- Odsłony: 29
W niewielkiej, zapomnianej przez świat jemeńskiej wiosce stała skromna szkoła podstawowa. Każdego ranka jej próg przekraczały dzieci ubrane w znoszone ubrania, z wysłużonymi tornistrami i zeszytami, lecz z marzeniami, których nie potrafiło pomieścić nawet największe niebo. Ich wychowawczynią była Nawal - kobieta o wielkim sercu. Kochała swoich uczniów jak własne dzieci. Wystarczyło jedno spojrzenie, by odczytać z ich twarzy więcej, niż potrafiły powiedzieć słowa. Wiedziała, które dziecko zjadło śniadanie, a które zasnęło głodne, ukrywając swój ból przed światem. Pewnego dnia postanowiła dodać im odwagi i wiary we własne możliwości. Z uśmiechem powiedziała: - Kto otrzyma maksymalną liczbę punktów na najbliższym egzaminie, dostanie ode mnie prezent. W klasie natychmiast podniosła się fala zaciekawienia. - Jaki prezent, pani? - zapytał jeden z chłopców. Nawal odpowiedziała bez wahania: - Nową parę butów. Dla większości dzieci były to tylko dwa krótkie słowa. Dla tych dzieci były spełnieniem marzeń. Od tej chwili cała klasa uczyła się z niezwykłą gorliwością. Każde dziecko pragnęło zasłużyć na nagrodę.
- Odsłony: 86

Jakoś ostatnio klimatem rodzinnym powiało na naszej stronie „pedagogiki katolickiej” – i bardzo dobrze. Cieszyć się wielu może, że ma dom, bo ma wtedy dokąd pójść. W tym domu przebywa zazwyczaj rodzina, czyli ktoś, kto jest do kochania. Posiadanie obojga, czyli domu i rodziny, to błogosławieństwo. Rodzina bowiem, to miejsce, gdzie życie się zaczyna, a miłość nigdy się nie kończy. Często bliska rodzina bywa jak kamizelka ratunkowa na wzburzonym morzu życia. Na polskiej ziemi mamy szczególnie takie regiony, gdzie dom, rodzina - to świętość, tradycja. Zapewne do takich regionów kulturowych i historycznych należą Kaszuby. To właśnie tu niemal w każdej miejscowości żyją, mieszkają członkowie rodziny Syldatków. Co pewien czas organizują sobie zjazdy rodzinne by nie tylko świętować daną okoliczność, ale przede wszystkim wciąż budować, wzmacniać więzi jedności rodzinnej, aby uczyć kształtować i wzmacniać w młodszych kulturę, wiarę w Boga, tradycję, zwyczaje. Zamieszczone zdjęcie to dowód na fakt spotkania, jakie ostatnio miało miejsce, czyli w dniu 26 lipca br.. Taka lekcja jest najbardziej poglądową, skuteczną i autentyczną. A to, że żyjąc jednym duchem, nie oznacza, że są skazani na jednorodny kierunek rozwoju. W gronie tej wspaniałej rodziny można spotkać niemal wszystkie zawody i profesje, przedstawicieli wszystkich grup wiekowych - od najmłodszego do najstarszego. W tym szlachetnym gronie nie brak rolnika, zakonnika, prawnika, notariusza, biurokraty. Od lat znani są tu kapłani, rolnicy, prawnicy, biurokraci, sarmaci. I któż to wymienić wszystkich może. Owszem, zdarzają się i tu niekiedy chwile trudne. Jak sami powiadają, ni ma dómkù bez ùłómkù - nie ma domku bez ułomku. W każdym domu, w każdej rodzinie czy ludzkiej relacji zdarzają się problemy i kłopoty.
- Odsłony: 23
SZANOWNI PAŃSTWO! Wprawdzie trwa czas wakacyjny, czas urlopów, to aktywność Państwa zainteresowanych publikacją tekstów na łamach naszego czasopisma „Pedagogika Katolicka” jest żywa i intensywna. Większość tekstów złożonych do dnia dzisiejszego, do kolejnego numeru czasopisma (39(2/2026) jest już po pozytywnym zrecenzowaniu. Wciąż otrzymujemy od wielu osób zapytania dotyczące możliwości składania tekstów artykułów do najbliższego numeru. Na chwilę obecną, jeszcze istnieje taka możliwość. Wiemy, że ilość tekstów w danym numerze jest ograniczona. Niemniej, jeśli ktoś jest bardzo zainteresowany złożeniem tekstu do druku, w najbliższym numerze, warto aby dołożył starań – mimo czasu wakacyjnego - i przesłał tekst przygotowany według wymogów redakcyjnych, zamieszczonych na stronie www.pedkat.pl Wprawdzie informacja zamieszczona na tej stronie mówi, że teksty do druku najbliższego numeru można składać do 20 czerwca, to jednak ostatecznie o przyjęciu artykułu decyduje kolejność zgłoszonych, a których liczba do danego numeru jest ograniczona. Tekst artykułu ma liczyć 21-25 tysięcy znaków bez spacji. Istotnym pozostaje przesłanie wraz z tekstem foto autora (kolorowe, formatu legitymacyjnego o bardzo dobrej rozdzielczości}. Prosimy nie przysyłać innych foto twarzy, gdyż drukarnia nie przyjmie do druku.
