• 01-Uhorna.jpg
  • 02-Procesja - Resko - 02.07.2019.jpg
  • 03-Nalepkovo - 28.07.2019.jpg
  • 04-Nalepkovo-28.07.2019.jpg
  • 05-Poswiecenie Krzyza  - daru ze Słowacji.jpg
  • 06-Nalepkovo - 28.07.2019.jpg
  • 07-Resko - procesja parafialna.jpg
  • 08-Wizyta rodzinna w Garczegorzu.jpg

Doktorat Honoris Causa

Abpa Andrzeja Dzięgi

 Wręczanie dyplomu DHC Ks. Abp. A. Dziędze przez kard. Peter Erdo - Prymasa Węgier

W życiu człowieka bywają chwile, które można zaplanować, przewidzieć. Scenariusze takie nie budzą zbyt wiele emocji, lecz zwykle są podejmowane w rytmie codziennego życia. Bywają jednak wydarzenia, które stanowią miłe zaskoczenie z racji na ich charakter, niecodzienność, rozmiar, uzasadnienie czy wręcz pewnego rodzaju znaczenie jakie mają nie tylko dla konkretnej osoby. Takim niecodziennym wydarzeniem – uroczystością było nadanie Doktoratu Honoris Causa Osobie, która dotychczas bardzo wiele uczyniła dla duchowej, kulturowej i naukowej integracji narodów Europy Środkowo-Wschodniej. I trzeba przyznać, że wiele środowisk naukowych, społecznych, kościelnych, a nawet politycznych nie tylko w Polsce, z wielką radością przyjęło informację o uroczystości jaka miała miejsce w dniu 15 września 2014 roku na Wydziale Teologicznym Katolickiego Uniwersytetu im. Pétera Pázmánya na Węgrzech (Katolikus Egyetem Bölcsészkara). Warto zaznaczyć, że Uniwersytet Katolicki im. Pétera Pázmánya jest jedną z najstarszych wyższych uczelni działających na Węgrzech. Powstał on w 1635 roku, ufundowany został przez arcybiskupa Esztergom w jednym z najbardziej burzliwych okresów węgierskiej historii, gdy państwo od blisko stulecia znajdowało się pod okupacją turecką. Otóż w dniu 15 września br. na tymże Uniwersytecie Jego Ekscelencja Ksiądz Arcybiskup Prof. dr hab. Andrzej Dzięga – Metropolita Szczecińsko-Kamieński a zarazem pracownik Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II w Lublinie otrzymał Doktorat Honoris Causa. Tytuł ten jest nadawany przez uczelnie osobom szczególnie zasłużonym dla nauki i kultury o wysokim statusie społecznym lub naukowym. Osoby obdarzone tytułem mają prawo dodawać do nazwiska skrót dr h.c. Ta informacja stała się wielką radością nie tylko dla wielu nie tylko z Polski czy Węgier, ale również wielu osób i środowisk ze Słowacji, Czech, Ukrainy i innych krajów. Tytuł ten na tym Uniwersytecie wcześniej otrzymali kard. Z. Grocholewski, kard. F. Macharski, prof. B. W. Zubert i K. Zanussi. (Fotogaleria z uroczystości poniżej tekstu)

