• Foto-01.jpg
  • Foto-02.jpg
  • Foto-03.jpg
  • Foto-04.jpg
  • Foto-05.jpg
  • Foto-06.jpg
  • Foto-07.jpg
logo2


Odpowiedzialność za przyszłość Węgrów

Rozmowa z o. Istvánem Farkasem - jednym z twórców nowej Ustawy o Systemie Oświatowym, obecnie dyrektorem Liceum w Mosonmagyaróvár (Węgry)

 

1. Z dwóch powodów jest ojciec związany z nową ustawą o oświacie. Brał Ojciec udział w jej przygotowaniu, a teraz – jako dyrektor liceum – w jej realizacji. Czym kierowano się przy formułowaniu tekstu tej ustawy?

Przyjęta 19 grudnia 2011 r., przy 80 proc. głosów za, ustawa o oświacie i wychowaniu jest pierwszym owocem długiej i żmudnej pracy. Stoi za nią wysiłek 10 lat pracy. Od roku 2002 pani prof. Rózsa Hoffmann [obecnie odpowiedzialna za edukację sekretarz stanu w Ministerstwie Zasobów Narodowych - Nemzeti Erőforrás Minisztérium] z grupą roboczą opracowywali podstawowe zasady, cele i priorytety. Staraliśmy się stworzyć koncepcję zrównoważoną, np. gdy chodzi o treści, zawartość programu oświatowego czy zasady jego realizacji.

Nasze podstawowe założenia przedstawiliśmy 7 listopada 2009 r. ponad trzystu kolegom pedagogom. Celem szkoły jest wychowywanie całego człowieka do moralności, wiedzy i zdrowia. Szkoła dlatego edukuje, kształci, daje wiedzę, aby mogła wychowywać. Celem kodyfikacji jest to, by członkowie nowej generacji stawali się w pełni rozwiniętymi ludźmi i odpowiedzialnymi obywatelami swojej ojczyzny. Do osiągnięcia tego prowadzi tylko jedna droga – wychowanie, w którego centrum znajdują się wartości. Kongregacja ds. Wychowania Katolickiego w dokumencie z 1997 roku, o zadaniach szkoły katolickiej, sformułowała to w ten sposób, że „nie można rozdzielać nauczania od wychowywania, poznawania wiedzy od osobowego dojrzewania. Poszczególne dyscypliny, przedmioty mają na celu nie tylko zdobycie wiedzy, ale też przekazywanie wartości”. To było dla nas jedną z naczelnych zasad. Jestem przekonany, że również pedagodzy ten cel powinni stawiać przed sobą.

2. Ustawa o oświacie przez niektórych uznawana jest za konserwatywną. Co Ojciec o tym sądzi?

W istocie szkoły leży pewna konserwatywność, gdyż jej zadaniem jest przekazywanie młodym wiedzy i doświadczeń gromadzonych przez tysiąclecia. Z jaką skutecznością może to robić pedagog, który nie szanuje tradycji? Ponieważ obecnie wszyscy odpowiedzialni w ministerstwie za oświatę są pedagogami, czego chyba nigdy nie było, wydaje mi się, że w sposób uprawniony położyliśmy nacisk na szacunek dla tradycji. Na ustach tych, którzy zaprzeczają wartościom, słowo „konserwatywny” stało się przekleństwem. W przeciwieństwie do nich św. Benedykt za jedną z najważniejszych cech człowieka uważa docibilitas, aktywną zdolność, dyspozycyjność do pojmowania, kształtowania się. Na tym polu ustawa również stwarza harmonię. W jej pierwszym zdaniu, obok szlachetnych tradycji węgierskiej oświaty wymienione są oczekiwania epoki współczesnej oraz potencje przyszłości. Ważne, by dziecka nie traktować jak „małego dorosłego”. Skutkiem skrajnego pluralizmu może być brak poczucia własnej tożsamości u dziecka.

3. Wiele zarzutów kierowanych jest wobec koncentrowania się ustawy na wartościach. Zarzuty te mówią o partyjnych wartościach, o zbytniej ideologizacji.

