbywalne prawo do założenia rodziny i decydowania o czasie narodzin i liczbie dzieci[15]. Apeluje się również, by władze publiczne stwarzały takie warunki, które ułatwią ludziom decyzję o założeniu rodziny. Na tym jednak pomoc władz nie powinna się kończyć. Rodzina winna otrzymywać wsparcie ze strony władz publicznych i państwa, a szczególną pomoc powinny otrzymywać rodziny wielodzietne[16]. W ten sposób zwraca się w Karcie uwagę na poważny problem jaki dotyka wielu młodych ludzi, którzy tylko z racji na brak środków finansowych nie podejmują decyzji o założeniu rodziny[17]. Nie chodzi tu jednak o stałe utrzymywanie młodych rodzin. Nie chodzi też o to, by w tych ludziach wyrobić takie poczucie bezpieczeństwa i pewności co do wsparcia społecznego, że przestaną oni podejmować jakiekolwiek kroki zmierzające do samodzielnego utrzymania siebie i rodziny. Stąd funkcjonujący w państwie system socjalny nie może być tylko i wyłącznie „maszyną” zaspokajającą wszystkie potrzeby, ale przede wszystkim takim instrumentem władz państwowych, który skutecznie pomaga ludziom w ich osobistym rozwoju i stwarza im możliwości podjęcia zatrudnienia, tak by mogli samodzielnie dbać o założone rodziny.

Poważny problem w tej kwestii dotyczy sposobu myślenia ustawodawcy i kierunków zmian prawnych na płaszczyźnie przepisów z zakresu socjalnej pomocy rodzinie. Chodzi o to, że ustawodawca czasami wprowadza przepisy prawne, które z jednej strony pomagają rodzinie w sensie finansowym, ale jednocześnie naruszają jej integralność i trwałość[18]. Jak się zauważa, szczególną pomoc winny otrzymywać rodziny wielodzietne. Małżonkowie mający kilkoro dzieci, z jednej strony otrzymali piękny dar w osobach swoich dzieci, ale z drugiej strony podjęli wymagające i trudne zadanie ich wychowania i utrzymania. Znamienne są problemy, przede wszystkim majątkowe, takich rodzin. Choć podkreślić należy, że wiele z nich radzi sobie na tej płaszczyźnie dość dobrze. Konieczne jest jednak dostrzeganie tych, którzy pomocy w tym zakresie potrzebują. Władze publiczne powinny nie tylko udzielać takim rodzinom pomocy finansowej, ale także powinny wspierać wszelkiego rodzaju inicjatywy z zakresu poradnictwa rodzinnego, pomocy psychologicznej, terapeutycznej i socjalnej.

6. Problem konstytucyjnej ochrony dziecka poczętego

W Karcie wskazuje się, że życie ludzkie, od samego poczęcia winno być otoczone troską i szacunkiem[19]. Apel ten jest w dalszej części Karty jeszcze skonkretyzowany. Podkreśla się, że zabójstwo nienarodzonych jest bezpośrednim pogwałceniem podstawowego prawa każdej istoty ludzkiej – prawa do życia. Wydaje się, że jest to najistotniejszy problem podejmowany w Karcie.

Warto tu przywołać debatę publiczną, która dotyczyła zmiany zapisów Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej w zakresie ochrony życia. Dyskusja, w której mocno - w opozycji do skrajnych głosów przeciwko konstytucyjnemu wzmocnieniu ochrony dziecka poczętego - zostało zaakcentowane stanowisko Biskupów Kościoła katolickiego[20], niestety, nie zakończyła się przyjęciem odpowiedniego rozwiązania prawnego. Bez wątpienia przyczyniło się to do wzmocnienia stanowiska tych, którzy w kontekście możliwości dokonywania aborcji[21], nie chcieli dopuścić do wprowadzenia ochrony życia poczętego na poziomie konstytucyjnym. Niewiele osób już dziś pamięta, jaki finał miała tamta prowadzona dyskusja. Czy zatem owa dyskusja była potrzebna? Odpowiedź może być, pomimo wszystko, zdecydowanie pozytywna. Wprawdzie nie przyniosła oczekiwanych rozwiązań, ale obnażyła słabość poszczególnych ugrupowań politycznych i ich zapewnień wyborczych, słabość argumentów zwolenników poszczególnych rozwiązań, a wreszcie słabość polskiego prawa i brak wyobraźni polskiego ustawodawcy. W kontekście powyższego można ponownie przywołać prostą tezę, że dyskusja nad konstytucyjnym zapisem w sprawie ochrony nienaruszalności życia poczętego człowieka nie powinna nigdy stanowić kwestii problematycznej, a ustawodawca powinien zdecydowanie uzupełnić lukę prawną, którą sam stworzył i której jakby dostrzec nie chce.

Warto tu przywołać jeszcze jedną ciekawą kwestię. Od kilku już lat toczy się na forum politycznym i prawniczym niezwykle bogata w argumenty dyskusja, w przedmiocie określenia momentu czasowego, od którego należy prawnie chronić życie. Wypada zwrócić uwagę, że polskie prawo, zarówno w normach krajowych, jak i w przyjętych normach międzynarodowych, gwarantuje określone uprawnienia dziecku poczętemu. Ustawodawca polski nie stawia pytań o moment poczęcia. Nie podejmuje również – zresztą słusznie - próby bliższego dookreślenia „podmiotu”, który istnieje od momentu poczęcia. Wynika to z faktu, iż ustawodawca używa właśnie sformułowania „dziecko poczęte”. W ten sposób, wprawdzie może tylko w nazewnictwie, ale jednak zrównuje ze sobą dziecko poczęte ale nienarodzone z dzieckiem, które się urodziło. Pośrednio ustawodawca przyjmuje więc, że od momentu poczęcia do momentu urodzenia mamy po prostu do czynienia z dzieckiem.

W tej sytuacji należałoby postawić tezę, że dziecku poczętemu mogą i powinny przysługiwać już te same prawa co dziecku urodzonemu. Nie ma bowiem podstaw by dziecko poczęte zostało określonych praw pozbawione. Określenie „dziecko poczęte” stanowić ma jedynie swoistego rodzaju klucz interpretacyjny, który ma wskazywać specyficzne sposoby formalno-prawnego podejścia do zaistniałego stanu faktycznego.