Trzeba przyznać, że to Ks. Abp Andrzej Dzięga, będąc w latach 2002-2009 biskupem sandomierskim a teraz arcybiskupem i metropolitą szczecińsko-kamieńskim wiele czynił i wciąż podejmuje nowe wyzwania, zadania w zakresie współpracy i budowania wspólnoty i jedności narodów. Nie bez znaczenia laudator tego wyróżnienia kard. Péter Erdő – Prymas Węgier w swym uzasadnieniu nadania tytułu DHC wielokrotnie podkreślał bardzo wiele ważnych i cennych działań Księdza Arcybiskupa a wśród nich m.in. corocznie organizowane spotkania międzynarodowe w duchu św. Cyryla i Metodego przedstawicieli krajów Europy Środkowo-Wschodniej; udział w przygotowaniu w tym duchu trzech publikacji książkowych; czynny udział Arcybiskupa w wielu sympozjach, konferencjach i sesjach naukowych o charakterze międzynarodowym na ważne i istotne tematy skupiających się głównie na tematyce Kościoła, wiary, spraw społecznych. Ponadto to dzięki Ks. Arcybiskupowi został przygotowany i ustanowiony na Świętym Krzyżu (Góry Świętokrzyskie) ołtarz św. Emeryka (syna św. Stefana – króla Węgier). Dzięki inicjatywie Arcybiskupa została nawiązana współpraca między wieloma parafiami polskimi i węgierskimi, podobnie też miało miejsce nawiązanie współpracy pomiędzy szkołami diecezji sandomierskiej a węgierskimi (głównie: Panohalma, Budapeszt, Eger, Szeget). Ponadto organizowane były specjalne nabożeństwa liturgiczne w Budapeszcie z udziałem m.in. obecności relikwii Krzyża św. oraz zorganizowano wiele innych wydarzeń o charakterze religijnym. Nie bez znaczenia też stało się faktem wydawanie czasopisma naukowego w wersji węgierskiej „Katolikus Pedagogia” z przeznaczeniem pełnego nakładu dla Węgier. Najpierw inicjatywy tej podjęła się Katedra Pedagogiki Katolickiej KUL w Stalowej Woli a potem sprawa ta została przekazana specjalnemu zespołowi Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Vac. Podobnie i na gruncie świeckim, ale z inicjatywy Księdza Arcybiskupa została nawiązana bliższa współpraca i integracja parlamentarzystów polsko-węgierskich. Arcybiskup opublikował także w języku węgierskim wiele artykułów naukowych o tematyce polsko-węgierskiej w publikacjach książkowych i czasopismach zarówno w Polsce jak i na Węgrzech. Ponadto wiele tematycznych inicjatyw zostało podjętych w ramach dwóch diecezji: sandomierskiej i Esztergom-Budapeszt. To oczywiście tylko niektóre elementy działalności i zaangażowania jakie zostały przywołane w wielkim dorobku J. E. Ks. Abp. Andrzeja Dzięgi na rzecz obu Narodów – polskiego i węgierskiego.

Uroczystość nadania Doktoratu Honoris Causa miała miejsce – jak już wspomniano w dniu 15 września br. o godz. 17:00 na Wydziale Teologicznym. Uroczystość rozpoczęła pieśń akademicka po czym ks. dr Szuromi Szabolcs Anzelm DSc - rektor uniwersytetu specjalnym słowem  wprowadził w uroczystość związaną z nadaniem Doktoratu Honoris Causa Ks. Abp. Prof. A. Dziędze. Następnie ks. Dr Kuminetz Geza - dziekan Wydziału Teologicznego wygłosił Laudację dotyczącą Ks. Abpa. Kard Peter Erdo po laudacji dokonał wręczenia dyplomu. Po specjalnym utworze muzycznym ks. Abp wygłosił wykład, którego pełna treść zamieszczona jest poniżej. Wykład został przyjęty gromkimi brawami przez uczestników uroczystości, co potwierdziło, iż jego treść była aktualną odpowiedzią na współczesne wyzwania. Jego słowo objęło wiele wątków międzynarodowych, które w swej merytoryczności nacechowane były aspektem jedności i wspólnotowości w duchu św. Cyryla i Metodego. Poniżej zamieszczamy pełny tekst wystąpienia Księdza Arcybiskupa jako odpowiedź na laudację Księdza Prymasa i wyraz podziękowania za otrzymane wyróżnienie a zarazem ukazanie dalszych perspektyw współpracy i budowania Europy na fundamencie chrześcijaństwa i ludzkiej życzliwości. Na zakończenie wystąpienia zebrani owacjami podziękowali za pełne nadziei i wiary słowo Księdza Arcybiskupa, który od wielu lat stał się przyjacielem Węgrów i innych narodów.

Wśród wielu obecnych Gości był m.in. Abp Jan Graubner – Metropolita Olomuncki (Czechy), Roman Kowalski – Ambasador RP w Budapeszcie, Katarzyna Sitko – Dyrektor Instytutu Polskiego w Budapeszcie, ks. Grzegorz Piotr BIelaszka - przedstawiciel Nuncjatury Apostolskiej w Budapeszcie, Dr Imre Molnár – przedstawiciel Ministerstwa Spraw Zagranicznych Węgier w Budapeszcie a zarazem były wieloletni Radca Ambasady Węgierskiej w Polsce, Miklós Solisz - sekretarz stanu ds. religii i mniejszości Ministerstwa Spraw Zagranicznych wraz z Fülöp Attila – dyrektorem gabinetu sekretarza stanu, Kisné Erika Polyak – żona zmarłego byłego ambasadora Węgier w Polsce, Fülöpné dr Erdő Mária – rektor Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Vac, ks. prof. dr hab. Jan Zimny – kierownik Katedry Pedagogiki Katolickiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II w Lublinie, Monika Molnár-Sagun – prezes Stowarzyszenia Katolików Polskich na Węgrzech i wielu innych zacnych i dostojnych Gości.

