Jak zapewne wielu z nas wie, w tym roku przypada 1050. rocznica chrztu Polski. Wprawdzie główne uroczystości odbędą się dopiero między 14 a 16 kwietnia w Gnieźnie i Poznaniu, to już dziś warto pochylić się nad tym zagadnieniem. Celem wspomnianych uroczystości rocznicowej będzie przypomnienie roli, jaką chrześcijaństwo odegrało w historii Polski oraz Europy, a towarzyszyć im ma szereg wydarzeń historycznych oraz kulturalnych. Warto choćby dla pewnej zasady historycznej przypomnieć, że chrzest Polski nastąpił w 966 roku. Najpierw ochrzcił się władca Mieszko I, a następnie rozpoczął się proces chrystianizacji całej Polski. Przyjmuje się, że ten proces trwał do początku XIII wieku, a według niektórych źródeł nawet do XVII wieku. Na przełomie wieku X-XI rozpoczęto budowę kościelnej organizacji. Wkrótce Polska otrzymała pierwszego biskupa. Został nim Jordan, a na jego siedzibę wybrano Poznań. W kolejnych latach budowano katedry i świątynie oraz organizowano hierarchię kościelną. Proces ten był jednak rozłożony w czasie. Ostateczne zakorzenienie się wiary chrześcijańskiej i wyparcie dawnych praktyk dokonało się dopiero między XIII a XVII wieku. Samo przyjęcie chrześcijaństwa miało od początku olbrzymie znaczenie dla Polski. Chrzest władcy i erygowanie niezależnego biskupstwa zrównały kraj Piastów z innymi chrześcijańskimi krajami Europy. Mieszko I po przyjęciu chrztu stał się równy władcom europejskim. Mógł zawierać przyjaźnie i sojusze. Oddalił od Polski niebezpieczeństwo całkowitego uzależnienia bądź podbicia jej przez Niemcy lub inne państwo. Mieszko umocnił także swoją władzę. Stał się Pomazańcem Bożym, któremu poddani nie mogli się buntować, gdyż każde takie wystąpienie uważano za grzech.
Chrześcijaństwo stało się zaś religią obowiązującą - religią państwową. Połączyła ona pochodzących z różnych plemion poddanych Mieszka w jedno społeczeństwo. Przybyli do kraju Piastów duchowni pomagali Mieszkowi w kontaktach międzynarodowych, z możnowładztwem i społeczeństwem. Mieszko, aby księża i zakonnicy mieli środki na utrzymanie, hojnie wspierał ich finansowo. Polska - dzięki duchowieństwu - zyskała także kontakt z zachodnim kręgiem kulturowym. Klasztory i kościoły były ważnymi ośrodkami życia intelektualnego i artystycznego. Budownictwo sakralne przyczyniło się zaś do wzrostu zapotrzebowania na architekturę, rzeźbę i malarstwo, z czym wiązać możemy szybkie rozprzestrzenienie się w kraju Piastów stylów - romańskiego i gotyckiego. Duchowni rozpowszechnili również w Polsce: system melioracji podmokłych terenów, nowe narzędzia oraz nowe metody uprawy roli, w tym dwupolówkę. Poprzez szerokie akcje charytatywne ulżyli nieco biednym warstwom społeczeństwa. Przyjęcie chrześcijaństwa miało bardzo pozytywne skutki dla kraju Piastów, i to w różnych dziedzinach - począwszy od wiary i polityki, a skończywszy na kulturze, sztuce i rolnictwie. Chrystianizacja stała się więc kamieniem milowym dla rozwoju Polski. Nie możemy poprzestać tylko na faktach i znaczeniu tego faktu od strony historycznej. Wydarzenie to, które należy postrzegać w wymiarze nie tylko ogólnonarodowym, ale europejskim a nawet światowym, odegrało i do dziś odrywa wielka rolę. Fakt ten jak ówcześnie tak i dziś każdego z nas zobowiązuje. Jest to wielkie dziedzictwo, które wciąż jest aktualne i posiada wiele aspektów. Zbliżająca się rocznica jest wspaniałą okazją do ponownego pochylenia się nad istotą tego historycznego wydarzenia. Zanim jednak przejdziemy do ukazania aktualności tego doniosłego faktu należy dokonać wyjaśnienia pojęcia: czym jest dziedzictwo? To pozwoli nam na dookreślenie skutków chrztu Polski na współczesne czasy.