Podkreślić ponadto należy, że w prawie polskim można ponadto odnaleźć cały szereg ‘śladów’, to znaczy specyficznych uprawnień, które mogą przysługiwać tylko i wyłącznie dziecku poczętemu, albo które mogą być tylko względem niego wykonywane. Są to uprawnienia wynikające przede wszystkim z regulacji zawartych w Kodeksie cywilnym[22] oraz Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Wśród nich można wskazać następujące:

  • art. 4461 KC, w którym wskazuje się, że dziecko może żądać naprawienia szkód doznanych przed urodzeniem (ekspektatywa prawa do odszkodowania);
  • art. 927 KC, stwierdzający, iż dziecko poczęte może być spadkobiercą, jeśli urodzi się żywe (ekspektatywa prawa do spadku);
  • art. 10 § 4 KRO, wskazujący, że mąż nie może żądać unieważnienia małżeństwa z powodu braku przypisanego wieku, jeśli żona zaszła w ciążę (prawo do życia w rodzinie);
  • art. 515 KRO, określający, że spadkobierca (w tym dziecko poczęte) zmarłego małżonka może być stroną w postępowaniu o wyrównanie dorobków z racji na małżeńską umowę majątkową (pochodne prawo do wyrównania dorobków);
  • art. 75 KRO, przewidujący możliwość uznania dziecka poczętego (prawo do ojca);
  • art. 141 KRO, określający obowiązek alimentacyjny ojca, nie będącego mężem matki, w zakresie pokrycia wydatków związanych z ciążą i porodem (pochodne prawo do alimentacji)
  • art. 182 KRO, ustanawiający kuratelę dla dziecka poczętego ale jeszcze nie urodzonego, w celu strzeżenia przyszłych praw dziecka (prawo do ochrony istniejących i przyszłych praw).

Okazuje się więc, że określony zespół praw może przysługiwać dziecku poczętemu jeszcze przed jego urodzeniem. Jest więc ono podmiotem praw, nawet przy zachowaniu klauzuli „jeśli urodzi się żywe”[23]. Jeśli dziecku poczętemu przysługują określone uprawnienia, to i przysługuje określona podmiotowość. A ta podmiotowość, jak w przypadku osób fizycznych, osób prawnych i ułomnych osób prawnych, winna podlegać ochronie.

Powyższe rozważania mogą prowadzić do postawienia tezy, iż w polskim prawie mamy do czynienia z sytuacją, w której życie dziecka poczętego podlega ochronie, którą można wyinterpretować w drodze wykładni z przepisów ustaw szczególnych, a nie podlega wystarczająco skutecznej ochronie w ujęciu konstytucyjnym. Wydaje się więc, że zapis konstytucyjny co do ochrony życia człowieka od momentu jego poczęcia, winien się znajdować w Konstytucji, i nie powinien on być przedmiotem dyskusji.

 7. Problem ochrony prawnej embrionów

W Karcie została także podjęta problematyka podejmowania eksperymentów na ludzkim embrionie. W artykule 4 pkt b Karty zajęto zdecydowane stanowisko, w którym uznano, iż poszanowanie dla ludzkiej godności wyklucza jakiekolwiek eksperymenty dokonywane na ludzkim embrionie lub inne jego wykorzystanie. W ten sposób odnajdujemy w Karcie nawiązanie do niezwykle ważnej kwestii, tj. konieczności zapewnienia wzmożonej ochrony prawnej komórek ludzkich służących m.in. do sztucznego zapłodnienia. Obecne prawo polskie nie zapewnia praktycznie żadnej ochrony prawnej w tej kwestii. Od niedawna dopiero Parlament Rzeczypospolitej Polskiej podejmuje prace nad projektami ustaw regulujących kwestie związane ze sztucznym zapłodnieniem i ochroną embrionów. Jaki będzie wynik tych prac, czas pokaże. Na razie z niepokojem obserwuje się, że zdecydowanie i szybko odrzucane są projekty zakazujące tzw. metody ‘in vitro’, zaś dyskusja medialna jest podtrzymywana jedynie wokół projektów zezwalających, wbrew naturze i godności człowieka, na takie metody. Jest to przykład albo wielkiego niedoinformowania polityków, w co trudno uwierzyć, albo wręcz braku dobrej woli poszanowania ludzkiej godności już przy akcie poczęcia. Problem powyższy związany jest m.in. ze zgłaszanym okresowo poglądem o potrzebie zwiększenia dotacji budżetowych na zabiegi sztucznego zapłodnienia. Niezależnie od tego, czy chodzi o tzw. inseminację homologiczną, czy heterologiczną, zabiegi te traktowane są w tych dyskusjach przez wiele osób jako zwykła usługa lekarska[24], która ma być remedium na problem niepłodności. Takie podejście budzi jednak wyraźny sprzeciw z punktu widzenia etycznego, moralnego oraz religijnego. W kontekście powyższej dyskusji dochodzą ponadto aspekty możliwości i częstotliwości stosowania zabiegów sztucznego zapłodnienia względem par homoseksualnych, par konkubenckich, czy samotnych kobiet. W doktrynie polskiego prawa rodzinnego pojawiają się stanowiska, które wskazują z jednej strony na konieczność wprowadzenia określonych norm prawnych do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (w przedmiocie trybu i formy wyrażania zgody na dokonywanie zabiegu sztucznego zapłodnienia), zaś z drugiej strony wyrażają nadzieję, iż lepiej będzie, gdy rozwiązania dotyczące sztucznego zapłodnienia nie będą jednak do tego kodeksu wprowadzane[25].

Karta wskazuje jednoznacznie, że podstawą zakazu manipulacji przy ludzkich embrionach jest godność osoby ludzkiej. Każdy embrion jest przecież człowiekiem w najściślejszym tego słowa znaczeniu. Konieczne jest więc uwzględnienie faktu, iż ludzki embrion jest żywym człowiekiem, mającym również prawo do życia i mającym prawo do ochrony życia. Zwolennicy zabiegów sztucznego zapłodnienia nie zwracają uwagi (chociaż raczej tylko udają, że nie widzą problemu), że przy dokonywaniu tych zabiegów część embrionów ginie. Są one więc traktowane jako materiał uboczny powstały przy dokonywaniu tego zabiegu. Takie podejście, z punktu widzenia ochrony życia, a także z punktu widzenia praw człowieka, jest niedopuszczalne. Dochodzi bowiem do sytuacji, gdy poza organizmem kobiety (w czasie przygotowań do zabiegu) powstaje wiele istnień ludzkich. Nigdy bowiem nie jest tak, iż dokonuje się połączenia tylko jednej komórki męskiej i żeńskiej. Rodzi się więc pytanie o los pozostałych, tak poczętych ludzi. Zadając to pytanie, Kościół sięga do kwestii podstawowej (naturalnej), tj. do początku życia. Pragnąc chronić ów początek życia, wyraża obawę, iż w wielu (jeśli nie we wszystkich) przypadkach sztucznego zapłodnienia, poza organizmem kobiety będą pozostawały zamrożone komórki. Pamiętać należy, że każde skuteczne połączenie komórki męskiej i żeńskiej daje początek nowemu życiu, że powstaje człowiek, a nie jakaś „bezosobowa masa laboratoryjna”. A zatem problem podjęty przez Kartę nadal jest niezwykle aktualny, a nawet wręcz narasta.

