• nr08.jpg
  • nr05.jpg
  • nr06.jpg
  • nr02.jpg
  • nr01.jpg
  • nr07.jpg
  • nr03.jpg
  • nr04.jpg

Drodzy Bracia i Siostry, dziękujemy naszemu miłującemu Bogu, Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu, który zgromadził nas jako rodzinę wiary z okazji uroczystej beatyfikacji arcybiskupa Fultona J. Sheena, syna Illinois, Stanów Zjednoczonych Ameryki, a właściwie całego świata. Przekazuję wam ojcowskie pozdrowienia Jego Świątobliwości Papieża Leona XIV, który raduje się z beatyfikacji swojego rodaka i brata w biskupstwie. Módlmy się za duszpasterską wizytę Ojca Świętego we Francji, która rozpoczyna się jutro. List apostolski Papieża Leona, ogłaszający, że arcybiskup Fulton Sheen może odtąd być nazywany błogosławionym, opisuje arcybiskupa jako „niestrudzonego głosiciela Ewangelii za pośrednictwem nowoczesnych środków komunikacji oraz gorliwego pasterza ożywianego zapałem misyjnym”. Spośród wielu jego cnót i posług szczególnie wyróżniają się dwie: to, że był ewangelizatorem, czyli głosicielem Ewangelii, oraz pasterzem misyjnym. Nie dziwi zatem, że trzy czytania liturgiczne dzisiejszej Mszy Świętej podkreślają misję ewangelizacji. To właśnie dlatego, że był gorliwym i twórczym ewangelizatorem oraz orędownikiem misji, Fulton Sheen zostaje nazwany błogosławionym, czyli szczęśliwym. Niektórzy z nas mogą jednak zadawać sobie pytanie: „Co jest błogosławionego w głoszeniu Ewangelii i wyruszaniu na misję?”. Wielu ewangelizatorów i misjonarzy, od początków Kościoła aż po nasze czasy, doświadczało odrzucenia, a nawet prześladowania. Dlaczego więc ogłaszamy Fultona Sheena błogosławionym? A może jest błogosławiony dlatego, że był gwiazdą radia i telewizji, znanym pisarzem, którego śledziły miliony wielbicieli, oraz podróżnikiem przemierzającym świat w czasie, gdy pełnił funkcję krajowego dyrektora Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary? Pytanie jednak pozostaje: jakim błogosławieństwem dzieli się z nami misyjny ewangelizator, arcybiskup Fulton Sheen? Spośród wielu wymiarów błogosławieństwa chciałbym skupić się na dwóch, wskazanych przez nasze dzisiejsze czytania liturgiczne i potwierdzonych w życiu oraz misji błogosławionego Fultona Sheena. Po pierwsze, misyjny ewangelizator jest błogosławiony darem komunii z Jezusem. Jak wyraźnie mówi Ewangelia, Zmartwychwstały Pan wybiera i posyła swoich przyjaciół, aby głosili Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Błogosławiony jesteś, gdy sam Pan cię dostrzega, wybiera i posyła! Wybrać samego siebie i iść tam, dokąd samemu chce się iść, nie jest misją i nie jest błogosławieństwem.