„Etyka konsensusu” brzmi pięknie, ale zobaczmy, co za nią się kryje! Gdyby Mojżesz ogłosiłby dyskusje na temat Dziesięciu Przykazań, jedni wykreśliliby jedno, drudzy coś innego. Na koniec tablice zostałyby puste. Konsensus prowadzi do eliminacji wartości, gdyż stara się osiągnąć przychylność wszystkich. Ustawa stawia przed nami te same wartości, które zawarte są w nowej Konstytucji Węgier. Musimy porzucić moczary obojętności światopoglądowej. Kto nie ma światopoglądu rozpada się, łatwo nim manipulować, to byt konsumpcyjny. Od czasów starożytnych Greków obowiązuje definicja człowieka jako „bytu rozumnego, stwarzającego swą autonomię”. Wolny, myślący człowiek wykształci swój obraz świata, światopogląd. Dlaczego miałoby to być problemem, by ktoś w swoim obrazie świata dał też miejsce Bogu. Powinniśmy uświadamiać, co jest celem naszego życia. Czy konsumowanie, czy poznanie sformułowanych w greckiej filozofii absolutnych wartości prawdy, dobra i piękna oraz zgodne z nimi życie. Wrażliwość na wartości, ich sumienne przestrzeganie, nawet za cenę życia, to dla nas greckie dziedzictwo. Na nim zbudowaliśmy program wychowania całego człowieka. Zarzuty niektórych, że jest to „zbytnia ideologizacja”, zniesiemy z podniesionym czołem.

4. Sukces zasady koncentracji na wartościach zakłada ofiarne zaangażowanie ich pośredników. Jakie były doświadczenia debat prowadzonych w trakcie zapoznawania środowiska pedagogów z projektem ustawy?

Według mediów nie zaznajamialiśmy z projektem szerszych kręgów. Prawda jednak jest taka, że sama pani sekretarz stanu Rózsa Hoffmann oraz jej liczni współpracownicy zjeździli kraj. Ja sam głosiłem wykłady w 30 miejscowościach, od Szombathely do Sátoraljaújhely. W spotkaniach często brało udział 200-300 pedagogów. Każdy zainteresowany miał możliwość otrzymania informacji, podzielenia się swą opinią. Moje doświadczenie jest takie, że wielu pedagogów zgadzało się z określonymi przez nas celami. Wielu na przykład wyraziło zadowolenie z obniżenia wieku obowiązku szkolnego z 18 na 16 lat. Zmuszać kogoś, kto nie chce się uczyć, do siedzenia w szkolnej ławie jeszcze dwa lata, to strata. Taka osobę spotyka wiele frustracji, a nauczycieli i innych uczniów trudności. Gdy idzie o zaangażowanie, chciałbym zacytować 3. punkt 3. paragrafu ustawy: „W państwowych i samorządowych placówkach wychowawczo-oświatowych wiadomości z zakresu religii i światopoglądu należy podawać w sposób merytoryczny i obiektywny, w czasie całego procesu wychowawczo-oświatowego, szanując religijne i światopoglądowe przekonania dzieci, uczniów, rodziców i pedagogów. A wracając do poprzedniego pytania, ustawa szanuje wolność każdego i nakazuje obiektywność, a nie partyjność.

5. Jakich zmian należy się spodziewać w życiu szkół?

Na korzyść uczniów w sposób znaczący – Bogu niech będą dzięki – poszerza się oferta szkół w zakresie zajęć. W przyszłości pedagog obok 22-26 godzin zajęć lekcyjnych będzie otrzymywał od dyrekcji różnego rodzaju zadania i w ten sposób będzie łącznie 32 godziny zajęć z uczniami. Średnio jest tak, że nauczyciel mieć będzie 8 godzin na to, by prowadzić pozalekcyjne zajęcia z uczniami. Mogą to być korepetycje, zajęcia wyrównawcze, kółka zainteresowań, przygotowanie do konkursów. W ten dodatkowy zakres może wejść wychowanie artystyczne, kółko rysunkowe, chór. Zaznaczyć muszę, że większość pedagogów tygodniowo nie 8, ale o wiele więcej godzin poświęca swym uczniom na zajęciach pozalekcyjnych. Nowa ustawa zobowiązuje do takich zajęć każdego nauczyciela. Bez tego obowiązku mówienie o zróżnicowanym i wielostronnym rozwoju uczniów byłoby pustym słowem. Z uwagi na to, że na Węgrzech każdy pracownik państwowy zobowiązany jest do 40 godzin pracy, pozostałe 8 godzin pedagog ma przeznaczyć na przygotowanie lekcji, sprawdzanie prac i temu podobne zajęcia. Dyrektor, w celu równomiernego rozłożenia ciężarów, musi wyważyć ile w danym przedmiocie trzeba przeznaczyć na przygotowanie doświadczeń, a ile na sprawdzanie prac.

6. Wartość wielu zmian jest bezdyskusyjna. Myślę tu o codziennych zajęciach wychowania fizycznego czy podkreśleniu wychowania artystycznego. Co sądzi Ojciec o realizacji założeń?