Problematyka ta jest związana także z kwestią tzw. macierzyństwa zastępczego. Od kilku już lat trwa w doktrynie polskiego prawa rodzinnego dyskusja co do prawnej formy uregulowania pochodzenia dziecka od matki. Ustawodawca, biorąc pod uwagę obowiązujące przepisy, dotyczące ustalenia ojcostwa[26], uznał, iż istnieje w sensie prawnym luka, którą trzeba uzupełnić[27]. Takie stanowisko jest również wynikiem pojawienia się tzw. macierzyństwa zastępczego, o którym w Polsce woli się nie mówić, chyba z racji na to, iż zabiegi takie są nielegalne. W kontekście powyższego zjawiska zrodził się jednak postulat, aby do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wpisać zasadę, iż matką dziecka jest ta kobieta, która je urodziła[28]. Rozwiązanie takie może być potraktowane jako rozstrzygnięcie pozytywne, z racji na zamknięcie swoistego dylematu formalnego dla potomstwa. Rozwiązanie takie wydaje się być najbardziej naturalne i sprawiedliwe. Wydaje się jednak, że takie rozwiązanie nie jest wystarczające. Reguluje bowiem dwie kwestie. Po pierwsze, wskazuje na tzw. matkę naturalną, a więc tę kobietę, która urodziła dziecko. Po drugie, wskazuje na tzw. matkę prawną, a więc tę kobietę, która w sensie prawnym oraz faktycznie będzie wykonywała względem dziecka władzę rodzicielską. Może nią być zarówno matka naturalna, jak i kobieta, która jest stroną stosunku prawnego przysposobienia łączącego ją z dzieckiem. Natomiast pominięta zostaje bardzo zasadnicza kwestia tzw. matki genetycznej. Wydaje się, że w sensie prawnym nie można pominąć milczeniem stanu macierzyństwa w odniesieniu do początku życia, czyli w odniesieniu do genetycznego źródła życia. Chodzi tu o faktyczną (nie musi ona być koniecznie formalna) relację macierzyństwa względem nowych istnień ludzkich powstałych na skutek połączenia, w warunkach laboratoryjnych, komórek męskich i żeńskich. Dyskusji nad tym zagadnieniem nie można przemilczeć. Nie można też zasłaniać się argumentem, iż kwestia ta nie jest w ogóle przez prawo regulowana lub nawet nie powinna być regulowana. Każdy człowiek ma bowiem naturalne prawo do wiedzy o swoim drzewie genealogicznym, także w wymiarze genetycznym. Zatem na podstawie powyższego należałoby zawsze rozróżniać macierzyństwo genetyczne, faktyczne i prawne[29]. Najbardziej pożądana i naturalna byłaby sytuacja, gdyby wszystkie te relacje spełnione były zawsze w osobach tych samych rodziców.

 8. Rodzina jako podmiot prawa

Analiza praw zawartych w Karcie pozwala wyszczególnić cztery podmioty, którym są przyznawane określone prawa. Należą do nich: małżonkowie[30], rodzice[31], dzieci[32] oraz rodzina jako taka. W tym przypadku najbardziej interesująca wydaje się kwestia przyznania określonych uprawnień rodzinie, a więc w pewnym sensie potraktowanie rodziny jako swoistego rodzaju podmiotu prawa, który może realizować określone uprawnienia. Szkoda nieco, że w Karcie nie podjęto jeszcze próby zdefiniowania rodziny, traktując tę wspólnotę jako podmiot określonych własnych praw, z racji skądinąd oczywistych i niewymagających dookreślenia. W sensie zaś ściśle prawnym przez rodzinę można rozumieć dwie lub więcej osób złączonych przynajmniej jedną relacją prawno – rodzinną, mającą za swoje źródło zawarte małżeństwo albo przekazany dar życia[33]. Jakie mogą być racje ku odmawianiu takiej wspólnocie przyznania jej określonej podmiotowości prawnej? W doktrynie polskiego prawa rodzinnego kwestia podmiotowości prawnej rodziny była już poruszana[34]. Niestety same normy prawne zawarte w polskim systemie prawa rodzinnego, są w zakresie tych uprawnień ubogie, a większość z nich nie jest wyrażona wprost, tylko wynika z dokonywanej wykładni norm prawnych. Inaczej ta kwestia przedstawia się w przypadku Karty. Wskazuje ona na następujące uprawnienia:

  • prawo rodziny do pomocy ze strony społeczeństwa w tym, co dotyczy wydania na świat i wychowania dzieci[35];
  • prawo rodziny do pomocy ze strony państwa przy adopcji dzieci potrzebujących opieki[36];
  • prawo rodziny do wymagania od szkół by wspierały podstawowe wartości rodziny[37];
  • prawo rodziny do ochrony przed szkodliwym wpływem środków masowego przekazu[38];
  • prawo rodziny do rozwoju i istnienia[39];
  • prawo rodziny do uznania ze strony państwa jej godności, niezależności, intymności, integralności i stałości[40];
  • prawo rodziny do ochrony przed instytucjami prawnymi naruszającymi jej integralność (np. przed rozwodem)[41];
  • prawo rodziny do organizowania życia religijnego[42];
  • prawo rodzin do zrzeszania się i wypełniania funkcji społecznych[43];
  • prawo rodziny do żądania prowadzenia przez państwo polityki rodzinnej, która nie jest dyskryminująca w kwestiach prawnych, gospo­darczych, społecznych i finansowych[44];
  • prawo rodziny do poszanowania jedności rodzinnej w polityce karnej i resocjalizacyjnej państwa[45];
  • prawo rodziny do takiego systemu spo­łecznego i gospodarczego, w którym organizacja pracy umożliwia członkom rodziny wspólne życie i nie zagraża jedności, powodzeniu i stabilności rodziny, zapewniając jednocześnie możliwość zdrowego wypoczynku[46];
  • prawo rodziny do mieszkania[47];
  • prawa rodzin imigrantów do szeroko rozumianej ochrony społecznej[48].