Ojcze Święty. Z szacunkiem dla urzędu, który został Ci powierzony jako następcy św. Piotra, oraz w jedności z Kościołem, który Chrystus zbudował na apostołach, zwracam się do Ciebie z tym listem otwartym. Nie robię tego lekkomyślnie. To, co skłania mnie do publicznego wypowiedzenia tych słów, to troska, która ostatecznie przewyższa wszelkie inne względy kościelne: zbawienie dusz. Salus animarum suprema lex — zbawienie dusz jest najwyższym prawem. Moje pytanie jest i proste, i poważne: czy proces synodalny rzeczywiście pomaga przybliżyć dusze do Chrystusa i do zbawienia wiecznego? To dla mnie pytanie decydujące. Ojcze Święty, w pełni zdaję sobie sprawę, że Urząd Piotrowy wiąże się z odpowiedzialnością, o której osoba spoza tego urzędu może jedynie snuć domysły. Właśnie dlatego piszę te słowa, nie z braku szacunku dla urzędu papieskiego, ale z miłości do tego urzędu. Piotr otrzymał bowiem od Chrystusa nie tylko zadanie jednoczenia braci, ale także umacniania ich w wierze: „…a ty, gdy się kiedyś nawrócisz, utwierdzaj braci swoich.” W końcu światu na niewiele zda się Kościół, który jedynie powtarza to, co świat sam już myśli. Potrzebuje on Kościoła, który z miłością, ale bez strachu, wskazuje mu na Chrystusa. Moje wątpliwości dotyczące Synodu o synodalności należy rozpatrywać w tym świetle. A zastanawiam się przede wszystkim, co to wszystko oznacza dla zwykłego wiernego, który od swojego Kościoła nie oczekuje niekończącego się procesu, lecz jasności w sprawie drogi do Boga. Ten list nie jest zatem oskarżeniem wobec konkretnych osobom. Nie chcę też odmawiać dobrych intencji wielu osobom, które szczerze zaangażowały się w proces synodalny. Dobre intencje zasługują na uznanie, jednak nie zwalniają nas z obowiązku zbadania owoców. W tym celu sam Chrystus dał nam proste kryterium: „Po owocach ich poznacie”. Dlatego uważam, że po latach synodalnych konsultacji, spotkań, raportów i dokumentów nadszedł czas, by z pełną otwartością zapytać o te owoce. Nie z cynizmu, ale z miłości do Kościoła. Nie z nostalgii za wyidealizowaną przeszłością, ale z troski o jego przyszłość. I nie po to, by toczyć wewnątrzkościelną walkę polityczną, ale dlatego, że za wszystkimi tymi dyskusjami znajduje się rzeczywistość, która jest nieskończenie ważniejsza: wieczne zbawienie dusz, które Chrystus powierzył swojemu Kościołowi. W tej trosce, przedstawiam Ci Ojcze Święty, następującą refleksję.

SZANOWNI PAŃSTWO! Wprawdzie trwa czas wakacyjny, czas urlopów, to aktywność Państwa zainteresowanych publikacją tekstów na łamach naszego czasopisma „Pedagogika Katolicka” jest żywa i intensywna. Większość tekstów złożonych do dnia dzisiejszego, do kolejnego numeru czasopisma (39(2/2026) jest już po pozytywnym zrecenzowaniu. Wciąż otrzymujemy od wielu osób zapytania dotyczące możliwości składania tekstów artykułów do najbliższego numeru. Na chwilę obecną, jeszcze istnieje taka możliwość. Wiemy, że ilość tekstów w danym numerze jest ograniczona. Niemniej, jeśli ktoś jest bardzo zainteresowany złożeniem tekstu do druku, w najbliższym numerze, warto aby dołożył starań – mimo czasu wakacyjnego - i przesłał tekst przygotowany według wymogów redakcyjnych, zamieszczonych na stronie www.pedkat.pl  Wprawdzie informacja zamieszczona na tej stronie mówi, że teksty do druku najbliższego numeru można składać do 20 czerwca, to jednak ostatecznie o przyjęciu artykułu decyduje kolejność zgłoszonych, a których liczba do danego numeru jest ograniczona. Tekst artykułu ma liczyć 21-25 tysięcy znaków bez spacji. Istotnym pozostaje przesłanie wraz z tekstem foto autora (kolorowe, formatu legitymacyjnego o bardzo dobrej rozdzielczości}. Prosimy nie przysyłać innych foto twarzy, gdyż drukarnia nie przyjmie do druku.