Amicus


Słowo okolicznościowe

Budapeszt 15 września 2014 r.

Wasza Eminencjo, Najdostojniejszy Księże Kardynale - Prymasie Węgier,

Ekscelencje, Dostojny Senacie Katolickiego Uniwersytetu Pétera Pázmánya, z Jego Rektorem na czele, Szanowna Rado i wszyscy profesorowie Wydziału Teologicznego, Wszyscy uczestnicy tej akademickiej uroczystości.

Człowiek zawsze winien czuć się mały przed Bogiem i przed innymi ludźmi. Jednak sprawy i wydarzenia, w których ten mały człowiek może uczestniczyć, więcej - które może współtworzyć, bardzo często są naprawdę wielkie. Tę wielkość spraw widać jednak dopiero w Bożej perspektywie. Dlatego rozpocznę to krótkie wystąpienie, ujęte w pięć punktów, słowami modlitewnej aklamacji:*

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Na wieki wieków. Amen.*

1. Pozdrowienie Czuję się dzisiaj szczególnie wyróżniony nadaniem mi godności doktora honoris causa Katolickiego Uniwersytetu Pétera Pázmánya. Wypowiadam tu nie tylko moje zaskoczenie, ale także moją szczerą wdzięczność. Patrząc po Was, obecnych na tej sali, rozpoznaję wiele twarzy – osób duchownych oraz świeckich, z którymi spotykałem się wielokrotnie w czasie minionych kilkunastu lat, a szczególnie ostatnich dziesięciu lat. To były spotkania modlitewne i naukowe, kulturalne oraz integracyjne. Wspominaliśmy historię minioną ale także próbowaliśmy analizować czas obecny, a także patrzeć ku przyszłości.*

Wszystkich Was gorąco pozdrawiam na ręce Jego Eminencji Księdza Kardynała Pétera Erdö – Prymasa Węgier. Tobie, Eminencjo, dziękuję dzisiaj po raz kolejny za ludzką cierpliwość, ale przede wszystkim za ewangeliczną nadzieję, z jaką Eminencja przyjmował kolejne zapytania lub propozycje wspólnych inicjatyw, jak je akceptował, a przede wszystkim wielokrotnie osobiście uczestniczył w podejmowanych przez nas wydarzeniach duszpasterskich lub naukowo-kulturalnych na terenie Węgier, a także na terenie Polski i Słowacji. Pozdrawiam i dziękuję jeszcze raz wszystkim odważnym uczestnikom tych spotkań i tych prac.*

2. Niektóre konteksty początków duchowości Europy środkowej Wielu autorów, piszących o historii kultury i duchowości, stwierdza, że Europa wyrosła z greckiej filozofii, z rzymskiego prawa i z duchowości chrześcijańskiej. Musimy tu jednak zapytać: jak rozumiemy to imię: Europa. I geograficznie i kulturowo i religijnie jest to przestrzeń, w której od dwóch tysięcy lat trwa ogromne zmaganie ludzkiego rozumu i ludzkiego serca, jednostki i wspólnoty, prowadzone z Bogiem albo przeciwko Bogu, metodami pokoju albo metodami wojny. Jest jednak faktem, że największą siłą w tych zmaganiach okazała się w historii Europy duchowość chrześcijańska, która w kolejnych epokach skutecznie pomagała porządkować życie i poszczególnych osób, i rodzin a także całych narodów i naszego kontynentu.*

Nawiązując do tej siły chrześcijańskiej duszy naszej Europy święty Jan Paweł II powiedział – używając języka poezji – że Europa oddycha dwoma płucami: wschodnim i zachodnim. Wielu komentatorów, ja także przez szereg lat, wyjaśnia, że jest to obraz kultury, a także doświadczeń religijnych, nawet wyznaniowych i obrządkowych, Europy Zachodniej oraz Europy Wschodniej. Komentatorzy dodają, że oba te nurty powinny się wzajemnie dobrze poznać, zaakceptować i uzupełnić, aby mogły podjąć zgodną i owocną współpracę na rzecz następnych pokoleń. Ten obraz dwóch płuc Jan Paweł II specyficznie połączył z dziełem świętych Cyryla i Metodego, a także ich duchowych uczniów.*