Powyższy katalog uprawnień potwierdza, iż rodzina może być traktowana, a nawet musi być traktowana jako konkretny podmiot prawny. To, że prawnicy unikają definiowania rodziny jeszcze nie świadczy, iż rodzina nie jest podmiotem. Świadczy to jedynie o jakimś lęku ustawodawcy przed przyznaniem rodzinie formalno-prawnej podmiotowości, za którym to przyznaniem musiałyby iść określone zobowiązania ze strony państwa oraz ze wszystkich innych podmiotów prawa. Państwo z kolei musiałoby stać na straży nienaruszalności tych praw. Oczywiście, przyznanie podmiotowości rodzinie nakładałoby obowiązek doprecyzowania wielu kwestii szczegółowych, związanych chociażby z reprezentacją, ze składaniem oświadczeń woli, z własnością rodzinnego majątku, itp., ale w tych kwestiach wydaje się, że nie z takimi problemami prawnicy sobie dość dobrze potrafią radzić. Raczej jest to więc kwestia woli politycznej. Wręcz dziwne się wydaje, że dość łatwo otrzymuje podmiotowość prawną stowarzyszenie założone przez pewną, nawet niewielką grupę osób fizycznych, do realizacji jednego lub kilku, czasem dość przypadkowo spisanych celów kulturalnych lub gospodarczych, zaś nie mogą takiej podmiotowości otrzymać osoby związane ze sobą tyloma najściślejszymi relacjami duchowymi, religijnymi, emocjonalnymi, kulturalnymi, wychowawczymi, społecznymi, ekonomicznymi, itp., co do których formalnego istnienia nikt nie ma żadnej wątpliwości.

Także w tym zakresie Karta ciągle jest doskonałą podstawą do stawiania pytań i do prowadzenia rozważań, czy w prawie polskim istniałaby możliwość bardziej skutecznego zaakcentowania praw rodziny i wprowadzenia uregulowań prawnych zapewniających ich skuteczną realizację i ochronę, razem z formalną-prawną podmiotowością samej rodziny.

 9. Uwagi końcowe

Warto na zakończenie przywołać definicję rodziny, jaką prezentuje filozofia. Według Krąpca rodzina to „podstawowa wspólnota rodziców i dzieci, nabudowana na dobrowolnym akcie umowy dwojga ludzi, nakierowana na realizacje dobra osób. Jako następstwo związku małżeńskiego mężczyzny i kobiety zakłada różnicę płci, umożliwiającą urodzenie człowieka oraz nieustanne doskonalenie się w człowieczeństwie przez międzyludzkie akty życia osobowego”[49].

Wydaje się, że powyższe ujęcie zawiera nie tylko wszystkie istotne elementy pojęcia rodziny, z uwzględnieniem także rozumienia małżeństwa, ale ponadto dookreśla istotne społeczne i duchowe zadania każdej rodziny. Definicja ta może więc być doskonałą podstawą do czysto prawniczej dyskusji, z której powinno się wydobyć i zapisać wszystkie istotne dla prawnika elementy pojęcia rodzina. To z kolei może wreszcie uczynić możliwą poważną dyskusję nad wdrożeniem podmiotowości rodziny, z koniecznymi jej dookreśleniami. Ujęcie powyższe równocześnie potwierdza godność rodziny, czyli fakt posiadania przez rodzinę szczególnej wartości, z racji na którą musi być ona poszanowana przez wszystkie inne instytucje i społeczności. Jest bowiem pierwszą i niezbywalną dla człowieka, naturalną społecznością[50], w której on się poczyna, wyrasta, kształtuje, którą wreszcie swoim dojrzałym życiem buduje. A to jest przecież (i powinno być) w interesie każdego mądrego społeczeństwa i państwa.

Karta Praw Rodziny dotyka wprost także ochrony życia ludzkiego. W szerszym spojrzeniu jest to sprawa rozumienia życia w jego tajemnicy i w jego pełni, kwestia przyjęcia życia i radości z życia, co stało się w naszym pokoleniu wyznacznikiem wierności człowieka wobec Prawdy, czyli także wobec Boga, a jednocześnie wierności własnemu człowieczeństwu. Dla przykładu, w ostatnich miesiącach narosła w Polsce fala dyskusji wobec prawnej dopuszczalności powołania do życia nowego człowieka w drodze tzw. in vitro. Często towarzyszy tej dyskusji także temat prawnej dopuszczalności eutanazji, czyli odbierania życia człowiekowi słabemu, którego obecnie nie jesteśmy w stanie wyleczyć z jego choroby. W mediach świadomie pozostawia się w tej sprawie szereg niedomówień, a czasem wręcz przekłamań. Kościół katolicki, pochylając się z miłością nad ludzkimi niepokojami, w takich sytuacjach także zabiera głos. Stanowisko Kościoła wypowiadane w sprawach porządku natury, czyli prawa natury, jest przede wszystkim głosem rozumu, wypowiadanym z miłością. Rozum, logicznie poznający naturę świata, jest głosem nauki. Ten głos nauki musi być jednak dopełniany aktem wiary, która logicznie, chociaż jeszcze bez możliwości naukowej, przyrodniczej weryfikacji, dopowiada Słowem samego Boga, jaki jest pełny obraz człowieka i świata, doczesności i wieczności.

Dotykając odwiecznej i niezmiennej prawdy o początku człowieczego istnienia, coraz dokładniej wyjaśnianym także przez nauki przyrodnicze, dotykamy też podstawowego prawa, powszechnie zwanego ‘prawem do życia’. Gdy jednak mówimy o sprawie poczęcia, lepiej byłoby mówić o ‘prawie życia’. Prawo życia, gdy już zaistnieje razem z zaistnieniem samego życia ludzkiego, jest silniejsze od innych praw człowieka. Te inne prawa, nawet najbardziej szlachetne, są prawem ‘kogoś żyjącego do czegoś’. Tu zaś mówimy o samym ‘prawie życia’. O ochronę początku życia przed naszymi ludzkimi manipulacjami prosił nas Bóg, gdy nas stworzył i postawił na ziemi. Prosił nas, byśmy tę ‘kompetencję życia’ pozostawili Jemu samemu. Przez Adama i Ewę naruszyliśmy już Bożą ‘kompetencję dobra’, przez co zło i cierpienie stało się naszym udziałem na Ziemi. Nie naruszajmy więc przynajmniej Bożej kompetencji w sprawach życia i jego wewnętrznej struktury.