Warto na początku zaznaczyć, że samotność to obiektywny stan fizycznego przebywania w pojedynkę, podczas gdy osamotnienie to subiektywne, bolesne uczucie odizolowania i braku głębokich więzi emocjonalnych, które może wystąpić nawet w tłumie. Samotność to sytuacja, w której wokół nas nie ma innych ludzi lub przebywamy sami z wyboru. Jej charakter bywa często neutralny lub pozytywny. Daje przestrzeń do życia w pojedynkę, do odpoczynku, refleksji, samorozwoju i budowania relacji z samym sobą. Natomiast osamotnienie to poczucie opuszczenia, niezrozumienia i braku bliskiej więzi z drugą osobą. Zawsze ma charakter pejoratywny i bolesny. Wiąże się z cierpieniem psychicznym, ma wymiar emocjonalny i subiektywny – można go doświadczać, siedząc w grupie znajomych lub w rodzinie. Biorą pod uwagę skalę zjawiska samotności i osamotnienia Wyższa Szkoła Ekonomiczna w Stalowej Woli i Fundacja Campus w Stalowej Woli zaplanowali na dzień 17 listopada 2026 roku (wtorek), od godz. 9:00 zorganizowanie Międzynarodowej Konferencji Naukowej na temat: „Samotność i osamotnienie nie jedno mają imię”. Uczestnikami konferencji może być każdy, któremu bliska jest tematyka konferencji. Zgłoszenia na konferencję może przesyłam poprzez stronę internetową www.pedkat.pl zakładka KONFERENCJE. Ostateczny termin zgłoszeń upływa w dniu 15.11.2026 roku. Serdecznie zapraszamy.

Jeśli jesteś chrześcijaninem, a przynajmniej za takiego się uważasz, jeśli jesteś katolikiem, a przynajmniej tak zostałeś wychowany, jeśli jesteś Polakiem, a przynajmniej takie masz pochodzenie, jeśli jesteś człowiekiem zdroworozsądkowym, jeśli jesteś mądrym człowiekiem i umiesz wybierać, jeśli jesteś młodym i masz świadomość, że młodość szybko minie, jeśli jesteś dorosłym i wiele już lat przeżyłeś, jeśli jesteś zatroskany o swoje zbawienie, jeśli jesteś człowiekiem poprawnie myślącym, jeśli jesteś patriotą, jeśli jesteś dobrze wychowany, jeśli planujesz swój kolejny czas, jeśli jesteś człowiekiem otwartym, jeśli jesteś człowiekiem podejmującym szlachetne wyzwania, jeśli jesteś tym, który walczy z lenistwem, jeśli jesteś gotowy do poświęceń, jeśli jesteś osobą nadziei, to weź teraz swój kalendarz i zaplanuj pielgrzymkę do Gietrzwałdu, gdzie Matka Boża objawiła się w 1877 roku, gdzie Polska była wówczas pod zaborami i w niewoli, gdzie Maryja dla każdego z nas – a więc i dla Ciebie Drogi Polaku – zostawiła specjalne przesłanie. To były jedyne objawienia w Polsce jakie zatwierdzała Stolica Apostolska. To jest miejsce, gdzie ludzie wiary przychodząc tutaj, powierzając swoje życie, swoje sprawy, doznają wielkiej pomocy. Zatem jeśli jeszcze nie stanąłeś na tej Gietrzwałdzkiej ziemi, nie zwlekaj, lecz już dzisiaj zaplanuj swoją pielgrzymkę. I nie ważne, czy będzie ona odbyta autokarem, autem, rowerem, pieszo, to już dziś ją zaplanuj.

Pamiętaj: nie ma dróg na skróty do miejsc, do których warto dotrzeć. Iść, biegnąć, pielgrzymować, podróżować – to wędrowanie. Zazwyczaj określane, jako wędrowanie przez życie. Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko. Bo życie to nie problem do rozwiązania, lecz rzeczywistość do doświadczenia. Wielu powiada, że życie zaczyna się tam, gdzie kończy się strach. Życie to nieustanna podróż, pełna nieprzewidywalnych zakrętów i wyzwań. Jednak nawet w najtrudniejszych chwilach, możemy odnaleźć iskierkę nadziei, która przynosi światło w ciemności. Czasami wystarczy jedno zdanie, by pobudzić nasze myśli, odkryć nowe perspektywy i zmienić nasze podejście. Dość często starsi i doświadczeni życiem radzą młodszym przypominając, aby żyli tak, by owa wędrówka zawsze ku zgodzie zmierzała a w sercach napotkanych bliźnich dobrymi uczynkami się zapisywała. Doświadczeni wędrowicze radzą, aby zanim ruszy się w drogę, wyznaczyć sobie jasny cel wędrówki, a wówczas szybciej dojdziemy. Z drugiej strony by nie był to maraton odbierający dech w płucach, bowiem pozbawi nas dalszego wędrowania. Chociaż wielu uważa, że życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach. Zatem może warto wybierać krótsze dystanse, a dalej zajdziemy, więcej dokonamy. Każdego ranka, gdy otwierasz oczy rozpoczynasz wędrówkę w nowy dzień, który niewiadomą jest. A droga życia z wielu poranków się składa, a każdy z nich tajemnicą jest. Musisz więc podejmować decyzje w którym kierunku chcesz iść. Nieraz trzeba losowi na przeciw wyjść i pomóc szczęściu w życie wkroczyć.