- Odsłony: 196
„A we mnie samym wilki dwa, oblicze dobra i oblicze zła, walczą ze sobą nieustannie, wygrywa ten którego karmię”. Należy przyznać, że wilki mają duże znaczenie w naszej kulturze, symbolicznie i duchowo. Budzą skrajne emocje - lęk i fascynację. Jednak nie o takich wilkach będzie dziś mowa. Wilków wokół siebie mamy wiele, oczywiście mowa noszących takie nazwisko. Pewno wielu z nas zna osoby o takim nazwisku. Przed laty i do dziś dane mi było spotykać nie jednego wilka. Zamieszkują oni w różnych regionach nie tylko Polski czy Europy. Owszem, wielu z nich w swoim czasie wyemigrowało za granicę, stąd można ich spotkać między innymi na ziemi amerykańskiej czy kanadyjskiej. Jednych z nich spotkałem w tych dniach na polskiej ziemi, jako przybyszów z Ameryki, ale mających mocne korzenie polskie. Mowa o Dorotce, Tomku Emilce i Alexie Wilk. Ten oto kwartet tworzy iście prawdziwą rodzinę wilków. Tworzą niesamowity zespół niczym stado wilków leśnych. Tytuł tekstu w pełni odzwierciedla atmosferę w ich rodzinie. Ale ad rem. Na początku poznałem Tomka wówczas jako szesnastoletniego chłopca, dziś męża i ojca rodziny. Nie wiem skąd, ale to już podczas pierwszego z nim spotkania pojawił mi się w głowie pomysł, aby określić go mianem „Biedo” i tak pozostało do dnia dzisiejszego. Myślę, że przydomek ten, nigdy nie odzwierciedlał jego sytuacji ani materialnej ani duchowej. Wręcz przeciwnie. W kolejnym etapie poznałem na początku jego wspaniałą narzeczoną, którą po pewnym czasie związałem ich sakramentem małżeństwa. Zanim jednak do tego faktu doszło, „Bieda” zobowiązał mnie, abym ją poznał osobiście i wyraził swoją opinię na jej temat. Było to lada nie lada wyzwanie z tej racji, że już wtedy obydwoje zamieszkiwali w USA. Dorotka, to iście anielska osoba, emanująca z niej nie tylko matczyna miłość, potrafi na tyle zjednywać sobie świat, że i wilki leśne stają się dla niej przyjazne i życzliwe.
- Odsłony: 153
Zapewne każdy rozumie pojęcie pasożyt, ale dla jasności warto na początku wyjaśnić, co to pojęcie konkretnie znaczy. Najogólniej rzecz ujmując pasożyt to organizm, który żyje kosztem innego organizmu (żywiciela), czerpiąc z niego składniki odżywcze lub schronienie i wyrządzając mu przy tym szkodę. Interesującym jest i to, a zarazem pewnego rodzaju tragedią, że pasożyt żyje w przekonaniu, iż jest żywicielem. Skąd nagle zrodziła się taka narracja dotycząca pasożytnictwa i w dodatku w Kościele katolickim. Otóż w dniu 18 czerwca 2026 roku, papież Leon XIV zatwierdził dekret o heroiczności cnót sługi Bożego ks. Júlio Marii de Lombaerde (1878–1944), belgijskiego misjonarza i założyciela trzech zgromadzeń zakonnych działających w Brazylii, którego nauka wydawać się dla wielu może jest zbyt kontrowersyjna. Według niego misja Kościoła jest nie tylko opieką duszpasterską, ale przede wszystkim walką intelektualną i potrzebą odważnych słów. To nie był typ duchownego fałszywego spokoju. Był polemistą, publicystą, kaznodzieją i organizatorem prasy katolickiej. Był też założycielem pisma katolickiego pod tytułem „Wojownik”. Według niego kapłan, to nie administrator czy neutralny animator społeczny, ale obrońca prawdy. Był tym kapłanem kiedy Kościół zmagał się z silną presją protestantyzmu, masonerii, spirytyzmu i liberalizmu religijnego, jego odpowiedzią na tę sytuację była turbofensywna apologetyka. Był młotem na różnego rodzaju prądy ideologiczne, w tym także na protestantyzm. Uważał, że w Kościele katolickim jest wiele pasożytów, którzy niczego dobrego nie wnoszą do Kościoła, a jedynie mu szkodzą.