Od kilku lat jestem jednak przekonany, że Jan Paweł II chciał nam wskazać na coś więcej: Europa zachodnia oddycha płucem zachodnim; Europa wschodnia oddycha płucem wschodnim; zaś Europa środkowa oddycha, a przynajmniej może oddychać, swobodnie na oba płuca. To także jest zasługa Cyryla i Metodego, nazwanych Apostołami Słowian, a w rzeczywistości będących Apostołami Europy środkowej.*

Europa zachodnia kształtowała się na autorytecie instytucji i prawa. Dokonywało się to po upadku zachodniego cesarstwa rzymskiego. Gdy pierwsi chrześcijańscy władcy zachodu organizowali swoje państwa, w naturalny sposób korzystali z rzymskich instytucji prawnych. To szczególne zaufanie do instytucji prawnych, a także do instytucji państwa i do jego struktur, jest na zachodzie do dzisiaj rozpoznawalne. Moralność, godność osoby, rodzina, mogą być w tej kulturze zgodnie z prawem albo zachowane albo zgodnie z prawem zniszczone. Pokazał to dwudziesty wiek. Widać to i dzisiaj.*

Europa wschodnia kształtowała się na osobistym autorytecie władcy. To, co mówi i poleca władca – jest dobre i bezpieczniej jest to wykonać. Za nieposłuszeństwo grozi śmierć. Argumenty rozumu oraz godności osoby ludzkiej mogą być przyjmowane w państwie tylko za zgodą władcy. Widać to dobrze w rozwoju historycznym Wschodu. Widać to także dzisiaj. Dlatego tak trudno politykom zachodu skutecznie ustalać coś z politykami wschodu.*

Europa środkowa – za Cyrylem i Metodym - przyjęła szacunek do instytucji prawa i państwa. Ale tylko do instytucji etycznych, dobrych, godziwych. Przyjęła też szacunek do władców państwa – ale tylko do tych odważnych i moralnych. Jest jakaś dziejowa tajemnica w duchowości środkowej Europy, zachowywana poprzez pokolenia, niezależnie od zachodu i od wschodu. Wielokrotnie zachód i wschód próbowały się nawzajem zdominować – i nie mogły. Pomiędzy nimi jest bowiem duch Europy środka. Jestem przekonany, że jest to owoc bardzo szczególnego, społecznego, wręcz wspólnotowego rozpoznania i przyjęcia zasad Ewangelii, które przynieśli na nasze ziemie Cyryl i Metody. W tym społecznym odczytaniu Ewangelii król jest równy słudze a głos biedaka jest równy głosowi króla. Każdy człowiek jest uszanowany w jego prawach jako osoba, ale także każda rodzina jest ochroniona jako wspólnota. Z tego też rodzi się wspólnota poszczególnych narodów oraz wspólnota międzynarodowa. To dlatego w narodach środkowej Europy tak często i tak łatwo powstawały unie międzynarodowe i poszczególne państwa dobrowolnie potrafiły łączyć się w jeden organizm. Dzisiaj takie myślenie określane jest terminem personalizm chrześcijański.*

Promotorami tego chrześcijańskiego nurtu społecznego są święci Cyryl i Metody. Historycy wskazują, że pozostał po nich w środku Europy język liturgiczny oraz liturgia wschodnia. Nie tylko. Pozostało po nich w Europie dużo więcej. Przypominam doświadczenie państwa wielkomorawskiego. Pozdrawiam tu Arcybiskupa Jana Graubnera z Ołomuńca na Morawach. Ale, gdy to państwo chyliło się pod naporem zachodu, mądrzy ludzie z Moraw - już na przełomie dziewiątego i dziesiątego wieku - ponieśli to doświadczenie i tę propozycję na inne ziemie: na ziemie węgierskie i na ziemie polskie. Mądrzy władcy tych młodych państw nie lękali się wtedy przyjąć mądrych, ewangelicznych propozycji, jak sprawiedliwie organizować życie wewnętrzne narodu i państwa. Tu widzę początki szczególnego duchowego i społecznego pokrewieństwa pomiędzy naszymi narodami i państwami. Ta duchowość, a także ta więź, stała się szczególnym bogactwem środkowej Europy. Jak nie przywołać w tym kontekście świętego króla Stefana i świętego Emeryka (Imre), jak nie przywołać mądrego polskiego władcy Mieszka I oraz jego syna Bolesława. Jak nie przywołać całej grupy świętych z wieków środka, wspólnych dla obu narodów. Jak nie przywołać wreszcie węgierskiego króla Ludwika i jego córki świętej Jadwigi, królowej Polski, która do tej wspólnoty przyłączyła także Litwę i Ruś Kijowską. Jak też nie przywołać trudnego świadectwa, aż do męczeństwa, kardynała Mindszentego i kardynała Wyszyńskiego w latach komunizmu. Bo silny duch trwa poprzez pokolenia i epoki. A duch środkowej Europy jest silny. Oddycha na dwa płuca.*