Zapewne wszyscy dobrze pamiętamy luty 2022 roku. W Polsce, a szczególnie na granicy wschodniej tuż po napaści Rosji na Ukrainę, powstał wielki ruch, zryw pomocowy uciekającym Ukraińcom. Po kilku godzinach, od momentu tego wydarzenia wraz z grupą młodych Polaków pojechałem z pomocą żywnościową na granicę w okolice Medyki. Jak dobrze pamiętam w błyskawicznym tempie zorganizowałem w kilku piekarniach w okolice Stalowej Woli, setki drożdżówek by je przekazać uciekającym matkom, dzieciom. Ten wielki zryw dobroci, współczucia, zryw pomocowy jaki wtedy zobaczyłem, zapewne już nigdy więcej nie zobaczę. W kolejnych dniach, niemal codziennie, na miarę możliwości organizowałem kolejną pomoc. Zdarzyło się też, że jedna z rodzin z Ukrainy prosiła o przewóz ich do Szczecina. Dysponując wówczas nieco większym samochodem zabrałem czwórkę dzieci wraz z ich rodzicami i przewiozłem do Szczecina. Rodzinę tę przyjął pod opiekę Ksiądz Arcybiskup Andrzej Dzięga, ówczesny ordynariusz diecezji szczecińsko-kamieńskiej, zapewniając jej zakwaterowanie, wyżywienie i opiekę medyczną, a w nieco późniejszym czasie zatrudnienie dla ojca rodziny. Gdy następowała dalsza eskalacja wojny, zorganizowałem na własną rękę kolejnych sześć transportów pomocy, którą zawiozłem do Buczy, Tarnopola, Lwowa i na front wojny. Była to pomoc w postaci żywności, leków, odzieży i używanego samochodu terenowego, kupionego w celu dostarczenia go na sam front wojny. Ilekroć wybierałem się z pomocą, wielu wprost twierdziło, że jestem daleko nieroztropny jadąc na pole walki. Być może, będąc kiedyś żołnierzem odbywającym zasadniczą służbę wojskową, nabyłem odwagi, która w tym czasie była potrzebna. Zawsze powtarzałem, że Boża Opatrzność czuwa, zwłaszcza, że realizowałem to, do czego On nas zawsze zachęca.

