• Foto nr 01.jpg
  • Foto nr 02.jpg
  • Foto nr 03.jpg
  • Foto nr 04.jpg
  • Foto nr 05.jpg
  • Foto nr 06.jpg
  • Foto nr 07.jpg
  • Foto nr 08.jpg
logo2

FranciszekTak zaczyna się usłyszana przez nas Ewangelia. Od tygodni wydaje się, iż zapadł wieczór. Na naszych placach, ulicach i miastach zebrały się gęste ciemności; ogarnęły nasze życie, wypełniając wszystko ogłuszającą ciszą i posępną pustką, która paraliżuje wszystko na swej drodze. Czuje się je w powietrzu, dostrzega w gestach, mówią o tym spojrzenia. Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy. Podobnie jak uczniów z Ewangelii ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie ważni, wszyscy wezwani do wiosłowania razem, wszyscy potrzebujący, by pocieszać się nawzajem. Na tej łodzi… jesteśmy wszyscy. Tak jak ci uczniowie, którzy mówią jednym głosem i wołają w udręce: „giniemy” (w. 38), tak i my zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy iść naprzód każdy na własną rękę, ale jedynie razem. Łatwo odnaleźć się w tym opisie. Trudno zrozumieć postawę Jezusa. Podczas gdy uczniowie są naturalnie zaniepokojeni i zrozpaczeni, On przebywa na rufie, w tej części łodzi, która idzie na dno jako pierwsza. I co czyni? Mimo rozgardiaszu śpi spokojnie, ufając Ojcu – tylko wówczas widzimy w Ewangelii Jezusa śpiącego. Kiedy następnie został zbudzony, uciszywszy wiatr i wody, zwrócił się do uczniów z odcieniem wyrzutu: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” (w. 40).

Błogosławić światuTe słowa wypowiedziane przez Jezusa podczas burzy na morzu, gdy Apostołowie nieco zasnęli, a dziś powtarzane często w chwilach wątpliwości, niezrozumienia, lęku i strachu - zdaje się są dziś bardzo aktualnymi. Chcę na początku zaznaczyć, że treść tego tekstu jest przemyślana, przemodlona i odzwierciedla głosy wielu ludzi wiary, którzy na łamach różnych mediów w podobny sposób się wyrażają, odnoszą do sytuacji jaką obecnie przeżywamy. Tym razem jednak, chodzi o dość delikatną materię uwagi. Nie chciałbym treścią poniższej refleksji nikogo urazić bądź dotknąć z racji na godności, tytuły, pozycję społeczną czy inne kryteria określające status społeczny. Mimo rygorystycznych zaleceń w miniony wtorek (24.03.) wraz z Ks. Abpem Andrzejem Dzięgą (metropolitą szczecińsko-kamieńskim) wybrałem się do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej by w czasie określanym pandemią, epidemią, sprawy Polski, diecezji, własne i wielu osób proszących o modlitwę Maryi polecać. Z kolei będąc na Śląsku Dolnym i Górnym w dniu wczorajszym (czwartek - 26.03) dane mi było spotkać wiele osób, które do mnie jako kapłana kierowały prośbę, by kościoły w Polsce były otwarte, by Kościół nie opuszczał wiernych w takich chwilach jaką teraz przeżywamy. W grupie moich rozmówców była młodzież, byli ludzie nauki, ludzie pracujący w służbie zdrowia, administracji itp. Nie ukrywam, że poprzez te spotkania doznałem swoistego rodzaju wstrząsu, który w czasie – gdy powracałem do domu – stał się przedmiotem osobistego zamyślenia, refleksji, głębokiej zadumy.

W stronę nadzieiW chwilach niepewności, zagrożeń, trudności człowiek w sposób naturalny szuka pomocy, schronienia, ratunku. Dla ocalenia życia czy zdrowia człowiek jest w stanie poświęcić niemal wszystko. Nie bez znaczenia powtarzamy, że najważniejsze jest życie i zdrowie. Docenia je szczególnie ten, kto choćby raz znalazł się w sytuacji zagrożenia własnego życia lub zdrowia. Dziś takich osób jest bardzo wiele. Ileż to różnych rozwiązań szuka ludzkość by uchronić się od niebezpieczeństwa epidemii. Podejmowane są różnorakie wysiłki by tym, którzy Zawsze z Maryjąsą lub będą zagrożeni w jakiś sposób pomóc. Chociaż bywają i tacy, którzy nie zdają sobie sprawy, że i oni mogą znaleźć się w sytuacji zagrożenia, tworzą ryzyko. Służby stają na wysokości zadania by w sposób ludzki, dostępny na bazie środków medycznych, ochronnych z heroicznym poświęceniem pracują dla innych. Kościół z kolei apeluje, zachęca, wzywa do modlitwy – i słusznie bo dla większości, a może dziś już dla każdego jedyna pomoc i nadzieja, w Bogu. Idąc za głosem serca dane mi jest by u stóp Pani Gietrzwałdzkiej polecać dzisiejsze sprawy każdego, który ufa Panu. Ilekroć tu przybywałem przez lata zawsze doświadczałem rzeszy wiernych nie tylko z Polski. Kiedy przybywałem tu w dniu wczorajszym nie spotkałem nikogo. Pustynia. Dziś udając się na Mszę święta o godz. 7:00 rano mimo uroczej pogody nie spotkałem żadnego pielgrzyma. W czasie Mszy świętej przy ołtarzu stanęło nas 5 kapłanów i jeden ministrant-młodzieniec, zaś poza ołtarzem 3 siostry zakonne i 3 osoby świeckie miejscowe.