Najważniejsze to znaleźć proporcje. Dobry system edukacyjny bierze pod uwagę zarówno nieskończone bogactwo nauk, jak i sztuk oraz zdolność ich przyswajania przez uczniów. Dla dobra dziecka trzeba zrezygnować z przedmiotowego szowinizmu. Trzeba zrozumieć, że noga o rozmiarze 46 nie wejdzie w but rozmiaru 36. Jeśli dziecko chcemy zamęczyć do upadłego, to niech w każdej klasie będzie tygodniowo 5 godzin j. węgierskiego, 5 matematyki, 2 śpiewu, 2 rysunku itd. Potrzeba roztropności: ile godzin przeznaczyć na przedmioty humanistyczne, ile na języki obce, ile na nauki na przyrodnicze, nauki o sztuce, na informatykę. Co do codziennych lekcji wychowania fizycznego myślę, że można narzekać na wszystko, ale też można podejść pozytywnie. Uważam za błędne myślenie, że kulturę fizyczną można rozwijać wyłącznie na sali gimnastycznej. Takie podejście oznaczałoby brak warunków do realizacji. W naszej szkole np. rozwiniemy naukę tańca ludowego i w ten sposób poszerzymy integrację ze sztuką.

7. Mówił Ojciec o przebudowie systemu oświaty. Na jakim etapie jest teraz ten proces?

Obecnie trwa społeczna debata nad Narodową Podstawą Programową (węg. NAT - Nemzeti Alaptanterv). Ministerstwo przewiduje na to 2-3 miesiące. Opinie można nadsyłać na adres Instytutu Badania i Rozwoju Oświaty (www.ofi.hu). Twórcze krytyki sprawiają radość. Każda opinia jest brana pod uwagę, rozważana, na ich podstawie dokonujemy potrzebnych korekt. Można oczekiwać jeszcze w marcu, najpóźniej w kwietniu rządowego zatwierdzenia podstawy programowej. Później rozpocznie się opracowywanie szczegółowych przedmiotowych programów ramowych, według których będą opracowywane podręczniki.

W ten sposób realnym wydaje się, by nowa Narodowa Podstawa Programowa weszła w życie w klasach I, V i IX od 1 września 2013. Prorocy klęski oczywiście nie śpią. W końcu lutego, na debacie specjalistów słychać było głosy, według których przegłosowana ponad dwa miesiące temu ustawa o oświacie, większością 252 posłów, jest niebyła, jest niczym. Cóż, w demokracji nawet takie anarchiczne głosy są możliwe.

8. Narodowa Podstawa Programowa będzie szersza czy węższa?

Poprzednia Narodowa Podstawa Programowa z roku 2007 dobrze opracowała koncepcje, jednak brakuje w niej utwierdzenia zdobywanych wiadomości, treści wychowawczych. Przy redagowaniu nowej podstawy programowej szukaliśmy odpowiedzi na pytania, czym jest kultura narodowa, jakie są najważniejsze elementy tysiącletniej historii węgierskiej kultury. W dokumencie zawarliśmy pewne minimum, które będzie poszerzane w ramowych programach przedmiotowych. Według mnie zachęcająco wygląda przykład sekcji nauk ścisłych i humanistycznych. Kto w przyszłości chce studiować nauki przyrodnicze, już w szkole średniej będzie miał możliwość zajęcia się nimi na wyższym poziomie. Jednocześnie też wyższy poziom nie obowiązuje wszystkich. Na jednej z debat, pewnemu nauczycielowi akademickiemu mówiłem o tym, że ci, którzy nie znają siły Cariolisa, nie są wyłączeni ze Zbawienia.

9. Czy obok centralnego ramowego programu przedmiotowego szkoły będą mogły zgłaszać swoje programy?

Nadużycia minionych dwudziestu lat dają ministerstwu poważne doświadczenie. Mnogość programów przedmiotowych powodowałaby brak przejrzystości. Konsekwentność wymagałaby do każdego programu osobną serię podręczników. W roku szkolnych 1993/4 przedmiotowy program nauczania religii katolickiej opracowaliśmy razem z 300 współpracownikami. Trudno pogodzić z potrzebą profesjonalnej jakości, by rada pedagogiczna jednej szkoły pisała samodzielny program ramowy. Ustawa zapewnia każdej szkole 10-15 procentowe pole swobody, w którym można wprowadzić do nauczania elementy związane z własnymi wartościami, z właściwościami miejsca, by uczniowie mogli mocniej wiązać się ze swoją szkołą, z miejscem zamieszkania. Np. u nas w Mosonmagyaróvárze , gdzie były masowe rozstrzelania, więcej uczymy o wydarzeniach Powstania 56.