Ze wspomnianego ‘prawa życia’ wynika naturalny obowiązek wszystkich ludzi zabezpieczenia możliwie pełnych gwarancji zdrowego rozwoju człowieka już od jego poczęcia. Takie gwarancje daje jednak tylko poczęcie naturalne. Środowiska laboratoryjne, nawet najlepiej przygotowane technicznie, nie są w stanie dać takich gwarancji. Dlatego każda uzurpacja człowieka do powoływania nowego życia w laboratorium jest naruszeniem podstawowego ‘prawa życia’.

Po raz kolejny warto wzywać do odważnej i otwartej dyskusji na te tematy. Ze strony ludzi wierzących potrzebna jest jednak także modlitwa do Ducha Świętego w intencji naszych parlamentarzystów, a także innych osób, w tym filozofów i prawników, którzy prowadzą dyskusję nad sprawą prawnych regulacji dotyczących samego początku życia ludzkiego. Prawdziwi specjaliści od dawna nie mają w tych kwestiach wątpliwości. Ze smutkiem stwierdzamy jednak, że w wypowiedziach pewnej grupy osób, także w Polsce, najważniejszym argumentem staje się przyjęta po cichu teza, swoiste wstępne założenie, iż normy prawa państwowego z zasady nie mogą być uzgadniane z regułami porządku Bożego, wpisanego w naturę świata i w naturę człowieka, czyli prawa naturalnego. Jest to niemal żądanie, aby prawo ludzkie - w najważniejszych rozstrzygnięciach - z zasady wręcz sprzeciwiało się porządkowi natury, tylko dlatego, że ten porządek dał nam Bóg. Tak zwany wolny człowiek chce więc ‘na siłę’ stworzyć inny porządek. To bardzo przewrotne i niebezpieczne rozumowanie. Każde nauczanie o Bogu, każdy akt wiary w Boga uczy nas przecież, że Bóg jest dobry. Także człowieka stworzył Bóg. I widział Bóg, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. Wolny człowiek w wolnej społeczności ludzkiej winien ustanawiać dla siebie i dla innych dobre i mądre prawo. Normy prawa państwowego powinny także konsekwentnie stać na straży bezpieczeństwa życia i rozwoju każdej osoby ludzkiej, od jej poczęcia aż do naturalnej śmierci. Dlatego przyjęcie nadrzędności norm prawa naturalnego wobec prawa ludzkiego tylko pomaga człowiekowi i dodatkowo go zabezpiecza. Niech więc takie spojrzenie odważnie towarzyszy pracom nad normami prawa.

 

 



[1] Polski tekst Karty Praw Rodziny (dalej KPR) ukazał się w polskiej wersji L’Osservatore Romano w nr 10 z 1983 roku.

[2] Zob. Jan Paweł II, Centesimus annus, nr 13. Szeroko na ten temat, w ujęciu filozoficznym, patrz, A. Maryniarczyk, K. Stępień (red.), Błąd antropologiczny, Lublin 2003.

[3] Zob. m.in. artykuł 6 Karty Praw Rodziny. Jej polski tekst ukazał się w polskiej wersji w L’Osservatore Romano w nr 10 z 1983 roku.

[4] Wprowadzenie do KPR.

[5] Tamże.

[6] Tamże.

[7] Opinia A. Maryniarczyka, zawarta w referacie „Prawa rodziny – między treścią prawa naturalnego a prawem stanowionym”, wygłoszonym w dniu 21 października 2008 roku podczas Sympozjum p.t. „25 lat Karty Praw Rodziny – aktualność i wartość przesłania”, zorganizowanego przez Instytut Nauk o Rodzinie KUL. Materiały w druku.

[8] Artykuł 1 KPR. Zob. też: Rerum novarum, nr 9; Pacem in terris, nr 1; Gaudium et spes, nr 26; Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, art. 16. Stanowisko to można odnieść ponadto do polskiego systemu prawa rodzinnego, w którym zaznacza się, że nikt nie może być zmuszony do zawarcia małżeństwa ani do wyboru określonej osoby na współmałżonka. Stąd przede wszystkim wynika fakt, że instytucja zaręczyn w prawie polskim jest traktowana jako nieformalna umowa, która nie może podlegać przymusowemu wykonaniu.

[9] Artykuł 1 pkt a KPR. Zob. też: CIC 1983, can. 1058, 1077; Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, art. 16.

[10] Artykuł 1 pkt b KPR. Zob. Także: Gaudium et spes, nr 52; Familiaris consortio, nr 81.

[11] Artykuł 2 KPR. Zob. także: CIC 1983, can. 1057 § 1; Gaudium et spes, nr 52; Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, art. 16.

[12] Artykuł 2 pkt c KPR. Zob. też: CIC 1983, can. 1135; Gaudium et spes, nr 49; Familiaris consortio, nr 19, 22; Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, art. 16.

[13] Artykuł 1 pkt c KPR. W Familiaris consortio wskazane jest, że chodzi przede wszystkim o związki bez żadnej publicznie uznanej więzi instytucjonalnej, ani cywilnej, ani religijnej. Zob. także: Gaudium et spes, nr 52; Familiaris consortio, nr 81 - 82.

[14] Niepokojąca wydaje się tendencja do traktowania związków partnerskich na równi z konkubinatami (w tym nawet uznawania związków partnerskich za konkubinaty). Por.: wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 23 lutego 2007 roku, I ACa 590/06, LEX nr 259105. Szerzej zob.: wypowiedź P.Telusiewicza podczas dyskusji panelowej pt. „Normy prawa rodzinnego jako wyznacznik poziomu kultury prawa”, która odbyła się w dniu 21 października 2008 roku podczas Sympozjum p.t. „25 lat Karty Praw Rodziny – aktualność i wartość przesłania”, zorganizowanym przez Instytut Nauk o Rodzinie KUL. Materiały w druku.

[15] Artykuł 3 KPR. Zob. też: Populorum progressio, nr 37; Gaudium et spes, nr 50, 87; Familiaris consortio, nr 30, 45; Humanae vitae, nr 10.

[16] Artykuł 3 pkt c KPR. Zob. także: Gaudium et spes, nr 50.

[17] Tak ukazuje tę kwestię S. Stefanek, w referacie „Karta Praw Rodziny – aktualność przesłania po 25 latach”, wygłoszonym w dniu 21 października 2008 roku podczas Sympozjum p.t. „25 lat Karty Praw Rodziny – aktualność i wartość przesłania”, zorganizowanego przez Instytut Nauk o Rodzinie KUL. Materiały w druku.

