- Odsłony: 1024
Już słyszę chóralną odpowiedź: ależ oczywiście!!! A wiesz co znaczy lepiej żyć? Z tym już nieco problem. Posypia się różne odpowiedzi, dotyczące wielu kwestii. Niby wszyscy chcemy żyć w lepszym świecie, i to jak najszybciej. Nie bez znaczenia ludzie robią karierę, proponując receptę na wszystko. A jest taka? O naiwności. Wprawdzie już nieco przeżyłem lat, ale nie spotkałem recepty dobrej na wszystko. Czyli? Nie ma. Tu i ówdzie można spotkać modne pomysły, by problemy tego świata rozwiązać za pomocą nowoczesnych technologii. Pięć dekad temu Alvin Toffler sugerował, że rozpowszechnienie komputerów domowych zlikwiduje patologie kapitalizmu. Byli i tacy co sugerowali, że biedę można zlikwidować za pomocą telefonu komórkowego. Jeszcze inno uważali, że kluczem do uniknięcia katastrof będzie zastosowanie inteligentnej technologii. No i jak sprawa się miewa? Wystarczy spojrzeć na szpalty gazet, dzienników, periodyków. Dramat, tragedia niemal w każdym wydaniu. Więc jak lepiej żyć?
- Odsłony: 1022
Co przede wszystkim oznacza nadzieja? Czy to, że złożone nam obietnice kiedyś się spełnią? Czy dotyczy to tylko wielkich obietnic – życia wiecznego – które składa nam Bóg?, czy także tych małych obietnic, które sobie czasami po ludzku składamy? Zapewne w każdej z tych sytuacji uruchamiamy nadzieję. Czym ona właściwie jest? To cnota, która mocno wiąże się z czekaniem, także z taką radością na to, co będzie na końcu. Myślę jednak, że nadzieja najbardziej widoczna jest w sytuacjach granicznych. A tych jest wiele, niemal codziennie. Ciekawym jest i to, że nadzieję kojarzymy z kolorem zielonym. Nieprzypadkowo z tym samym kolorem kojarzy się nowe życie. Bo nadzieja to właśnie szansa na nowe, lepsze życie. Każdy czas, także ten lipcowy, letni, wakacyjny, urlopowy jest czasem nadziei. Ileż to nadziei łączymy z tym czasem, z tym okresem roku. W sumie bywało z tym bardzo różnie. A ja wierzę w nadzieję! To nie żart. Ktoś zapyta – czego ona ma dotyczyć? Dotyczy naszego życia. Bowiem każdy dzień stwarza każdemu z nas okazję do spełnienia jakiejś nadziei. No chyba, że nie chcemy niczego nowego. Ja wierzę w nadzieję, ja ją mam i staram się nią dzielić.
- Odsłony: 1085
Dawno, dawno temu, na oceanie istniała wyspa, którą zamieszkiwały emocje, pragnienia i ludzkie cechy: Bogactwo, Duma, Smutek, Dowcip. A wszystkich razem łączyła Miłość. Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa zatonie. Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze opuścić wyspę. Tylko Miłość postanowiła trwać do ostatniej chwili, by pomóc wszystkim załadować się na statki. Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu, Miłość poprosiła o pomoc. Pierwsze podpłynęło Bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała: Bogactwo, czy możesz mnie uratować? Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności. Nie ma pośród nich miejsca dla ciebie - odpowiedziało Bogactwo.
- Odsłony: 1272
Co to znaczy? Dobre zdrowie? Odwzajemniona miłość? Pieniądze? Spokój o jutro? Ale czy w ogóle szczęście może znaczyć jedno? Jedną sytuację? Przecież co innego powie bezdomny, a co innego prezes rafinerii. Na dodatek szczęście jednego bywa nieszczęściem innego. Łup dla złodzieja to szczęście, ale dla właściciela jest stratą. Jednym słowem, „być szczęśliwym” to temat rzeka, temat morze. Co tam morze, to temat ocean! Mamy tendencję do tego, żeby szukać szczęścia gdzieś daleko – za górami, lasami, za oceanem. Tak jak to się dzieje w bajkach. Wydaje nam się, że musimy przebyć szmat drogi, żeby znaleźć miłość, ciepło, spełnienie. O szczęściu i jego braku napisano już opasłe tomy. Wszystko już było o szczęściu, tylko jakoś nikt raz na zawsze nie powiedział: to jest szczęście, koniec i kropka. W takim razie może zrobić sprawny unik i zacytować zespół „Dżem”, kiedy śpiewa, że „w życiu piękne są tylko chwile” ufając, że to właśnie o szczęściu.
