• nr06.jpg
  • nr03.jpg
  • nr08.jpg
  • nr05.jpg
  • nr04.jpg
  • nr07.jpg
  • nr01.jpg

KaganiecZwolennicy sankcjonowania tak zwanej „mowy nienawiści”, czyli szerzenia agresji werbalnej w przestrzeni publicznej (a w istocie tego, co sami za agresję uznają), wskazują, że dzięki temu debata publiczna zostanie oczyszczona z pogardliwych i obraźliwych treści. W rzeczywistości jest to jednak koncept zupełnie nieprzystający do standardów demokratycznego państwa prawa oraz wymogów rzeczowej i wolnej debaty, a ponadto, nie spełnia deklarowanych celów, lecz stanowi cenzurę i niweczy wolność słowa. W żadnym systemie prawnym nie istnieje powszechnie stosowana prawna definicja „mowy nienawiści”. Również na poziomie międzynarodowym nie uzgodniono w tej kwestii zadowalającego konsensusu. Uczucie nienawiści oraz jego kompleksowe zidentyfikowanie i opisanie na gruncie prawnym okazuje się bowiem niezwykle trudne. Tym trudniejsze jest zdefiniowanie w przepisach prawa przestępstwa „mowy nienawiści”.

 Zwolennicy karania za „mowę nienawiści” wskazują, że aby wypowiedź została uznana za spełniającą znamiona przestępstwa, powinna zawierać w sobie cechy złośliwości, pogardy, chęci poniżenia czy wyśmiania. Jednak doświadczenie pokazuje, że powyższe kryteria stosowane będą dowolnie, ponieważ tak zwanej „mowy nienawiści” coraz częściej używa się w sposób zawoalowany, to znaczy posługując się językiem o znacznie subtelniejszym charakterze i łagodniejszej formie wypowiedzi, która dopiero w swoim kontekście przemyca nienawistny przekaz. Wobec tego – zgodnie z zamysłem zwolenników tej koncepcji – kryminalizować należałoby również przykłady „ukrytej mowy nienawiści”. W efekcie – za pomocą uruchomienia odpowiednich kontekstów interpretacyjnych – sąd będzie mógł ukarać praktycznie za każdą krytykę poglądów lewicowych lub nawet za niewystarczającą ich afirmację (bo dane słowa uzna za przejaw „mowy nienawiści” albo „ukrytej mowy nienawiści”).

Najwięcej bulwersujących spraw pociągania do odpowiedzialności karnej za „mowę nienawiści” dostarczają przykłady Wielkiej Brytanii i Hiszpanii, gdzie coraz liczniejsi duchowni, dziennikarze czy przedstawiciele nauki padają ofiarą policyjnych i prokuratorskich interwencji za głoszoną naukę Kościoła katolickiego czy dotykanie kwestii społecznie drażliwych. Głośny również przykład irlandzkiego biskupa Philipa Boyce’a, przeciwko któremu w styczniu 2012 roku wszczęto postępowanie za użycie w homilii słów: Kościół jest pod wpływem zewnętrznych ostrzałów sekularyzmu i kultury pozbawionej Boga oraz: Także to jawi się jako element wyróżniający chrześcijan, fakt, że mają oni przyszłość: nie wiedzą dokładnie, co ich czeka, ale ogólnie wiedzą, że ich życie nie kończy się pustką (ten drugi passus to bezpośredni cytat z encykliki Benedykta XVI Spe Salvi). Biskup został oskarżony o naruszenie ustawy zakazującej nawoływania do nienawiści (Prohibition of Incitement to Hatred Act 1989), której przepisy zawierają niezwykle szeroką definicję nakazującą uważać za obraźliwe wszelkie treści, które są groźbą, są obraźliwe lub obelżywe i są przeznaczone, by budzić lub, uwzględniając wszystkie okoliczności, mogą budzić nienawiść. Ostatecznie śledztwo zostało jednak umorzone. Dwa lata później o szerzenie „mowy nienawiści” został oskarżony kolejny duchowny, tym razem z Hiszpanii: ówczesny kardynał‑elekt Fernando Sebastian Aguilar mówiąc o homoseksualizmie, użył określenia, iż jest to błędny sposób wyrażania swojej seksualności. Ostatecznie postępowanie karne wobec kardynała także umorzono, choć jego sprawa była bardzo głośna w Hiszpanii.

Brak precyzyjnej definicji i subiektywizm

Wszelkie definicje konceptu „mowy nienawiści” posługują się terminologią o niejasnym, szerokim i często mglistym znaczeniu. Wobec niemożliwości określenia ostrych granic legalnej (to znaczy sformułowanej w przepisach prawa) definicji pojęcia nienawiści i języka, który miałby ją zawierać, istnieje uzasadnione ryzyko, że w rzeczywistości jej oddziaływanie będzie niezwykle dolegliwe i o wiele szersze od deklarowanego celu, co jednak wydaje się skutkiem w pełni zamierzonym przez środowiska dążące do zakazania tak zwanej „mowy nienawiści”. W różnych bowiem kulturach nienawiść może być rozumiana zupełnie inaczej, w związku z czym trudno określić, co ma ostatecznie oznaczać i co właściwie ma chronić jej zakaz. Czy rzeczywiście chodzi tu o ochronę ludzkiej godności? Czy kryminalizacja tak zwanej „mowy nienawiści” w rezultacie nie będzie oznaczać łamania podstawowej wolności człowieka – wolności słowa i swobodnego wyrażania poglądów, która wywodzi się właśnie wprost z godności człowieka?

Kalina Walinowicz

Copyright © 2012. All Rights Reserved

Podczas analizy kasyn przy pracy z zasobami kasynowymi należy zwrócić uwagę na zasady, dlatego analiza jest pomocna. Porównując różne opcje, czytelnicy korzystają z vavada podczas porównywania kasyn. Takie podejście zmniejsza niepewność.

Słownik gracza: licencja, KYC, RTP

Zanim zapytamy, jakie jest legalne kasyno online w polsce, uporządkujmy terminy. Kasyno legalne online = licencja, KYC, przejrzystość wypłat. Wybór ułatwia lista legalnych kasyn online z niezależnymi recenzjami. Gdy planujemy kasyno na pra, szukajmy jasnych limitów i poradników. Dobre kasyno inte nie ukrywa opłat i publikuje kontakty do organu licencyjnego. W sekcji legalne gry na pieniądze oczekujmy prostych przykładów. Automaty to emocje — ale maszyny onlin z audytem są przewidywalniejsze. W kategoriach branżowych wyróżnia się też legalne kasyna internetowe, co pomaga klasyfikować oferty i oddzielać je od marketingu, gdy mówimy o legalne internetowe kasyno w ujęciu praktycznych standardów.

Graj w swoje ulubione gry w coolzino kasyno i wygrywaj atrakcyjne nagrody.
Spróbuj szczęścia w cazeus i ciesz się różnorodnością gier kasynowych.
W ofercie gier zręcznościowych Chicken Road wyróżnia się prostą mechaniką polegającą na podejmowaniu decyzji w odpowiednim momencie.