- Odsłony: 249
Wszystkie nasze marzenia mogą się spełnić, jeśli tylko mamy odwagę je realizować. A przyszłość należy do tych, którzy wierzą w piękno swoich marzeń. I nie ważne ile masz lat, marzenia mogą być realizowane na każdym etapie życia. Nikt nie jest za stary na marzenia, tak jak marzenia nigdy się nie starzeją. Do jednych z moich marzeń było odwiedzić także ważny zakątek Ameryki zwany Alaską. Warto przy tym pamiętać, że biednym nie jest ten, kto nie ma ani grosza, lecz biedny człowiek to ten, który nie ma marzeń. Ja na ich brak nie narzekam. Wiele z nich spełniłem i wciąż je spełniam. Przede mną jest jeszcze ich wiele, i ufam, że zostaną one zrealizowane. To nieprawda, że ludzie przestają marzyć, ponieważ się starzeją, ale ludzie się starzeją, bo przestają marzyć. Jest faktem, że dochowanie wierności swoim marzeniom wymaga niekiedy ogromnej siły. Chciałbym już na początku radzić wszystkim, by Wasze marzenia były zawsze większe niż obawy i lęki. Dodatkową atrakcją tej wyprawy było pokonanie drogi autem w obie strony z Los Angeles na Alaskę co wyniosło niemal 17 tysięcy kilometrów w ciągu 12 dni. No cóż, podróż tysięcy mil zaczyna się od jednego kroku. A w przeliczeniu trochę ich było. Ilekroć naprawdę chcemy coś w życiu, znajdziemy sposób by to zrealizować, a jeśli nie chcemy lub tylko udajemy, że chcemy, to wtedy szybko znajdziemy wiele powodów na usprawiedliwienie rezygnacji. W tym potrzeba jest nieco fantazji, która niekiedy ma wysoką cenę. Mimo tego, warto realizować marzenia.
- Odsłony: 210
Zemsta od wieków fascynuje pisarzy i filozofów. To motyw przewodni wielu dzieł literackich. Najsłynniejszym polskim przykładem jest komedia Zemsta Aleksandra Fredry, w której konflikt o mur graniczny między Cześnikiem a Rejentem jest pretekstem do licznych intryg i humorystycznych sytuacji. Jakoś mocno zagościła wśród ludzi, której trudno się jej pozbyć. Często króluje w naszych umysłach, sercach, eliminując najpiękniejsze i najszlachetniejsze wartości. Nie ma groźniejszego przeciwnika niż ten, który pała żądzą zemsty, a ta nigdy nie przynosi takiej satysfakcji, na jaką liczymy. Pałających zemstą spotykamy dość często. Króluje ona w wielu relacjach nie dając spokoju, a wręcz wyniszczając wszystkie strony. Zemsta nigdy nie przynosi spokoju, jaki się pragnie dzięki niej zyskać. Nie ma lepszej zemsty, niż pozbawić kogoś znaczenia, uczynić go nicością. Operowanie zemstą jest jak prowadzenie negocjacji ze żmiją. Nigdy nie będziesz mieć pewności, czy ona dobrze zrozumiała, kogo ma ukąsić. Jeśli kiedykolwiek chcielibyśmy zastosować zemstę, wpierw wykopmy dwa groby, jeden dla siebie, drugi dla tego wobec kogo mamy zastosować zemstę. Zapominamy często o pewnej zasadzie, że zemsta sama na siebie ściąga porażkę. Tak więc skutek zemsty może stać się twoim udziałem. Nie daj Bóg, abyś kiedykolwiek zemstę nazywał sprawiedliwością. Nic bardziej głupiego i zgubnego. I nie wierz tym, którzy mówią, że zemsta jest słodka i masz do niej prawo, gdy ktoś Cię skrzywdzi. Masz prawo się bronić, ale nienawiść wyzwala zbyt dużą energię. Złą energię. Nigdy nie wiadomo, w jakim kierunku pomknie i w kogo uderzy. Może w ciebie?