1. Czym jest dziedzictwo?
Samo pojęcie terminu „dziedzictwo” jest definiowane w bardzo wieloraki sposób. W zależności od tego, kto formułuje definicję, w jakim aspekcie, w jakim celu, jakie uwzględnia główne elementy, w takim brzmieniu spotykamy się z definicją. Najczęściej w sposób ogólny dziedzictwo jest określane jako ogół wartości, w zależności od kontekstu: niemajątkowych lub także majątkowych, odziedziczonych po przodkach lub poprzednich pokoleniach. W literaturze spotykamy się głównie z pojęciem dziedzictwa kulturowego. Jest to pewien testament przejęty przez współczesne pokolenie po naszych ojcach, praojcach. Wielu specjalistów zajmujących się tymi zagadnieniami dokonuje różnego rodzaju podziałów dziedzictwa. I chyba najczęściej mówi się o dziedzictwie materialnym i niematerialnym oraz naturalnym. Taki podział ze wszech miar wydaje się być słusznym. Oczywiście mówiąc o dziedzictwie materialnym nasuwa się nam na myśl wiele dzieł fizycznie istniejących mających określoną historię, znaczenie dla dzisiejszych czasów. Na dziedzictwo kultury materialnej składają się wszystkie rzeczowe ślady działalności ludzkiej oraz przeobrażony krajobraz. Stanowią one niezastąpione źródło wiedzy o życiu i działalności człowieka. Są nieodnawialnymi zasobami kulturowymi współczesnych społeczeństw, gospodarowanie nimi musi więc opierać się na profesjonalizmie i wiedzy fachowej. Nawiązywanie do dziedzictwa kultury materialnej poprzednich pokoleń to również bogaty potencjał, z którego można korzystać dla budowania mocnego poczucia przynależności i pogłębiania lokalnej i ponadlokalnej tożsamości, a więc nowoczesnego społeczeństwa obywatelskiego. Dziedzictwo materialne to zabytki ruchome i nieruchome, np. zamki, dworki, grodziska, bezcenne obrazy, świątynie, obrazy, pojazdy, pomniki, cmentarze, itp.
Z kolei dziedzictwo niematerialne, które - siłą faktu i rzeczy – jest przekazywane z pokolenia na pokolenie to przede wszystkim: praktyki religijne, wiedza, wyobrażenia, idee i wartości, umiejętności, tradycje, przekazy, ale też związane z nimi artefakty, przedmioty i miejsca. Dobra te tworzą naszą grupową, narodową, etniczną i religijną tożsamość. Niematerialne dziedzictwo kulturowe jest jednocześnie tradycyjne, współczesne i żywe – reprezentuje nie tylko odziedziczone tradycje przeszłości, ale także współcześnie, twórczo przekształcane praktyki, w których uczestniczą przedstawiciele różnych grup społecznych i kulturowych. Dzięki twórczym przekształceniom dziedzictwo niematerialne pozostaje wciąż aktualne dla kultywujących je grup społecznych, dając im poczucie tożsamości i ciągłości w czasie. Tak długo jak w żywych, zmieniających się przejawach dziedzictwa niematerialnego pozostanie ten sam rdzeń znaczeniowy kodujący system wartości danej grupy tak długo przetrwa jej tożsamość. Niematerialne dziedzictwo kulturowe, mimo iż kruche, jest istotnym czynnikiem w procesie utrzymywania różnorodności kulturowej w obliczu zjawisk takich jak postępująca globalizacja. Każdy przejaw tego dziedzictwa jest cenny dla tych, którzy go praktykują i zapewnia im poczucie przynależności do ich wspólnoty. Każde z tych zjawisk ma najwyższą wartość dla kultywującej je społeczności. Dlatego zjawiska z zakresu niematerialnego dziedzictwa nie podlegają obiektywnym ocenom i wartościującym porównaniom.