[18] Taka sytuacja zaistniała kilka lat temu w Polsce, a dotyczyła m.in. powiększenia kwoty zasiłków dla osób samotnie wychowujących dziecko. Takie rozwiązanie spowodowało, iż spora grupa małżeństw, tylko po to by otrzymywać ów zasiłek, przeprowadziła postępowania rozwodowe. Odnotowało się wtedy w Polsce zdecydowany wzrost liczby spraw rozwodowych. Wskazana sytuacja nie jest wprawdzie jedyną przyczyną tego stanu, ale bez wątpienia stanowi przykład niefrasobliwości ustawodawczej i kolejnej „gry w obietnice” polityczne.

[19] Artykuł 4 KPR. Zob. też: Gaudium et spes, nr 51; Familiaris consortio, nr 26.

[20] Artykuł 4 pkt a KPR wyraźnie przypomina, że spędzanie płodu jest bezpośrednim pogwałceniem podstawowego prawa każdej istoty ludzkiej, tj. prawa do życia. Zob. też: Familiaris consortio, nr 30; Humanae vitae, nr 14.

[21] Ustawa z dnia 7 stycznia 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności pzreywania ciąży, Dz. U. 1993, Nr 17, poz. 78 z późniejszymi zmianami.

[22] Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 roku - Kodeks cywilny, Dz. U. 1964, Nr 16, poz. 93 z późniejszymi zmianami.

[23] Patrz art. 927 § 2 KC.

[24] H. Cioch, Problem prawnej dopuszczalności wspomagania prokreacji [w:] Rodzina w prawie, Materiały z Konferencji zorganizowanej w Stalowej Woli dnia 7 grudnia 2006 roku, red. Piotr Telusiewicz, Stalowa Wola 2007, s. 41.

[25] H. Cioch, Problem prawnej dopuszczalności …

[26] Patrz art. 62 – 86 KRO.

[27] Szerzej T. Smyczyński, Problem nowelizacji osobowego prawa rodzinnego [w:] Rodzina w prawie, Materiały z Konferencji zorganizowanej w Stalowej Woli dnia 7 grudnia 2006 roku, red. Piotr Telusiewicz, Stalowa Wola 2007, s. 13 -17.

[28] Taką zmianę przewiduje art. 1 projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw, druk 888. Według informacji zawartych na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości z dnia 1 października 2008 roku, projekt ten w dniu 14 sierpnia 2008 roku został skierowany do Sejmu. Patrz www.ms.gov.pl, data wejścia 1 października 2008 roku.

[29] O potrzebie stosowania pojęcia rodzicielstwa genetycznego zob. A. Dzięga, Pytania o rodzinę – niektóre kwestie dyskusyjne [w:] Rodzina w prawie, Materiały z Konferencji zorganizowanej w Stalowej Woli dnia 7 grudnia 2006 roku, red. Piotr Telusiewicz, Stalowa Wola 2007, s. 53 – 54. O macierzyństwie genetycznym wspomniał również T. Smyczyński w referacie „Reformowanie Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w świetle postulatów Karty Praw Rodziny” podczas Sympozjum p.t. „25 lat Karty Praw Rodziny – aktualność i wartość przesłania”, zorganizowanym w dniu 21 października 2008 roku przez Instytut Nauk o Rodzinie KUL. Materiały w druku.

[30] Patrz artykuły 1, 2, 3, KPR.

[31] Patrz artykuł 5 pkt a –e KPR.

[32] Patrz artykuł 4 pkt a, d - g KPR. Zob. też: Familiaris consortio, nr 41, 77.

[33] A. Dzięga, Pytania o rodzinę – niektóre kwestie dyskusyjne [w:] Rodzina w prawie, Materiały z Konferencji zorganizowanej w Stalowej Woli dnia 7 grudnia 2006 roku, red. Piotr Telusiewicz, Stalowa Wola 2007, s. 49; A. Dzięga, Prawny wymiar małżeńskiej wspólnoty osób [w:] Kościelne prawo procesowe. Prawo rodzinne. Materiały i studia. T. 4., red. A. Dzięga, M. Greszata, P. Telusiewicz, Lublin 2007, s. 19. Co do definicji rodziny patrz także J. Strzebińczyk, Obowiązek ojczyma (macochy) według art. 27 K.R.I.O, Acta Universitatis Wratislaviensis, Prawo LXXIV, Wrocław 1979, s. 39; J. Winiarz, Prawo rodzinne, Warszawa 1995, s. 13; J. Winiarz [w:] J. Ignatowicz, K. Piasecki, J. Pietrzykowski, J. Winiarz, Kodeks rodzinny i opiekuńczy z komentarzem, Warszawa 1990, s. 119; E. Wiśniowska, Pojęcie rodziny w ustawodawstwie polskim, Acta Universitatis Wratislaviensis, Prawo CLXXXVI, Wrocław 1990, s. 360; J. Ignatowicz, M. Nazar, Prawo rodzinne, Warszawa 2005, s. 23; T. Smyczyński, Prawo rodzinne i opiekuńcze, Warszawa 2005, s. 2; M. Andrzejewski, Prawo rodzinne i opiekuńcze, Warszawa 2006, s. 14 – 15; M. Lech – Chełmińska, V. Przybyła, Praktyczny komentarz z orzecznictwem. Kodeks rodzinny i opiekuńczy, Warszawa 2006, s. 53 – 54; M. Sychowicz [w:] Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Komentarz, pod red. K. Piaseckiego, Warszawa 2006, s. 116.

[34] Szerzej na ten temat E. Wiśniowska, Rodzina jako podmiot prawa rodzinnego, Acta Universitatis Wratislaviensis, Prawo CLIV, Wrocław 1987, s. 255 – 263.

[35] Artykuł 3 pkt c KPR. Zob. też: Gaudium et spes, nr 50.

[36] Artykuł 4 pkt f KPR. Zob. też: Familiaris consortio, nr 41.

[37] Artykuł 5 pkt f KPR. Zob. także: CIC 1983, can. 796; Familiaris consortio, nr 40.

[38] Artykuł 5 pkt f KPR. Zob. też: CIC 1983, can. 796; Familiaris consortio, nr 40..

[39] Artykuł 6 KPR. Zob. też: Familiaris consortio, nr 46..

[40] Artykuł 6 pkt a KPR. Zob. także: Rerum novarum, nr 10; Familiaris consortio, nr 46.

[41] Artykuł 6 pkt b KPR. Zob. też: Gaudium et spes, nr 48, 50.

[42] Artykuł 7 KPR. Zob. też: Dignitatis humanae, nr 5.

[43] Artykuł 8 KPR. Zob. też: Apostolicam actuositatem, nr 11; Familiaris consortio, nr 44, 45, 46, 48, 72.