- Odsłony: 991
Niby kto, a może co? Zegar chodzi, choć nie ma nóg i kręci się jak ogłupiały. Kot chodzi, lecz niechętnie, Woli odpoczywanie, choć nie wieczne. Diabeł chodzi, i czasem mu wyjdzie to lub owo – najczęściej mu wychodzi z człowiekiem. Bóg nie chodzi, choć idzie mu jak po maśle. Tylko człowiek chodzi, dlatego, że o coś mu idzie. W ten chodzony sposób człowiek rozumie siebie od dawna. Jako chodziarz, pozostający stale w drodze, pielgrzym, wędrowiec, włóczęga, turysta, żebrak, myśliwy. Przechodzi przez most lub rzekę czasu, idzie przez życie, ku śmierci, by zajść tam, po drugiej stronie. No cóż – można powiedzieć, że przejściem jesteśmy i drogą. O co więc chodzi, że ciągle idziemy? Szczególnie teraz, w wakacje, na urlopie – to może wiemy dokąd i po idziemy. Ale czy tak jest zawsze? Idziemy – my wieczni chodziarze. Choć nie wiadomo skąd i dokąd, nie możemy nie iść, nogi same niosą. Hen przed siebie. Filozofia człowieka rzecz można jest filozofią chodzenia. Ponieważ tak długo jak jesteśmy, pozostajemy w marszu, i nie wiadomo, który krok człowieka jest krokiem ostatnim, zamykającym wędrówkę w miejscu pod niebem, a zrozumieć człowieka można tylko w drodze – nie jest to rzecz łatwa ująć człowieka. Czy możemy zrozumieć człowieka tylko w chodzie?
- Odsłony: 993
Że warto mieć przyjaciół to rzecz oczywista. Tak mówi historia ludzkich doświadczeń. Rzeczywiście. Dobrze by było mieć przyjaciół na wszystko. Na śmiech. Na łzy. Na rozpacz. Na ból. Na smutek. A najlepiej jednego, który potrafi z nami być na każdym etapie, na każdej strunie naszego życia i w każdym dniu. To duża sztuka towarzyszyć innym w smutku, rozpaczy czy żalu. Stworzyć taką platformę, która pomieści wszystko. Jest taki zwrot po angielsku, który najlepiej oddaje empatyczną istotę przyjaźni: „hold the space” (trzymaj przestrzeń). Że ten nasz przyjaciel potrafi z nami być niezależnie od kontekstu, sytuacji, stanu, okoliczności. Potrafi stworzyć ramy, o które możemy się oprzeć, a nawet czasem zawiesić. Ramy, które nas podtrzymają, dadzą poczucie bezpieczeństwa. W których zmieści się łza, krzyk, a jak trzeba i szał rozpaczy. Dobrze mieć takich przyjaciół. Ale jeszcze lepiej mieć takich, którzy oprócz tamtych kolców pomieszczą złoto. Takich, którzy będą towarzyszyć nam w sukcesach, radościach, wygranych, powodzeniach. Którzy podniosą z nami trofeum, przyniosą wino i będą się grzać z nami przy blasku radości.
- Odsłony: 1302
Co za pytanie? Przecież każdy chciałby być mądrym i pewno za takiego się każdy uważa. Ale czy zawsze mamy podstawy ku temu by określać się mądrym? Czy rzeczywiście jest tak, że mamy tylko samych mądrych? Bynajmniej! Pierwszą i najważniejszą lekcję mądrości otrzymałem od mojego księdza proboszcza. Miałem wtedy dziewięć lat i chciałem księdzu proboszczowi zaimponować swoją wiedzą. Mój ksiądz proboszcz wykazał się wielką mądrością. Mądrości dotyczą aż cztery dary Ducha Świętego: dar mądrości, rozumu, rady i umiejętności. Wszystkie one pomocne są człowiekowi do zgodnego z zamysłem Bożym przeżycia swoich dni na tym świecie. Po to, by cieszyć się wspaniałym życiem wiecznym, przygotowanym nam przez Pana Boga. Te cztery dary dotyczą naszych chrześcijańskich głów, naszych umysłów. Do obrony naszej mądrości i umiejętności jej zastosowania w życiu Pan Bóg dodał nam niezbędne przymioty i postawy. Dar męstwa, dar bojaźni Bożej i dar pobożności. Człowiek mądry ma umiejętność rozróżniania dobra i zła. Żeby mógł skorzystać z tej umiejętności, musi posiąść również zdolność odróżniania prawdy od fałszu.