Bez znajomości przeszłości – w jej różnorodnych przejawach – trudno jest budować przyszłość, nie tylko w jej aspektach kulturowych, ale także w tych najgłębszych – duchowych. Wydaje się, że właśnie dziedzictwo duchowe stanowi jedną z najważniejszych wartości dla kolejnych pokoleń. Stąd przeżywając kolejną rocznicę chrztu Polski uświadamiamy sobie jak wielkie znaczenie odegrało dziedzictwo duchowe dla minionych i obecnego pokolenia. Mówiąc zaś konkretnie o dziedzictwie duchowym i religijnym mamy głównie na uwadze wartości związane z naszą wiarą – wiarą katolicką. Nie wolno nam zaprzepaścić dziedzictwa duchowego naszych przodków, którzy przez doskonałe zjednoczenie z Chrystusem, pozostawili nam wzór życia chrześcijańskiego, stając się prawdziwymi wychowawcami. Warto przypomnieć jaki skutki znaczenie odegrał ten historyczny fakt nie tylko dla samej Polski, ale także w wymiarze międzynarodowym.
2. Skutki i znaczenie chrztu Polski
Fakt przyjęcia chrztu przez Mieszka I miał jak na tamte czasy ogromne znaczenie, które owocuje po dzień dzisiejszy. Może dziś nie wszystkie skutki mają aktualność, bowiem wiele z nich przeszło już w zapomnienie. Z perspektywy historii niektóre wydają się dziś nie istotne, mało znaczące, a w oczach niektórych bez znaczenia. Czy rzeczywiście tak należy owe skutki i znaczenie chrztu postrzegać? Oto jest pytanie. Dla osób trzeźwo myślących odpowiedź będzie prosta, dla będących agnostykami nieco trudniejsza, a dla cierpiących na amnezję – zupełnie rzeczą nie do pojęcia. Aby dokonać pewnej oceny tego faktu, spójrzmy na chwilę na niego by uświadomić sobie rolę i znaczenie tego historycznego wydarzenia.
Otóż warto przypomnieć, że od chwili przyjęcia chrztu na terenie Polski a wtedy na obszarze państwa Polan utworzono biskupstwa, np. w roku 968 powstało biskupstwo w Poznaniu, w roku 1000 powstało arcybiskupstwo w Gnieźnie (zostało ono powołane na cześć władcy Państwa Cesarskiego - Ottona III, który odwiedził w tymże roku Polskę). Arcybiskupstwo w Gnieźnie sprawowało władzę nad trzema biskupstwami, znajdującymi się we Wrocławiu i Kołobrzegu oraz Krakowie. Nastąpił rozwój organizacji kościelnych, powstawały coraz to nowe biskupstwa, np. w XII wieku Bolesław Krzywousty powołał biskupstwo w Lubuszu, w roku 1440 założono biskupstwo w Wolinie. Rozwój organizacji kościelnej, której podstawową jednostką jest parafia, stało się drogą dotarcia do wielu z nauką Chrystusa. To dzięki przyjęciu chrztu nastąpiło zjednoczenie państwa Polan. Uniknięto podporządkowania przez dominujące wówczas w Europie Państwo Cesarskie, zawarto sojusz z Czechami, dzięki czemu nastąpiło zacieśnienie stosunków, a to dla obrony miało swoje istotne znaczenie. W X wieku jedynie w ramach wspólnoty państw chrześcijańskich można było myśleć o prowadzeniu skutecznej polityki zagranicznej. Kościół chrześcijański potwierdzał nową strukturę społeczną i popierał władzę książęcą, tym samym wzmacniał pozycję państwa. Z Europy zachodniej napływa duchowieństwo, jedyni wykształceni ludzie mogący prowadzić kancelarię, kontrolować skarb państwa oraz na arenie międzynarodowej.