3. Trochę wspomnień Kilkanaście lat temu z inicjatywy strony węgierskiej została zorganizowana w Polsce, w Sandomierzu i na Świętym Krzyżu, konferencja naukowa oraz modlitwy. W Sandomierzu posługiwał wtedy mądry i odważny biskup Wacław Świerzawski, wcześniej rektor Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. W niedługim czasie ja zostałem jego następcą. Gdy dowiedziałem się o tej konferencji – nie miałem wątpliwości: należy iść dalej. Nie jestem w stanie powiedzieć dzisiaj, ile było spotkań, podróży, modlitw, dyskusji, nadziei. Ile tysięcy kilometrów przejechane przez Pana Imre Molnar, przez Panią Marki Judit i przez Księdza profesora Jana Zimnego. To wszystko w uzgodnieniu i z akceptacją Prymasa Węgier i w porozumieniu z Metropolitą Moraw. Wydaje się, że najsilniej trwa i rozwija się dzieło pedagogiki katolickiej, łączące naukowców z Węgier, Polski, Słowacji, Czech i Ukrainy. Jednak najsilniejsza jest bliskość serc i myślenia chrześcijańskiego, jakie odczuwamy przy wspomnieniach i przy spotkaniach, przy modlitwie i przy planowaniu kolejnych wydarzeń. Serce podpowiada, że to nie jest koniec. To ciągle jest nowy początek.*

A w Szczecinie spotkałem kolejne, zaskakujące ślady. Pan Emmanuel Korompay – węgierski oficer, po pierwszej wojnie światowej pozostał w Polsce, bo ożenił się z Polką. Gdy wybuchła II wojna, poszedł na front z Warszawy jako polski żołnierz. Zginął jako oficer polskiego wojska, zamordowany w Katyniu przez sowietów, razem z wieloma tysiącami polskich żołnierzy. Jego żona i dwie córki zginęły bohatersko podczas wojny. Były to osoby o bardzo głębokiej duchowości, podobnie jak ojciec. Trzecia i ostatnia córka była prześladowana przez komunistów. Przez wiele lat mieszkała w Szczecinie. Tam znalazłem jej ślady w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, w którego budowę była zaangażowana. Ostatnie lata mieszkała w Warszawie w domu prowadzonym przez siostry zakonne. Kilka lat temu zmarła.*

Szczecin silnie pamięta także wielką modlitwę i manifestacje w roku 1956 pod konsulatem węgierskim – w obronie narodu węgierskiego. Do dzisiaj z dumą o tym starsi opowiadają.*

4. Duchowe problemy dzisiejszej Europy Jesteśmy częścią Europy. To także – w szerszym rozumieniu – nasza Ojczyzna. Europę czujemy sercem. Kochamy narody Europy. Martwimy się o Europę. Święty Jan Paweł II mówił, że Europa powinna być wspólnotą narodów. Jak u Cyryla i Metodego. A jest – niestety - bardziej międzynarodową instytucją organizowaną przez urzędników. W metodach działania, cała Europa ma w sobie – niestety - bardzo dużo zachodniego cynizmu i wschodniego despotyzmu. O duszy zapomniano. O duchowych fundamentach wspólnoty narodów zapomniano. Przypominali o tej duszy Europy wielcy papieże ostatnich pontyfikatów w dziewiętnastym i w dwudziestym wieku. Z wielką nadzieją mówił o tym św. Jan Paweł II. Dramatycznie wołał o to Benedykt XVI. Z przestrogą mówi o tym Papież Franciszek.*