Wiosna nadzieiPrognozy, plany, zamierzenia, strategie, oczekiwania – jakie to są wartości dziś? Czy stanowią one dziś jakieś znaczenie? Czy mają w tym czasie jakiś sens? Jeszcze do niedawna wielu pokładało w nich wielkie nadzieje. Dla wielu to właśnie współczesna cywilizacja stała się „bogiem”. Wychodzili z założenia, że wszystko dziś można. Wszystko czy nic? Zakrólowało poniekąd przekonanie, że współczesna technika, komputeryzacja, osiągnięcia naukowe wszystko rozwiążą, wszystkiemu poradzą. Wiara czy naiwność? Różne wobec nich funkcjonowały postawy. Niepoprawni optymiści jeszcze chwilę temu wiązali z nimi wielkie nadzieje na lepsze jutro szczególnie wraz z rozpoczęciem XXI wieku, jak gdyby sam przełom dziejów rozdawał przepustki do vita nova. Przeciwko takiemu stanowisku zwykle oponują pesymiści, a skrajny ich odłam prorokował nieuchronne nadejście czasu Apokalipsy. Co jest a raczej co winno być kluczem do racjonalnych prognoz? Pytanie to można by zadać każdemu z nas. Wielu by snuło myśli filozoficzne sięgając do różnych epok i czasów by znaleźć właściwą odpowiedź. Tymczasem czy jeszcze pamiętamy o słowach wciąż aktualnych: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?” (Łk 12,20). A gdzie nasze marzenia? Życie, które kończy się na marzeniach, to udręka dla duszy. Czyli jest coś więcej? Czyż pozostać ma nam tylko udręka?

PilneW związku z trwającą nadal sytuacją powodowaną epidemią, informujemy, że zaplanowana konferencja na dzień 31 marca 2020 roku w Stalowej Woli na temat: „Ojcostwo o wielu obliczach”, odbędzie się według formuły e-konferencja. Osoby, które już się zgłosiły na konferencję czyli (przesłały „Karty zgłoszenia”) wówczas jedynie dokonują uzupełnienia formalności o których mowa niżej. Natomiast osoby, które jeszcze formalnie nie zgłosiły swego udziału w konferencji a wyrażają taką gotowość winny dokonać następujących czynności: wejść na stronę internetową pod adresem www.pedkat.pl następnie kliknąć na zakładkę „KONFERENCJE”, kliknąć zakładkę „KARTA ZGŁOSZENIA” i ją wypełnić. Po wypełnieniu zgłoszenie wysyłamy automatycznie drogą elektroniczną poprzez kliknięcie na funkcję: „Wyślij”, która znajdującej się na samym dole „Karty zgłoszenia”. Po otrzymaniu przez nas zgłoszenia, wysyłamy potwierdzenie drogą elektroniczną.

Żyj wyprostowanyPrzyszedł czas, gdy jesteś sam? Niby obok są ludzie nawet bliscy z metryki, lecz dalecy z postawy serca i rozumu. Nadszedł nieoczekiwany czas wielkiej próby, gdy dysponujesz większą chwilą dla siebie, gdy zastanawiasz się nad wieloma rzeczami. Próbujesz oszukać pustkę jaką pielęgnujesz. Najpierw myślisz: czym wypełnić kolejny dzień, jak go przeżyć bez nudy? Przecież nie można wciąż patrzeć na „złoty” ekran, dobrze też poznałeś sufit swego domu. A czas wciąż płynie jak górska rzeka. Ci, obok ciebie niby bliscy, a jakoś dalecy. Każdy ma swój świat, tworzy go na swój sposób. Wiedz, że to czas szczególny, naznaczony Krzyżem, tym Znakiem, który zawsze miał sens, który prowadził pokolenia do konkretnego celu. Usiądź w swej izdebce, w kąciku, tak po prostu. Jeśli nastanie cisza, wtedy zacznie się dialog. Usłyszysz głos, który postawi ci wile pytań. Spróbuj je przemyśleć, na nie odpowiedzieć. Pomyśl! Dlaczego to dzisiaj mamy wyższe budynki i szersze drogi, ale niższą wytrzymałość i węższe horyzonty. Więcej wydajemy, lecz mniej się cieszymy. Mamy większe domy, ale mniejsze rodziny. Mamy więcej udogodnień, ale mamy mniej czasu. Więcej wiemy, ale mniej rozumiemy. Mamy więcej lekarstw, ale mniej zdrowia.