Przyjęcie chrześcijaństwa było równoznaczne z opowiedzeniem się po stronie wyższej wiedzy i umożliwiało zajęcie równorzędnego stanowiska wśród bardziej rozwiniętych państw. Przyjęty chrzest otworzył także dostęp do łacińskiej cywilizacji i kultury, którą duchowni przekazywali wraz z szerzeniem prawd wiary. Jedna religia i jedna organizacja kościelna spajały i wzmacniały organizm państwa. Księża, którzy jako jedyni znali język dyplomacji - łacinę, posiadali umiejętność czytania i pisania, prowadzili kancelarię książęcą, kontrolowali skarb, pełnili rolę posłów na obcych dworach. Ponadto nastąpiło wzmocnienie więzi między ludźmi, wprowadzono nowe zasady życia codziennego. Przyjęcie jednolitej wiary, u wielu obywateli spowodowało odejście od bałwochwalstwa, guseł i wierzeń ludowych. Ten fakt stał się drogą do utożsamiania się z Europą, w której dominowało chrześcijaństwo, a i autorytet władcy jako pomazańca bożego zyskał bardzo wiele. Ponadto nastąpiło umocnienie wewnętrznej struktury organizacyjnej w państwie, a tym samym wzmocniła się pozycja Polski na tle innych krajów europejskich. W szczególny jednak sposób przyjęta wiara w jednego Boga zjednoczyła ludzi, a przyjęcie chrztu to był ogromnej wagi akt kulturowy i polityczny. Jak widać z powyższych rozważań, przyczyny, znaczenie i skutki przyjęcia przez Polskę chrztu łączą się ze sobą nieodwracalnie. Mieszko I musiał przyjąć chrzest, by jego kraj nie stał się łupem dla innych państw, które były już schrystianizowane i tworzyły chrześcijańską wspólnotę. Poza tym, wiara w jednego Boga jednoczyła ludzi, zaś pogaństwo hamowało rozwój państwa ponadplemiennego. W owym czasie Cesarstwo Niemieckie, podobnie, jak Państwo Kościelne chciało podporządkować sobie inne państwa, więc Mieszko I, by tego uniknąć zdecydował się na wejście do europejskiej wspólnoty chrześcijańskiej. Chrzest, a wraz z nim proces chrystianizacji podnosił również autorytet Mieszka I, gdyż wraz z przyjęciem wiary stał się on bożym pomazańcem. Natomiast pogaństwo uniemożliwiało sprowadzenie do kraju duchowieństwa, tak bardzo potrzebnego do struktury i organizacji Kościoła. Czy to wielkie dziedzictwo nadal żyje w naszej świadomości? Czy ci, którzy dziś przyoblekli się w szaty „europeizmu” w wydaniu laickim, jeszcze mają odrobinę świadomości tych historycznych faktów i ich znaczenia? Czy wielu z nas nie zachorowało na ciężki przypadek amnezji udając „mądrych” lecz nie z tego świata? Obserwacja życia społecznego wprowadza w tak postawione pytania wiele wątpliwości.