[44] Artykuł 9 pkt a, b KPR. Zob. też: Laborem exercens, nr 10; Familiaris consortio, nr 45 - 46; Międzynarodowy Pakt Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych; art. 7a, 9, 10.

[45] Artykuł 9 pkt d KPR.

[46] Artykuł 10 KPR. Zob. też: . Laborem exercens, nr 19; Familiaris consortio, nr 23, 77, 81.

[47] Artykuł 11 KPR. Zob. też: Apostolicam actuositatem, nr 8; Familiaris consortio, nr 81.

[48] Artykuł 12 KPR. Zob. też: Familiaris consortio, nr 77; Europejska Karta Społeczna, art 19.

[49] M.A.Krąpiec, Rodzina, [w:] Powszechna Encyklopedia Filozofii, t.8, s.796.

[50] A. Maryniarczyk, referat „Prawa rodziny – między treścią prawa naturalnego a prawem stanowionym”, wygłoszony w dniu 21 października 2008 roku podczas Sympozjum p.t. „25 lat Karty Praw Rodziny – aktualność i wartość przesłania”, zorganizowanego przez Instytut Nauk o Rodzinie KUL. Materiały w druku.

 

[51] Polski tekst Karty Praw Rodziny (dalej KPR) ukazał się w polskiej wersji L’Osservatore Romano w nr 10 z 1983 roku.

[52] Zob. Jan Paweł II, Centesimus annus, nr 13. Szeroko na ten temat, w ujęciu filozoficznym, patrz, A. Maryniarczyk, K. Stępień (red.), Błąd antropologiczny, Lublin 2003.

[53] Zob. m.in. artykuł 6 Karty Praw Rodziny. Jej polski tekst ukazał się w polskiej wersji w L’Osservatore Romano w nr 10 z 1983 roku.

[54] Wprowadzenie do KPR.

[55] Tamże.

[56] Tamże.

[57] Opinia A. Maryniarczyka, zawarta w referacie „Prawa rodziny – między treścią prawa naturalnego a prawem stanowionym”, wygłoszonym w dniu 21 października 2008 roku podczas Sympozjum p.t. „25 lat Karty Praw Rodziny – aktualność i wartość przesłania”, zorganizowanego przez Instytut Nauk o Rodzinie KUL. Materiały w druku.

[58] Artykuł 1 KPR. Zob. też: Rerum novarum, nr 9; Pacem in terris, nr 1; Gaudium et spes, nr 26; Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, art. 16. Stanowisko to można odnieść ponadto do polskiego systemu prawa rodzinnego, w którym zaznacza się, że nikt nie może być zmuszony do zawarcia małżeństwa ani do wyboru określonej osoby na współmałżonka. Stąd przede wszystkim wynika fakt, że instytucja zaręczyn w prawie polskim jest traktowana jako nieformalna umowa, która nie może podlegać przymusowemu wykonaniu.

[59] Artykuł 1 pkt a KPR. Zob. też: CIC 1983, can. 1058, 1077; Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, art. 16.

[60] Artykuł 1 pkt b KPR. Zob. Także: Gaudium et spes, nr 52; Familiaris consortio, nr 81.

[61] Artykuł 2 KPR. Zob. także: CIC 1983, can. 1057 § 1; Gaudium et spes, nr 52; Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, art. 16.

[62] Artykuł 2 pkt c KPR. Zob. też: CIC 1983, can. 1135; Gaudium et spes, nr 49; Familiaris consortio, nr 19, 22; Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, art. 16.

[63] Artykuł 1 pkt c KPR. W Familiaris consortio wskazane jest, że chodzi przede wszystkim o związki bez żadnej publicznie uznanej więzi instytucjonalnej, ani cywilnej, ani religijnej. Zob. także: Gaudium et spes, nr 52; Familiaris consortio, nr 81 - 82.

[64] Niepokojąca wydaje się tendencja do traktowania związków partnerskich na równi z konkubinatami (w tym nawet uznawania związków partnerskich za konkubinaty). Por.: wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 23 lutego 2007 roku, I ACa 590/06, LEX nr 259105. Szerzej zob.: wypowiedź P.Telusiewicza podczas dyskusji panelowej pt. „Normy prawa rodzinnego jako wyznacznik poziomu kultury prawa”, która odbyła się w dniu 21 października 2008 roku podczas Sympozjum p.t. „25 lat Karty Praw Rodziny – aktualność i wartość przesłania”, zorganizowanym przez Instytut Nauk o Rodzinie KUL. Materiały w druku.

[65] Artykuł 3 KPR. Zob. też: Populorum progressio, nr 37; Gaudium et spes, nr 50, 87; Familiaris consortio, nr 30, 45; Humanae vitae, nr 10.

[66] Artykuł 3 pkt c KPR. Zob. także: Gaudium et spes, nr 50.

[67] Tak ukazuje tę kwestię S. Stefanek, w referacie „Karta Praw Rodziny – aktualność przesłania po 25 latach”, wygłoszonym w dniu 21 października 2008 roku podczas Sympozjum p.t. „25 lat Karty Praw Rodziny – aktualność i wartość przesłania”, zorganizowanego przez Instytut Nauk o Rodzinie KUL. Materiały w druku.

[68] Taka sytuacja zaistniała kilka lat temu w Polsce, a dotyczyła m.in. powiększenia kwoty zasiłków dla osób samotnie wychowujących dziecko. Takie rozwiązanie spowodowało, iż spora grupa małżeństw, tylko po to by otrzymywać ów zasiłek, przeprowadziła postępowania rozwodowe. Odnotowało się wtedy w Polsce zdecydowany wzrost liczby spraw rozwodowych. Wskazana sytuacja nie jest wprawdzie jedyną przyczyną tego stanu, ale bez wątpienia stanowi przykład niefrasobliwości ustawodawczej i kolejnej „gry w obietnice” polityczne.

[69] Artykuł 4 KPR. Zob. też: Gaudium et spes, nr 51; Familiaris consortio, nr 26.

[70] Artykuł 4 pkt a KPR wyraźnie przypomina, że spędzanie płodu jest bezpośrednim pogwałceniem podstawowego prawa każdej istoty ludzkiej, tj. prawa do życia. Zob. też: Familiaris consortio, nr 30; Humanae vitae, nr 14.

[71] Ustawa z dnia 7 stycznia 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności pzreywania ciąży, Dz. U. 1993, Nr 17, poz. 78 z późniejszymi zmianami.

[72] Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 roku - Kodeks cywilny, Dz. U. 1964, Nr 16, poz. 93 z późniejszymi zmianami.