Nasza NadziejaObecny czas napawa wielu z nas lękiem, niepewnością, strachem. Powód jest nam oczywiście znany - Koronawirus. Media wciąż informują o nowych zakażeniach, o kolejnych osobach poddanych kwarantannie, o ograniczeniach, akcjach, poświęceniach służb itp. Jeśteśmy nie tyle informowani co bombardowani różnymi informacjami, komunikatami, zaleceniami dotyczącymi ogranczenia dotychczasowych zachowań, kontaktu, funkjconowania pośród innych. Nie sposób, aby ten klimat, ta atmosfera nie udzielała się nam w jakimś stopniu. Z drugiej strony wciąz jest nadzieja - nadzieja, która zawieść nie może. Również i takie komunikaty trafiają na grunt naszych serc, docierają do nas ze strony szczególnie tych, dla których życie ziemskie ma nieco inny wymiar. Dostrzegamy, słyszymy o wielu szlachetnych inicjatywach niosących dobro, pomoc, a jednocześnie wskazujących na wrażliwość wielu wobec drugiego człowieka. Być może w tej grupie szlachetnych serc jest również nasza osoba, jest Twoja pomoc dłoń, Twoje otwarte serce. To tworzy swoistą wspólnotę, rodzinę. To prowadzi do uświadomienia sobie prawdy, że nie jesteśmy sami. Jest ktoś, kto o nas pamięta, na kogo możemy liczyć. Osobiście takich wyrazów jedności w ostatnim czasie doświadczyłem wielu w postaci smsów, telefonów, maili. Wszystkie sprowadzały się do troski w formie pytania: czy może w czymś pomóc?, czy wszystko jest w porządku? To wzruszające pytania, znaki, propozycje. Tym Wszystkim należy się wielka wdzięczność. Już sama dobra intencja nawet bez zrealizowania ma swój głęboki sens. Takich ludzi nikt nie zastąpi, takich, którzy mają wielkie, otwarte i szczerze serce. To Wam Wszystkim - Drodzy Czytelnicy, Słuchacze, Przyjaciele - chcę w tych dniach zadedykować piosenkę, która niegdyś już tu gościła, ale w tych dniach, w tym czasie ma ona swoją nadzwyczajną wymowę. Jeśli chcesz przyjąć moją, naszą wdzięczność posłuchaj tej piosenki i przekaż nasze wyrazy jedności z tymi, którzy przeżywają poczucie osamotnienia. Pozdrawiam Was. Jesteśmy razem. Zwyciężymy razem.  Zachęcam Państwa do posłuchania tej pieśni.

 

Czy rzeczywiście głupiMądrości życia uczą nas nie tylko rodzice, bliscy, znajomi, ale wielokrotnie mądrości życiowej uczy nas przyroda, świat otaczający, w tym świat zwierząt. Niekiedy to, co jest głupie w oczach ludzkich, jest mądre w oczach samego Boga. Ale bywa i tak, że to co wydaje się ze swej natury, przyjętych zasad, ustaleń, wydawać by się mogło jest głupie, niejednokrotnie darzy człowieka wielką mądrością, nauką. Wielu z nas uważa, że mądrość czerpiemy z różnych ksiąg, okazuje się jednak, że aby być mądrym, nie wystarczy mieć wiele ksiąg: bowiem osioł dźwigający na grzbiecie wiele książek nie jest przez to mądrzejszy. Jak się okazuje, zdanie nawet najmądrzejszego słonia mniej znaczy dla osiołka niż sąd innego osiołka. Bywa podobnie wśród ludzi. Czasem zdanie głupiego więcej znaczy dla drugiego głupiego jak kogoś mądrego. A czy osioł, osiołek, którego często przywołujemy uczy nas jakiejś mądrości?. Przypuszczam, że wielokrotnie może i pod naszym adresem  kierowano znane słowa „jesteś głupi jak osioł”. Czy rzeczywiście to biedne zwierzę nie ma w sobie żadnej mądrości skoro stało się symbolem głupoty? Ano może posłuchajmy pewnej opowieści, która i nas może czegoś nauczyć.