I narody Europy i narody świata mogą jednak w każdej chwili, niemal z dnia na dzień, odzyskać źródło nowej siły duchowej w Jezusie Chrystusie. To On jest przecież Mesjaszem – to znaczy Dawcą prawa, Księciem pokoju, a jednocześnie Panem dla panujących i Królem dla królujących. Wielu mądrych królów w historii Europy uznawało oficjalnie nad sobą Chrystusa - Króla królów. Nie ma przecież i nie będzie innego Mesjasza, Zbawcy dla człowieka, dla narodu, dla świata. Trzeba więc poważnie uwierzyć Jezusowi jako Chrystusowi – Mesjaszowi – Królowi – Prawodawcy. Trzeba na nowo przyjąć Jego Ewangelię nie tylko w życiu prywatnym, w ciszy domu rodzinnego, ale także w życiu społecznym, kulturalnym, gospodarczym i politycznym, w programach naukowych i w programach finansowych dzisiejszego świata. Ewangelia Jezusa Chrystusa jest programem bardzo rozumnym i dla ludzi rozumnych. Dlatego jest niezmiennie źródłem nadziei dla świata.*

5. Co warto dalej Patrzymy w Polsce na Węgry, jak - trwając w modlitwie narodowej - dają przykład narodom środkowej Europy. Innym także. Dzisiaj Węgry budzą nadzieję w Europie wśród prostych ludzi.*

W naszym pokoleniu pojawiła się nowa, bardzo duża grupa ludzi, którzy żyją w głębokim lęku. Mają własny dom lub mieszkanie w mieście, ale muszą przez wiele lat spłacać kredyt. Te bankowe kredyty mają wszystkie znamiona lichwy. Już w Starym Testamencie Pan Bóg zabraniał lichwy. Ktoś ma pracę, nawet dobrze płatną, ale nie ma gwarancji, że jego firma za miesiąc nie ogłosi bankructwa i pracownicy – zgodnie z prawem – pozostaną bez środków do życia. A ludzie żyją w lęku. Ktoś prowadzi własną firmę, ale za dostarczone produkty jest mu wstrzymana zapłata na dwa – trzy miesiące. W tym czasie firma upada. I ludzie żyją w lęku jak niewolnicy.*

W lęku żyją rodziny. Rodzice odpowiadają za wychowanie swoich dzieci. To przecież takie oczywiste. Ale przepisy prawa państwowego coraz silniej narzucają dziwne szkolne programy edukacyjne, których nikt z rodzicami nie konsultuje. Te same przepisy pozwalają zabrać rodzicom dziecko w momencie wniesienia oskarżenia o cokolwiek, pod zarzutem naruszenia prawa, jeszcze przed udowodnieniem winy. Gdy po kilku miesiącach lub kilku latach rodzice będą uwolnieni od oskarżenia, dzieci będą im przywrócone, ale krzywdy dzieciom nikt nie naprawi. Także w Polsce są już takie przypadki. Młody chłopak nawet popełnił samobójstwo w proteście przeciwko takiemu traktowaniu.*

W lęku zaczynają żyć politycy i ludzie kultury. W lęku zaczynają żyć chrześcijanie, chociaż są w demokratycznej większości. Media mają nowe metody społecznego zastraszania i szantażowania ludzi dobrych i mądrych. Nadzieja jest jednak w mocy Jezusa Chrystusa i w Jego Ewangelii.*

Dziękujemy narodowi i państwu węgierskiemu za przykład mądrej odwagi w dzisiejszej Europie. Zaczęliście od narodowej modlitwy a potem podjęliście narodową pracę. Z naszej strony tak to wygląda. Dobrze Wam życzymy. Także w Polsce wielu ludzi zaczęło regularnie modlić się za Ojczyznę, nie czekając na oficjalne wezwanie z Episkopatu. Grupa biskupów tę modlitwę popiera, chociaż wszyscy biskupi o niej wiedzą. Ale inicjatywa jest u świeckich.*

Ufajmy Panu Bogu. Zawierzajmy się Maryi. Nie tylko nie traćmy nadziei, ale nabierajmy odwagi w Mocy Ducha Świętego. Trzydzieści pięć lat temu, w roku 1979, Jan Paweł II modlił się w Warszawie, pośrodku Europy: Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi. To była jego pierwsza pielgrzymka do Ojczyzny. Mówił wtedy bardzo dużo, w Warszawie, w Gnieźnie, w Częstochowie i w Krakowie, o duchowej wspólnocie narodów środkowej Europy. Ta modlitwa świętego Papieża ciągle brzmi nad Polską, nad Europą, nad światem.*

My się nie lękajmy. A Boży Duch niech także przez ciebie i przeze mnie odnawia oblicze ziemi.*Dziękuję bardzo.*

Abp Andrzej Dzięga

Fotogaleria z uroczystości