Jako katolicy dobrze wiemy, że rozmowy o wolnomularstwie nie należą do najłatwiejszych. Kto ośmieli się skrytykować masonerię lub zechce sprawdzić, czy jej zamiary są rzeczywiście zgodne z licznymi jej publicznymi deklaracjami, spotyka się z brutalną kontrą postępowych środowisk: „Pomagają biednym, zbierają fundusze na chore dzieci, a do tego odwołują się do symboli chrześcijańskich. Zachęcają do samodoskonalenia i zdobywania wiedzy. Są wykształceni, ambitni, przedsiębiorczy, a przy tym pełni empatii. A wy, fanatyczni katotalibowie widzicie wszędzie spiski i doszukujecie się zła tam, gdzie go nie ma. Wasze irracjonalne i zacofane podejście jest po prostu śmieszne! To nie średniowiecze, już czas wyrzucić wasz szkodliwy zabobon na śmietnik historii!”. Uważam, że wypada nam dowodzić niesłuszności tych oskarżeń. W tym celu powinno się, w oparciu o fakty i rzetelne źródła, krok po kroku rozpracować złożony problem masonerii. Aby lepiej poznać jej filozofię, założenia i cele, poszukajmy odpowiedzi na pytanie o naturę wolnomularskiego Absolutu. Czy Stwórca, w którego wiarę deklarują masoni, jest tożsamy z Bogiem chrześcijan? A może przyjmuje zgoła odmienne imię? Studiując literaturę wolnomularską czytelnik z pewnością dostrzeże częste odwołania do Absolutu, Stworzyciela. Pierwszym, naturalnym skojarzeniem jest w tym wypadku Jahwe, Bóg Izraelitów, a później chrześcijan – teksty te powstawały bowiem najczęściej w Europie bądź Stanach Zjednoczonych, w których dominowała wiara w Jezusa Chrystusa. Autorzy tych pism posługują się terminem „Bóg”, unikając jednak nadania mu konkretnego imienia. Wybitny historyk literatury, prof. Tomasz Chachulski w swojej pracy „Poezja religijna masonów polskich epoki oświecenia – rekonesans” podaje najczęstsze określenia owego bóstwa: […] najczęściej przywoływanym określeniem jest „Budownik”: Wielki Budownik [...], Budownik Światów [...], Budownik natury, Budowniczy [...], Wielki Architekt, Boska Istota, Istność, Przedwieczna Istność [...], Najwyższa Istność, Wieczna Istność, Twórca natury [...], Sprawca natury, Wielki Ojciec przyrodzenia [...], Najwyższy [...], Władca świata [...] i podobne. [...] Niebo bądź Niebiosa [...] Opatrzność. Imię Jezusa Chrystusa w tym kontekście, jest w twórczości masońskiej starannie omijane. W optyce ars regiae Chrystus pojawia się zwykle jako mądry człowiek, nauczyciel, mistrz tajemnej wiedzy. Nierzadko zrównywany jest On z Buddą lub Mahometem. Wziąwszy pod uwagę, że masoni w wielu swoich publikacjach na przestrzeni wieków potępiali ateizm, a wolnomularze romańscy są w jawnej opozycji do Kościoła katolickiego, należy postawić pytanie: kim lub czym jest owa „Wieczna Istność”?

Loże korporacyjne mularzy, od których większość badaczy rozpoczyna rodowód nowożytnej masonerii, cechował zdecydowany katolicyzm. Ich stare rozkazy mówią o tym, że należy „czcić Boga i Kościół”, a każde spotkanie kończyć modlitwą do „Boga Wszechmogącego i do Jego Matki, słodkiej Dziewicy Maryi. „Zaciętym katolicyzmem korporacji tłumaczono niechęć, jaką okazywała im hugenocka królowa Elżbieta, która w 1558 r. zabraniała im urządzania zebrań niezgodnych z prawem. Dwieście lat później zebraniom tym przewodniczyli, z wielką okazałością, członkowie dworu. Ten fakt jest już znakiem zmian, jakie musiały zajść w korporacjach, w dziedzinie podejścia do wiary katolickiej. Głównymi założycielami Wielkiej Loży Angielskiej byli protestanci. Nie tylko świeccy, jak np. G. Payne, lecz także duchowni, wpływowi duszpasterze i uczeni luterańscy: Anderson był pastorem i doktorem teologii, Desaguliers był kapelanem osobistym księcia Walii, późniejszego Jerzego II. Niektórzy badacze dziwili się, że „wojujący duchowni, żyjący swą religią, mogli stać się krzewicielami stowarzyszenia, którego podstawy mogły były być raczej dziełem filozofów”. Odpowiedzią są słowa: „ukrytym celem Andersona i jego wspólników było przeprowadzenie po cichu wolnomularstwa katolickiego pod wpływy protestantyzmu”. Opracowana przez dr J. Andersona, na zlecenie Wielkiej Loży Anglii, w 1723 r. „Konstytucja dla wolnomularzy, zawierająca historię, obowiązki i przepisy najstarszego i najszacowniejszego bractwa, na użytek lóż” (zwana później przez masonów „Starymi Przepisami” - „Old Charges”) stała się fundamentalnym dziełem światowego wolnomularstwa. Pierwszy punkt „Konstytucji” nosi tytuł: „O Bogu i Religii” („Of God and Religion”) i zawiera następujące rozporządzenie: „Mason zobowiązany jest na podstawie swego tytułu do posłuszeństwa prawu moralnemu, a jeżeli dobrze rozumie sztukę (masońską), nie będzie nigdy głupim ateuszem ani libertynem bez religii. W dawnych czasach obowiązaniu byli Masoni w każdym kraju wyznawać religię swej ojczyzny lub narodu, jakakolwiek ona nie była. Lecz dzisiaj, zostawiając każdemu jego opinie osobiste, uważa się za stosowne, zobowiązać ich jedynie do zachowania tej religii, na którą wszyscy się zgadzają. Polega ona na tym: być dobrymi, szczerymi, skromnymi i ludźmi honoru bez względu na nazwę i wyznanie każdego z osobna. Wynika stąd, że Masonia jest ogniskiem połączenia i środkiem zawiązania szczerej przyjaźni między ludźmi, którzyby inaczej nigdy nie mogli się stać z sobą przyjaciółmi.”