- Odsłony: 296
Wielokrotnie szukamy sposobu, możliwości, rozwiązania, które doprowadzi do ujęcia serca drugiego człowieka. Każdy z nas dysponuje takimi możliwościami ponieważ został wyposażony w dwie nadzwyczajne wartości: dobro i uśmiech. Zarówno jedna jak i druga nie wymaga od nas nadzwyczaj ciężkiej pracy, wielkich umartwień i trudów, a które szczególnie dziś, w naszych czasach, bardzo są pożądane, potrzebne i skuteczne. Jedną z nich jest nasz uśmiech. Uśmiech rozprasza chmury nagromadzone w duszy. Uśmiech na twarzy pogodnej mówi o szczęściu wewnętrznym duszy złączonej z Bogiem, mówi o pokoju czystego sumienia, o beztroskim oddaniu się w ręce Ojca niebieskiego, który karmi ptaki niebieskie, przyodziewa lilie polne i nigdy nie zapomina o tych, co Jemu bez granic ufają. Uśmiech na twej twarzy pozwala zbliżyć się bez obawy do ciebie, by cię o coś poprosić, o coś zapytać - bo twój uśmiech już z góry obiecuje chętne spełnienie prośby. Nieraz uśmiech twój wlać może do duszy zniechęconej jakby nowe życie, nadzieję, że nastaną lepsze czasy, że nie wszystko stracone, że Bóg czuwa. Uśmiech jest nieraz tą gwiazdą, co błyszczy wysoko i wskazuje, że tam na górze bije serce Ojcowskie, które zawsze gotowe jest zlitować się nad nędzą ludzką.
- Odsłony: 256
Dzieci to niekończący się temat rozważań pisarzy, poetów, filozofów i psychologów. Świat oczami dziecka wydaje się dużo piękniejszy, radośniejszy. No po prostu: lepszy. Obchodząc święto bądź uroczystości związane z dzieckiem, dziećmi, niemal z automatu każdy z nas wraca do własnego dzieciństwa. Jedni mniej, inni nieco bardziej zapamiętali go, a wielu wprost z żalem bądź rozrzewnieniem wspomina ten miniony czas. Warto jednak sobie uświadomić, iż nie ważne ile mamy lat, ale jedno jest istotne, że dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się – ze wszystkich sił – tego, czego pragnie. Zbliżający się Dzień Dziecka uświadamia nam jego wartość i znaczenie dla Boga i człowieka. Znana perykopa biblijna przypomina nam choćby w jednej ważnej sprawie odnosząc się do osoby dziecka: „Jeśli nie staniecie się jak dzieci nie wejdziecie do Królestwa Bożego” (Mt 18,3). Podobieństwo do dziecka jest zatem zapewnieniem naszej wieczności. Mądrym i ze wszech miar słusznym jest powiedzenie, że rodzice trzymają ręce dziecka tylko przez chwilę, ale jego serce – na zawsze. Z drugiej strony, dziecko trzyma się rodziców w nadziei na otrzymanie dobrego wychowania, troski o jego dziś i jutro. Nie bez znaczenia to właśnie dzieci wielokrotnie dla nas stają się inspiracją do kreowania czegoś pięknego, prostego. Ich pedagogia zachowania odznaczająca się prostotą, szczerością, zwyczajnością często jest dla dorosłych zawstydzeniem. Dla wielu dorosłych, spontaniczność dziecka staje się wzorem i nauką. Edukacja płynąca z codziennej postawy dziecka jest dla dorosłych zawstydzeniem bądź wyzwaniem. Nie bez znaczenia powtarzamy, że ilekroć na świat przychodzi dziecko, świat jest tworzony od nowa.
- Odsłony: 277
Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca – to miłość macierzyńska. Ta miłość którą nosi każda matka, jest miłością nie do ogarnięcia przez nas. Każdy z nas miał to szczęście, że miał lub ma matkę, która stała się drogą naszego zrodzenia, wychowania, istnienia. W takim dniu jak dzisiejszy – Dzień Matki – nasze myśli, naszą wdzięczność, pamięć kierujemy w jej stronę. Zapewne wielu z nas swoimi myślami pobiegnie dziś do jej stóp, do jej obecności, do jej miłości, do jej serca i wyrozumiałości, by powiedzieć słowo: dziękuję. Ileż by można w tym miejscu przywołać pięknych określeń, wzniosłych słów, które razem wzięte i tak nigdy nie odzwierciedlą, czym była, czym jest i czym pozostanie nasza matka. Bo kiedy matka odwróci oczy od swojego dziecka, dziecko zaczyna błądzić i ginie w świecie pozbawionym miłości i ciepła. Być może w życiu niejednego z nas były takie chwile. I może wiele razy cały świat rzucał w nas kamieniami, to jeżeli mama stała po naszej stronie, nic nam się nie stało. Zapytamy może, dlaczego tak się działo? Otóż pamiętajmy, że każdą inną ludzką miłość trzeba zdobywać, trzeba na nią zasługiwać pokonując stojące na jej drodze przeszkody, tylko miłość matki ma się bez zdobywania i bez zasług, ona jest zawsze żywa, obecna, szczera i kochająca. Matka – to słowo, które oznacza miłość, miłość prawdziwą, która nie zdradza, to słowo, które oznacza wierność, które oznacza wielką ofiarę, nawet do śmierci, dla dobra dziecka.