[73] Patrz art. 927 § 2 KC.

[74] H. Cioch, Problem prawnej dopuszczalności wspomagania prokreacji [w:] Rodzina w prawie, Materiały z Konferencji zorganizowanej w Stalowej Woli dnia 7 grudnia 2006 roku, red. Piotr Telusiewicz, Stalowa Wola 2007, s. 41.

[75] H. Cioch, Problem prawnej dopuszczalności …

[76] Patrz art. 62 – 86 KRO.

[77] Szerzej T. Smyczyński, Problem nowelizacji osobowego prawa rodzinnego [w:] Rodzina w prawie, Materiały z Konferencji zorganizowanej w Stalowej Woli dnia 7 grudnia 2006 roku, red. Piotr Telusiewicz, Stalowa Wola 2007, s. 13 -17.

[78] Taką zmianę przewiduje art. 1 projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw, druk 888. Według informacji zawartych na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości z dnia 1 października 2008 roku, projekt ten w dniu 14 sierpnia 2008 roku został skierowany do Sejmu. Patrz www.ms.gov.pl, data wejścia 1 października 2008 roku.

[79] O potrzebie stosowania pojęcia rodzicielstwa genetycznego zob. A. Dzięga, Pytania o rodzinę – niektóre kwestie dyskusyjne [w:] Rodzina w prawie, Materiały z Konferencji zorganizowanej w Stalowej Woli dnia 7 grudnia 2006 roku, red. Piotr Telusiewicz, Stalowa Wola 2007, s. 53 – 54. O macierzyństwie genetycznym wspomniał również T. Smyczyński w referacie „Reformowanie Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w świetle postulatów Karty Praw Rodziny” podczas Sympozjum p.t. „25 lat Karty Praw Rodziny – aktualność i wartość przesłania”, zorganizowanym w dniu 21 października 2008 roku przez Instytut Nauk o Rodzinie KUL. Materiały w druku.

[80] Patrz artykuły 1, 2, 3, KPR.

[81] Patrz artykuł 5 pkt a –e KPR.

[82] Patrz artykuł 4 pkt a, d - g KPR. Zob. też: Familiaris consortio, nr 41, 77.

[83] A. Dzięga, Pytania o rodzinę – niektóre kwestie dyskusyjne [w:] Rodzina w prawie, Materiały z Konferencji zorganizowanej w Stalowej Woli dnia 7 grudnia 2006 roku, red. Piotr Telusiewicz, Stalowa Wola 2007, s. 49; A. Dzięga, Prawny wymiar małżeńskiej wspólnoty osób [w:] Kościelne prawo procesowe. Prawo rodzinne. Materiały i studia. T. 4., red. A. Dzięga, M. Greszata, P. Telusiewicz, Lublin 2007, s. 19. Co do definicji rodziny patrz także J. Strzebińczyk, Obowiązek ojczyma (macochy) według art. 27 K.R.I.O, Acta Universitatis Wratislaviensis, Prawo LXXIV, Wrocław 1979, s. 39; J. Winiarz, Prawo rodzinne, Warszawa 1995, s. 13; J. Winiarz [w:] J. Ignatowicz, K. Piasecki, J. Pietrzykowski, J. Winiarz, Kodeks rodzinny i opiekuńczy z komentarzem, Warszawa 1990, s. 119; E. Wiśniowska, Pojęcie rodziny w ustawodawstwie polskim, Acta Universitatis Wratislaviensis, Prawo CLXXXVI, Wrocław 1990, s. 360; J. Ignatowicz, M. Nazar, Prawo rodzinne, Warszawa 2005, s. 23; T. Smyczyński, Prawo rodzinne i opiekuńcze, Warszawa 2005, s. 2; M. Andrzejewski, Prawo rodzinne i opiekuńcze, Warszawa 2006, s. 14 – 15; M. Lech – Chełmińska, V. Przybyła, Praktyczny komentarz z orzecznictwem. Kodeks rodzinny i opiekuńczy, Warszawa 2006, s. 53 – 54; M. Sychowicz [w:] Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Komentarz, pod red. K. Piaseckiego, Warszawa 2006, s. 116.

[84] Szerzej na ten temat E. Wiśniowska, Rodzina jako podmiot prawa rodzinnego, Acta Universitatis Wratislaviensis, Prawo CLIV, Wrocław 1987, s. 255 – 263.

[85] Artykuł 3 pkt c KPR. Zob. też: Gaudium et spes, nr 50.

[86] Artykuł 4 pkt f KPR. Zob. też: Familiaris consortio, nr 41.

[87] Artykuł 5 pkt f KPR. Zob. także: CIC 1983, can. 796; Familiaris consortio, nr 40.

[88] Artykuł 5 pkt f KPR. Zob. też: CIC 1983, can. 796; Familiaris consortio, nr 40..

[89] Artykuł 6 KPR. Zob. też: Familiaris consortio, nr 46..

[90] Artykuł 6 pkt a KPR. Zob. także: Rerum novarum, nr 10; Familiaris consortio, nr 46.

[91] Artykuł 6 pkt b KPR. Zob. też: Gaudium et spes, nr 48, 50.

[92] Artykuł 7 KPR. Zob. też: Dignitatis humanae, nr 5.

[93] Artykuł 8 KPR. Zob. też: Apostolicam actuositatem, nr 11; Familiaris consortio, nr 44, 45, 46, 48, 72.

[94] Artykuł 9 pkt a, b KPR. Zob. też: Laborem exercens, nr 10; Familiaris consortio, nr 45 - 46; Międzynarodowy Pakt Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych; art. 7a, 9, 10.

[95] Artykuł 9 pkt d KPR.

[96] Artykuł 10 KPR. Zob. też: . Laborem exercens, nr 19; Familiaris consortio, nr 23, 77, 81.

[97] Artykuł 11 KPR. Zob. też: Apostolicam actuositatem, nr 8; Familiaris consortio, nr 81.

[98] Artykuł 12 KPR. Zob. też: Familiaris consortio, nr 77; Europejska Karta Społeczna, art 19.

[99] M.A.Krąpiec, Rodzina, [w:] Powszechna Encyklopedia Filozofii, t.8, s.796.

[100] A. Maryniarczyk, referat „Prawa rodziny – między treścią prawa naturalnego a prawem stanowionym”, wygłoszony w dniu 21 października 2008 roku podczas Sympozjum p.t. „25 lat Karty Praw Rodziny – aktualność i wartość przesłania”, zorganizowanego przez Instytut Nauk o Rodzinie KUL. Materiały w druku.