3. Jubileusz chrztu zobowiązuje
Obchody 1050. rocznicy Chrztu Polski są szansą, abyśmy bardziej powszechnie, na gruncie naszego życia, na gruncie naszych rodzin, instytucji i wspólnot, spróbowali odnowić w sobie to, do czego dziedzictwo przyjęcia chrztu nas zobowiązuje. Wejście do wspólnoty chrześcijańskich ludów i narodów poprzez chrzest Mieszka I pozwoliło nam zająć odpowiednie miejsce w Europie. Był to z jednej strony akt głęboko chrześcijański, z drugiej akt państwowotwórczy. Choć polityczne konsekwencje chrztu były ogromne i ważkie, z całą powaga i odpowiedzialnością trzeba przyznać, to oparcie życia na Bogu, na Jezusie Chrystusie Zbawicielu było czymś naprawdę wielkim i ważnym. Patrząc dziś na Polskę i na to co się w niej dzieje musimy na nowo zrobić narodowy rachunek sumienia. Musimy na nowo doceniać to, co jest blaskiem tego chrześcijańskiego dziedzictwa, co pozostaje we wrażliwości ludzkich sumień. Te wszystkie wydarzenia, całe nasze życie osobiste, narodowe, rodzinne, społeczne, polityczne i kulturowe należy na nowo prześwietlić światłem Ewangelii. Tak uczynił Mieszko I przyjmując chrzest. Poprzez fakt przyjęcia chrztu porzucił wszelkie pogańskie zwyczaje, praktyki – co należy przypuszczać, iż nie było czymś łatwym. Władca Polski, mimo licznych prawdopodobnych korzyści, długo wzbraniał się przed przyjęciem wiary chrześcijańskiej, razem ze wszystkimi płynącymi z tego faktu obowiązkami. Tym możemy tłumaczyć to, że od ślubu z Dobrawą (965 r.) minął dopiero rok, zanim księżniczka czeska ostatecznie przekonała Mieszka do pełnej chrystianizacji, a ten ochrzcił się. Pogaństwo mające mniejszą wartość, mniej kosztuje wyrzeczeń, zasad. Pomimo wieloletnich przyzwyczajeń, określonego stylu życia, podjął wyzwanie – zaproszenia w swoje życie Chrystusa wraz z Jego nauką. Można sobie wyobrazić na ile był to akt heroiczny, jak wielką ofiarę złożył w imię wejścia na drogę wiary, miłości Boga.
Przeżywany Jubileusz 1050-lecia chrztu Polski zobowiązuje każdego z nas do odważnego i wiernego podjęcia wszystkich wezwań i zobowiązań, które wypływają z przyjętego przez Polskę a tym samym i nas samych chrztu. Rocznica ta zobowiązuje również do refleksji nad konsekwencjami tego faktu dla teraźniejszości i przyszłości. Koniecznym jest dokonanie rewizji życia we wszystkich jego aspektach, i być może należy napisać nowy scenariusz życia osobistego, rodzinnego, narodowego lub dokonać jego weryfikacji. Obserwacja tego co dzieje się na naszych oczach staje się wielkim wyzwaniem do takiego przedsięwzięcia. Dziś po 1050 latach od przyjęcia chrztu niemniej mamy pogaństwa, pogańskich zwyczajów, praktyk, które kiedyś porzucił Mieszko I. Czy my dziś zapominając o tym wielkim dziedzictwie nie stajemy się jeszcze bardziej pogańscy jak ci, którzy bez doświadczenia wiary podejmowali się nowego stylu, jakości życia? Czy my teraz po tysiącu latach nie powracamy do jeszcze gorszych pogańskich praktyk i zwyczajów? Czy sami nie podcinamy tych korzeni, z których wyrośliśmy?