10. Zmieni się rynek podręczników. Wielu mówi o jego zawężeniu.

Dziś liczne wydawnictwa wydające podręczniki wyciągają miliardy z kieszeni państwa i rodziców. Urynkowienie spowodowało położenie akcentu na zysk,ze stratą dla profesjonalności. Powoływanie się na bogactwo asortymentu to mydlenie oczu. Bogatsze od na kraje mają skromniejszy asortyment. Moim zdaniem jeden program ramowy powinien mieć najwyżej 2-3 serie dobrych podręczników, a nie 20-30. Ufam, że po dokonaniu poważnej oceny podręczników, uczniowie otrzymają je za darmo. Narodowa Podstawa Programowa ma wejść do wszystkich klas 1 września 2016 r. Jestem przekonany, do tego czasu powstaną odpowiednie serie podręczników.

11. Jakie aspekty były brane pod uwagę przy opracowywaniu modelu powołania pedagoga.

Nacisk położyliśmy na przywrócenie autorytetu nauczyciela, na materialne i moralne jego uhonorowanie. Smuci mnie, że niektórzy potrzebę poszanowania autorytetu uważają za niehumanitarną. A przecież ten, kto jest humanitarny, powinien szanować wartość drugiego człowieka, jego autorytet. Pedagog w ciągu kilku lat przekazuje młodej generacji skarby tysięcy lat, większość wiadomości przyjmujemy opierając się na autorytecie przekazującego, na ufności. Bez autorytetu uczniowie będą patrzeć na nauczyciela ze zdziwieniem, a ich spojrzenia będą się zachodzić mgłą. Moim zdaniem grzechem śmiertelnym było zlikwidowanie nadzoru zawodowego. To czego się nie sprawdza, psuje się. Państwo, które chce być odpowiedzialne za oświatę musi prowadzić nadzór nad tym, komu powierza „rękojmię przyszłości Węgier”. Zajmowaliśmy się też kwestią porzucania zawodu, problemem wypalenia się. Profesjonalne dokształcenia zawodowe, zarysowana w modelu praca badawcza mogą wlać nowe siły w zmęczonych ludzi. Jeśli nauczyciel nie spełnia wymagań, pozostaje na niższym stopniu zawodowym, a jeśli nie nadrabia zaległości, może być wydalony z zawodu.

12. Co można powiedzieć o finansowej stronie zawodu?

Z radością mogę poinformować: są pieniądze. Dotąd tylko niewielka część środków przeznaczonych w budżecie na oświatę przypadała dzieciom i nauczycielom. Wspomniałem już, jakie straty spowodowało urynkowienie wydawania podręczników. Biorąc udział w pracach ministerstwa oraz jako dyrektor szkoły, widzę jak wielkie środki pochłania sieć informatyczna, urynkowione doskonalenie, dalsze kształcenie, prace specjalistów i zapewnienie jakości. Centralny nadzór i system oceny dadzą miliardowe oszczędności. Wiem, jaka jest finansowa sytuacja kraju, dlatego uważam, że fundusze trzeba przegrupować z sektorów peryferyjnych a przy tym drogich w stronę wynagrodzenia pedagogów, by nagradzać dobrą pracę.

13. Na koniec proszę pozwolić na trochę osobiste pytanie. Obok nas znajduje się kaplica, w której Ojciec co niedzielę sprawuje Mszę św. dla dzieci. W ciągu dziesięciu lat liczba dzieci w szkole wzrosła z 300 do 458. Dlaczego, będąc w wieku emerytalnym, podejmuje się Ojciec ciężarów krajowych?

Odpowiedź składa się z 3 słów: „Nem élhetek másként” - nie mogę żyć inaczej. Zacytuję franciszkanina o. Csabę Böjtego OFM [opiekuna setek sierot w Siedmiogrodzie, w Rumunii]: „To my karmimy, żywimy demona chciwości, tuczymy go do rozmiarów, aż wydaje się nie do pokonania”. Wierzę, doświadczam, że wychowanie może wyzwalać naszych podopiecznych od kultu bożków, od internetowych uzależnień, od konsumpcjonizmu i innych. W pozostającym mi na ziemi czasie chcę dalej prowadzić tę walkę o wolność, do której zobowiązałem się składając wieczyste śluby zakonne 21 września 1975 r.