- Odsłony: 1263
Jest to jedna z tajemnic dziejów zbawienia. Ludzie nie lubią, gdy Bóg przemawia do nich przez rodaków. Odrzucają wówczas orędzie Boga i tego, który je przekazuje. Nie są w stanie zatrzymać się nad mądrością przekazanego słowa, lecz oceniają je według posłańca. Powtarza się to zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie, a obecnie trwa nadal w Kościele. Jaki jest mechanizm tego działania? Na pewno ma tu do powiedzenia coś psychologia. Słowa ludzi mierzymy tą skalą, jaka obowiązuje w środowisku, z którego pochodzą. Tak zareagowali mieszkańcy Nazaretu, mierząc Jezusa miarą znanego im Józefa: „Czy nie jest to syn Józefa?”. Przywiązani do własnej skali oceny, nie byli w stanie zrozumieć, że mają do czynienia z Synem Boga. Równie często do głosu dochodzi pragnienie korzystania z przywilejów. Tę motywację swych rodaków ujawnia Jezus, gdy głośno wypowiada ich ciche żądanie: „dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum”. Walka o przywileje to część walki o byt i znacznie częściej dochodzi do głosu niż sądzimy. Ona też uruchamia w ludziach motor wielu dramatów — zwykłą zazdrość.
- Odsłony: 1076
W zdominowanym przez systemy totalitarne XX wieku naukowcy i badacze uciekali na Zachód, by móc wykonywać swoją pracę. Wpływ tamtych ludzi na obecny stan wiedzy naukowej jest oszałamiający. Dziś, w czasach miękkiego totalitaryzmu może dojść wkrótce do sytuacji, w której naukowcy będą obierali odwrotny kurs, podążając na Wschód, do miejsc takich jak Collegium Intermarium”. W takich słowach o założonej nowej uczelni, napisał Rod Dreher – amerykański pisarz i publicysta, autor słynnej książki „Opcja Benedykta”, która na łamach „The New York Times” została uznana za najważniejszą i najszerzej dyskutowaną książkę religijną dekady. Ogromny entuzjazm towarzyszący inauguracji, w trakcie której głos zabrało ponad 40 wybitnych naukowców, polityków, sędziów i publicystów z całego świata, wywołał też mobilizację przeciwników naszego projektu. Nie potrafiąc podjąć merytorycznej krytyki, próbowali oni wbrew faktom przypiąć ideologiczne etykietki niektórym wykładowcom. Przodowały w tym polskie media skrajnie lewicowe, a wtórowały im negatywnie nastawione do naszego kraju media rosyjskie. Nawet udział dziennikarza amerykańskiego „Newsweeka” Josha Hammera w roli jednego z moderatorów konferencji inaugurującej nowy uniwersytet nie przeszkodził w napisaniu paszkwilu dziennikarzom polskiego tygodnika, który na mocy udzielonej kilkanaście lat temu licencji posługuje się tą samą nazwą. Stwierdzili oni, że pochodzący z ponad 20 krajów wykładowcy naszej uczelni to wyłącznie „neoendecy”, „wszechpolacy” i „fundamentaliści”.
- Odsłony: 1343
Należy zauważyć, że swoistego rodzaju naturalną rzeczą jest, iż wiosenny czas jaki obecnie przeżywamy z wielu powodów jest czasem miłym, radosnym, pełnym optymizmu, wdzięku, nadziei. Przeżywamy w tym okresie wiele wspaniałych wydarzeń mających charakter radości, nadziei, choćby wspomnieć Święta Wielkanocne. Ponadto święta i uroczystości przypadające w tym okresie również niosą w sobie ładunek pozytywnej energii budującej ducha, postawę optymizmu i stanowią rękojmię sukcesu. Jest też faktem, że informacja jaką otrzymaliśmy w dniu dzisiejszym – w Dzień Matki – jest dopełnieniem tego wymiaru wiosennego. Byc może jest to także zasługa i mojej Mamy, która jest już w innej Rzeczywistości i w ten dzień sprawiła nam radość poprzez orędownictwo u Pana. Otóż chcemy Państwa poinformować, że starania związane z włączeniem naszego czasopisma „Pedagogika Katolicka” do międzynarodowej bazy czasopism naukowych zwieńczyły się sukcesem. Od dzisiaj nasz periodyk został zatwierdzony i włączony do międzynarodowej bazy czasopism ERIH PLUS. Czasopismo wydawane systematycznie od 2007 roku zostało zarejestrowane jako Półrocznik na łamach którego prezentowane są badania "interdyscyplinarne w zakresie nauk humanistycznych, prowadzone są badania pedagogiczne i edukacyjne,a ponadto otrzymało klasyfikację OECD". Cieszy fakt, że związane z jego wydawaniem trudności, a często wręcz tworzone sztuczne problemy ze strony przeciwników tego czasopisma, okazały się daremne, nikczemnością. Jest to kolejny dowód, że cierpliwość, wytrwałość, konsekwencja - prowadzą do zwycięstwa.