Jeżeli nie będziemy pamiętać, skąd jesteśmy, jak wiele zawdzięczamy naszym przodkom i kim jesteśmy dzięki przyjętemu chrztu Polski, jeśli nie będziemy pamiętać o pokoleniach naszych praojców, którzy budowali nasz język, kulturę, pejzaż, całe to piękno, które jest wokół nas i które zostało ukształtowane przez wiarę, historię Polski, jeżeli sami z tego nie będziemy dumni, to wszystko inne na nic się zda. Czyż w tej polskiej Kanie nie jesteśmy dziś wezwani do tego, aby na nowo oprzeć wszystko na Chrystusie? Warto nieco głębiej przemyśleć, zaktualizować myśl, że przyjęty przez Polskę i nas chrzest, daje nam godność dziecka Bożego oraz wolność, którą winniśmy dobrze wykorzystać. Pięknie zilustrował to niegdyś Jan Paweł II będąc na Jasnej Górze, że „jako synowie Boga nie możemy być niewolnikami, że nasze synostwo Boże niesie w sobie dziedzictwo wolności, że wolność jest nam dana jako miara naszej ludzkiej godności i jednocześnie jest nam ona zadana, że tego daru, że wolności możemy używać dobrze lub źle, że możemy przez nią budować lub niszczyć”. Nauka Jezusa Chrystusa skierowana jest do ludzi wszystkich stanów, do wszystkich narodów. Nie koncentruje się tylko na rytuałach, zakazach, jest nauką miłości, poprzez którą mamy dochodzić do świętości. Przesłanie nauki Jezusa Chrystusa jest czymś wyjątkowym w czasach współczesnych. Nie może duch formalizmu i samych rytuałów „europejskich” faryzeuszy, kolaborantów wartości królować w naszych sercach i naszej Ojczyźnie. W zdemoralizowanym świecie nauka Jezusa Chrystusa – mimo, że za jej wyznawanie grozi niekiedy w XXI wieku postawa poniżania, bywa, że i często prześladowania, wynikają różne konsekwencje, jest nadal jedyną nadzieją dla ludzkości, która w swoim życiu kierować się winna sprawiedliwością, miłością i poczuciem godności ludzkiej. Jest to jedyna słuszna droga do budowania świata przyszłości, rzeczywistości Polski. Należy mieć nadzieję, że Jubileusz stanie się okazją do odbudowania braterskich relacji, by nie istniały między Polakami żadne bariery społeczne, bowiem wiele mamy wspólnego. Nie możemy pozwolić, aby władcy „europejscy” dzieli nas, skłócali w imię pustej wolności. W liście do Galatów św. Paweł z Tarsu pisał: „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie”. Z perspektywy ostatniego czasu wydarzenia bieżące są jakby zaprzeczeniem owych słów. Wielu naszym rodakom, spokrewnionym więzami różnych interesów ekonomicznych, politycznych, trudno jest pogodzić się z poczuciem obowiązku realizacji depozytu wiary.
Wprawdzie nadszedł czas kolejnego zrywu Polski trwający od paru miesięcy, lecz siły bezbożnego demona nie mogą się pogodzić, że Naród Polski ma swoją tożsamość, swoją historię, ma swoje oczekiwania, tradycję, ma coś do powiedzenia we własnej Ojczyźnie. I jesteśmy świadkami, jak niby ów „lew” krąży nad nami, aby nas pożreć. Ciężko wystraszony z powodu mających nastąpić zmian w zakresie prawa, szeroko pojętej aksjologii, podejmuje wiele działań w imię poprawności „europejskiej”, zapominając, że uniwersalnymi, aktualnymi wartościami były, są i winny pozostać wartości chrześcijańskie.
Ku zakończeniu
Przed laty kard. Adolf Bertram, były arcybiskup Wrocławia, w jednej ze swoich książek w rozważaniu byciu chrześcijaninem napisał słowa: „Nigdy nie wróci zmarnowany czas”. Jesteśmy u początku Nowego Roku 2016, a jednocześnie jesteśmy u początku przeżywania Jubileuszu przyjęcia przez Polskę Chrztu. Każdy, kto poczuwa się do bycia Polakiem, winien mieć świadomość tego wydarzenia i wynikającego z niego wielkiego dziedzictwa. Z perspektywy czasu, w okolicznościach zmagań ze złem, w duchu zobowiązań wobec przodków, podnieśmy oczy ku górze skąd ma nadejść pomoc. Wyprostujmy opadłe ręce i osłabłe kolana! Pocieszajmy strapionych, posilajmy słabych, On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego. Czy nie wiecie tego? Czyście nie słyszeli? Czy wam nie głoszono od początku? Podnieście oczy w górę! Pocieszcie, pocieszcie mój lud! Stójmy uzbrojeni w wiarę na murach naszej Ojczyzny, by nieprzyjaciele na ten klejnot nam drogi zła nie zasiewali. Niech wiara będzie tarczą obronną przed nieprzyjaciółmi wewnętrznymi i zewnętrznymi.
Amicus