Nowe konferencjeKonferencje naukowe to kluczowe wydarzenia dla badaczy, studentów i praktyków, służące prezentacji wyników badań oraz wymianie wiedzy w określonej dziedzinie. Są one, obok publikacji, podstawową formą komunikacji naukowej. Standardowy referat trwa zwykle od 15 do 20 minut, choć popularne stają się też krótsze formy, jak sesje posterowe czy minireferaty. Spotkania te pozwalają na poddanie swoich wyników dyskusji ekspertów oraz nawiązanie współpracy badawczej. W Polsce udział w konferencjach (szczególnie jako prelegent) jest punktowany i wlicza się do dorobku naukowego zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Edukacji i Nauki. Warto pamiętać, że wyróżniamy konferencje międzynarodowe, ogólnopolskie, uczelniane, regionalne i lokalne. W roku akademickim 2026/2027 proponujemy Państwu udział w międzynarodowych konferencjach naukowych. Ich terminarz jest podany niżej. Zgłoszenia na konferencję odbywają się poprzez stronę internetową www.pedkat.pl zakładka KONFERENCJE. Wszystkich zainteresowanych prosimy o zapoznanie się z ich tematyką i terminem zaplanowania. Czynni uczestnicy konferencji mają pierwszeństwo opublikowania artykułu naukowego wygłoszonego podczas konferencji w wydawanym przez nas czasopiśmie „Pedagogika Katolicka”. Każdy uczestnik konferencji otrzymuje certyfikat.

Copyright © 2012. All Rights Reserved

Podczas analizy kasyn przy pracy z zasobami kasynowymi należy zwrócić uwagę na zasady, dlatego analiza jest pomocna. Porównując różne opcje, czytelnicy korzystają z vavada podczas porównywania kasyn. Takie podejście zmniejsza niepewność.

Aptekapoland24

Słownik gracza: licencja, KYC, RTP

Zanim zapytamy, jakie jest legalne kasyno online w polsce, uporządkujmy terminy. Kasyno legalne online = licencja, KYC, przejrzystość wypłat. Wybór ułatwia lista legalnych kasyn online z niezależnymi recenzjami. Gdy planujemy kasyno na pra, szukajmy jasnych limitów i poradników. Dobre kasyno inte nie ukrywa opłat i publikuje kontakty do organu licencyjnego. W sekcji legalne gry na pieniądze oczekujmy prostych przykładów. Automaty to emocje — ale maszyny onlin z audytem są przewidywalniejsze. W kategoriach branżowych wyróżnia się też legalne kasyna internetowe, co pomaga klasyfikować oferty i oddzielać je od marketingu, gdy mówimy o legalne internetowe kasyno w ujęciu praktycznych standardów.

Если вы любите русское порно, то переходите и смотрите самое сочное и классное!
Graj w swoje ulubione gry w coolzino kasyno i wygrywaj atrakcyjne nagrody.
Spróbuj szczęścia w cazeus i ciesz się różnorodnością gier kasynowych.
Choosing the best CS2 launch settings ensures maximum stability across different resolutions.
W ofercie gier zręcznościowych Chicken Road wyróżnia się prostą mechaniką polegającą na podejmowaniu decyzji w odpowiednim momencie.
Choisissez le meilleur casino en ligne qui accepte Mastercard pour profiter de paiements rapides, d’une sécurité optimale et d’une expérience de jeu fluide.